<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057</id><updated>2012-02-03T17:41:57.614+01:00</updated><category term='nuklearna'/><category term='zmierzch'/><category term='miłość'/><category term='Teleport'/><category term='Atak kultury'/><category term='Alan Wake'/><category term='disney'/><category term='trup'/><category term='druga wojna światowa'/><category term='3d'/><category term='avatar'/><category term='huey'/><category term='paris hilton'/><category term='czytanie'/><category term='douglas adams'/><category term='hobbit'/><category term='meyer'/><category term='statki'/><category term='kino'/><category term='seriale'/><category term='nieustraszony'/><category term='virgin galactic'/><category term='chapman'/><category term='aktorzy'/><category term='kung-fu'/><category term='bomba'/><category term='filmy'/><category term='captain america'/><category term='fidel'/><category term='ally mcbeal'/><category term='wystawa'/><category term='st nazaire'/><category term='autostopem przez galaktykę'/><category term='winda'/><category term='star trek'/><category term='edward'/><category term='licencja'/><category term='zooey deschanel'/><category term='teleportacja'/><category term='Sztywniak'/><category term='zdjęcia'/><category term='herkules'/><category term='wojna'/><category term='fotografie'/><category term='tron'/><category term='reklama'/><category term='zamachy'/><category term='contagion'/><category term='gwiezdne wrota'/><category term='śmieszne'/><category term='czas'/><category term='fajne'/><category term='merida waleczna'/><category term='książka'/><category term='500 dni miłości'/><category term='wszechświat'/><category term='księżyc'/><category term='nieśmiertelność'/><category term='zimna wojna'/><category term='najgorszy film'/><category term='tin tin'/><category term='sliders'/><category term='gwiezdne wojny'/><category term='pieniądze'/><category term='pilot'/><category term='całus'/><category term='operacja chariot'/><category term='podsumowanie'/><category term='komiksy'/><category term='wirus'/><category term='dark knight rises'/><category term='pech'/><category term='xena'/><category term='twardziele'/><category term='ciało'/><category term='Capa'/><category term='filmiki'/><category term='przedwiośnie'/><category term='David Benioff'/><category term='google'/><category term='alf'/><category term='Mary Roach'/><category term='znani'/><category term='medal of honor'/><category term='ARG'/><category term='ekranizacja'/><category term='streszczenia'/><category term='moon'/><category term='2011'/><category term='graal'/><category term='najlepszy film'/><category term='viet cong'/><category term='odyseja kosmiczna'/><category term='pratchett'/><category term='kod nieśmiertelności'/><category term='zabójstwa'/><category term='trailery'/><category term='szpieg'/><category term='marudzenie'/><category term='hitler'/><category term='panda'/><category term='hollywood'/><category term='paparazzi'/><category term='fotografia'/><category term='jake gyllenhaal'/><category term='super 8'/><category term='choroba'/><category term='wypadki'/><category term='steven spielberg'/><category term='prometheus'/><category term='kwanty'/><category term='kosmos'/><category term='Gaiman'/><category term='kącik złośliwości'/><category term='komandosi'/><category term='macgyver'/><category term='friends'/><category term='szpiedzy'/><category term='cloverfield'/><category term='recenzja'/><category term='śmierć'/><category term='wampiry'/><category term='2010'/><category term='trzeci wymiar'/><category term='wietnam'/><category term='thriller'/><category term='pechowcy'/><category term='indiana jones'/><category term='peter jackson'/><category term='wymiar'/><category term='oskary'/><category term='lektura'/><category term='historia'/><category term='promy'/><category term='opowiadanie'/><category term='drużyna a'/><category term='artysta'/><category term='incepcja'/><category term='podbój'/><category term='Dystrykt 9'/><category term='source code'/><category term='Miasto złodzei'/><category term='castro'/><category term='lunch atop'/><category term='robotnicy'/><category term='film'/><category term='david fincher'/><category term='helikopter'/><category term='GERTY'/><category term='marvel'/><category term='beverly hills 90210'/><title type='text'>SUBIEKTYW</title><subtitle type='html'>Subiektywnie o wszystkim co mnie interesuje i co mnie dotyka. Recenzje filmów, płyt, książek. Porady nie tylko fotograficzne, choć i one się zdarzą. Trochę o życiu i masa różnorodnych felietonów.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>44</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-7929889177765401976</id><published>2012-01-24T00:41:00.004+01:00</published><updated>2012-01-24T01:05:26.790+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='twardziele'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='druga wojna światowa'/><title type='text'>Najwięksi twardziele w historii - zestawienie subiektywne.</title><content type='html'>Wydaje mi się, że lubimy przyglądać się ludziom, którzy dokonują naprawdę niesamowitych czynów. Dlatego też z zapartym tchem oglądamy gdy sportowcy przełamują kolejne granice wytrzymałości ludzkiego organizmu, lub gdy osoby postawione w ekstremalnych sytuacjach zmieniają się w prawdziwych supermenów. Ludziom&amp;nbsp; (&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ZONLkfhRcGk/TfrNJC_6TRI/AAAAAAAACPM/wxQP4v5B-eM/s1600/kung-fu-panda-2-movie-photo-08.jpg"&gt;i Pandom&lt;/a&gt;) imponują tacy właśnie mocarze, którzy wbrew przeciwnościom losu wychodzą cało z największych opresji i robią to kopiąc po drodze tuziny dup i &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Sqz5dbs5zmo"&gt;nie oglądając się na eksplozje&lt;/a&gt;. Pomyślałem sobie zatem, że czemu by nie wspomnieć tutaj o kilku takich osobach? Dlatego też, w poszukiwaniu tych mocarzy zajrzałem do Internetu. Szybko odkryłem, że największa ilość takich herosów pojawia się na wojnach. Przypadek? Nie sądzę… w końcu to jedna z najcięższych sytuacji, w których może się znaleźć człowiek. Zatem do dzieła: oto moje subiektywne zestawienie największych wojennych mocarzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Twardziel #1: Major Brian Chontosh.&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Mamy tu do czynienia z bohaterem wojny w Iraku. Wyobraźcie sobie: jedziecie swoim Hummerem (który jest sam w sobie niezłym twardzielem) w kolumnie pojazdów, gdy nagle wpadacie w zasadzkę. Zablokowani w wąskiej uliczce między czołgami z przodu a innymi pojazdami z tyłu dostajecie się pod ogień krzyżowy z karabinów, moździerzy i wyrzutni granatów. Co zrobił w takiej sytuacji Major Chontosh? Pewnie westchnął ze znużeniem i wzruszył ramionami, po czym nakazał kierowcy jego Hummera by skręcił i ruszył prosto na okopanych talibów. Po uciszeniu (co tłumaczy się jako: rozpiżdżeniu w drobny mak) stanowiska karabinu, dziarscy chłopcy wbili się swoim 2,5 tonowym pojazdem do okopu wroga. Nasz wojak następnie wysiadł z samochodu i zaczął strzelać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ofkKIkGUgDM/Tx3uNErv7FI/AAAAAAAAARk/vVY4Z58NY8o/s1600/charlie-sheen-career-moves-5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-ofkKIkGUgDM/Tx3uNErv7FI/AAAAAAAAARk/vVY4Z58NY8o/s320/charlie-sheen-career-moves-5.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Na zdjęciu: przybliżona ilość wystrzelonych pocisków.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierw z własnego karabinu, potem z pistoletu podręcznego, nieprzerwanie kładł wrogich żołnierzy do piachu. Gdy usłyszał głuche „klik – klik” jego magazynka, Chontosh nonszalancko podniósł walającego się na ziemi kałacha i zaczął dalej siać masakrę. Kolejny pusty magazynek zmusił go by poszukał KOLEJNEGO! kałasznikowa. Wszystko fajnie ale w jego stronę zmierzała grupka przeciwników, którzy chcieli się dobrać do jego pogańskiej dupy. Niezrażony tym faktem Brian podniósł granatnik i rozwalił wszystkich nacierających przeciwników. Najs. Ogółem zabił 20 ludzi, a ranił jeszcze więcej. Kurde, przypadek pana Majora dowodzi dwóch rzeczy: gry komputerowe nie kłamią – zawsze znajdzie się załadowana broń upuszczona przez przeciwnika i &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=aym7aefJoCU"&gt;źli kolesie za nic nie potrafią strzelać&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Twardziel #2: Jack Churchill.&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Ten koleś był szalony. Tak szalony, że dostał ksywkę Szalony Jack. Był Szkotem (co trochę wyjaśnia ten fragment o byciu szalonym), który uwielbiał surfować, grać na dudach i wbijać swój &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Claymore"&gt;prawie półtorametrowy miecz&lt;/a&gt; w czaszki przeciwników. Najciekawsze jest to, że Szalony Jack działał podczas Drugiej Wojny Światowej. No wiecie, tej wojny podczas której zaczęto na masową skalę używać czołgów, karabinów maszynowych, samolotów, ogromnych dział itp. Wstąpił do komandosów bo (jak twierdzi Wiki) „odpowiadała mu ich wysoce niebezpieczna służba”. Jedną z przypisywanych mu zasług jest wzięcie do niewoli 42 niemieckich żołnierzy wraz z obsługą moździerza. Oczywiście dokonał tego tylko za pomocą miecza! Rany… gdybym zobaczył jakiegoś ogromnego Szkota wymachującego ogromnym mieczem lądującego w moim okopie i rozrzucającego na wszystkie strony kawałki moich kolegów poddałbym się zanim wypowiedzielibyście słowo „Gestapo” na głos.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-CVhdU4BB28I/Tx3vdbeKS_I/AAAAAAAAAR0/xRnJPtRLzyY/s1600/Jack_Churchill_leading_training_charge_with_swordmoje.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="205" src="http://4.bp.blogspot.com/-CVhdU4BB28I/Tx3vdbeKS_I/AAAAAAAAAR0/xRnJPtRLzyY/s320/Jack_Churchill_leading_training_charge_with_swordmoje.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kto pierwszy ten szlachtuje Niemców!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas innej z akcji Churchill prowadził do ataku oddział komandosów przez zasieki i pole minowe. Po ciężkim ostrzale komandosi zostali zredukowani do sześciu rannych osób i Churchilla. To nie trwało długo, ponieważ celny ostrzał z moździerza zmniejszył liczbę żywych do jednego: Szalonego Jacka. Gdy odnaleźli go Niemcy, Churchill spokojnie sobie siedział i grał na dudach. Po złapaniu i wysłaniu do obozu koncentracyjnego Jack stwierdził, że mu się tam nie podoba i wyszedł. Niemcy pochwycili go znowu i umieścili go w nowym obozie, z którego Jack… znowu uciekł. Przeszedł 150 mil, żywiąc się tylko puszką zardzewiałych cebulek (a może na odwrót?), zanim odnaleźli go Amerykanie. Niestety dla niego, wojna zdążyła już się skończyć i jedyne co mógł zrobić to wrócić do Szkocji mrucząc pod nosem: „Gdyby nie ci przeklęci Jankesi moglibyśmy pociągnąć tę wojnę przez następne dziesięć lat”. Mówiłem, że był szalony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Twardziel #3: Eric Nicolson.&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Znowu II WŚ. Jednakże tym razem mamy do czynienia z pilotem, który „walkę do ostatniego tchu” rozumiał bardzo dosłownie. Podczas rutynowego patrolu jego eskadra natknęła się na 3 bombowce wroga – łatwy cel. Nagle znikąd pojawił się niemiecki myśliwiec dziurawiąc samolot Erica Nicolsona celnym ostrzałem. I teraz uwaga. Nicolson oberwał otarcie w czoło i postrzał w stopę. Zalewająca mu oczy krew nie przeszkodziła w zauważeniu jednego, dosyć ważnego szczegółu: jego kokpit się palił. Jak każdy rozsądny człowiek, Eric zaczął się gramolić w stronę wyjścia (czytaj: na tył kokpitu skąd bezpiecznie można wyskoczyć). Gdy zauważył samolot, który odważył się do niego strzelać pan Nicolson się nie wahał: wrócił do palącego się kokpitu by zestrzelić drania. Chciałbym nadmienić, że szkło na wszystkich instrumentach w samolocie pod wpływem niesamowitego ciepła postanowiło zamienić się w popcorn i strzelać odłamkami w naszego dziarskiego pilota. Podsumowując: postrzelony w stopę, oślepiony przez krew i w płonącym samolocie Nicolson postanowił dać (nomen omen) popalić jego prześladowcy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HFdwu5q4SPE/Tx3vvLghfZI/AAAAAAAAAR8/ihNrxYvkhLk/s1600/22%255B8%255D_bea4ad69-801e-4eda-a6c1-4fd376bcb069.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="255" src="http://3.bp.blogspot.com/-HFdwu5q4SPE/Tx3vvLghfZI/AAAAAAAAAR8/ihNrxYvkhLk/s320/22%255B8%255D_bea4ad69-801e-4eda-a6c1-4fd376bcb069.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Spoko. Wyklepie się.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierzcie lub nie, ale udało mu się to. Rozwalił dziada, posłał go na dno kanału La Manche po czym wyskoczył z samolotu. To jeszcze nie koniec. Gościu był w takim szoku, że przypomniał sobie o otwarciu spadochronu dopiero 5,000 stóp niżej. Po wylądowaniu, ciężko poparzony pilot zauważył, że z dziur na sznurówki jego lewego buta &lt;a href="http://static7.businessinsider.com/image/4d87576b49e2aef443090000/gushing-water-spigot.jpg"&gt;tryska wesoło krew&lt;/a&gt;. Nie zapominajmy, że szkło na jego zegarku się stopiło (szybki fakt: szkło topi się w temperaturze 1500 °C).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Twardziel #4: Yogendra Singh Yadav&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;Dobra ten koleś był ultra twardzielem. Podczas wojny Indii z Pakistanem w 1999 roku jego oddział miał wspiąć się na Tygrysie Wzgórze by rozwalić tam trzy bunkry. Przez „wzgórze” rozumiem tutaj 30 metrową, pionową ścianę lodu, na którą Yadav wchodził jako pierwszy. W połowie drogi zaczął się ostrzał z karabinów i wyrzutni rakiet. Połowa oddziału zginęła a sam Yadav oberwał 3 razy, ale nie przestał się wspinać. Uparty gnojek. Gdy w końcu mu się udało dotrzeć na szczyt, jeden z bunkrów otworzył do niego ogień. Yadav niczym Neo z Matrixa, unikając kul biegł PROSTO na karabin, po czym wrzucił do środka granat, zabijając wszystkich siedzących wewnątrz. Yogendra rozejrzał się myśląc „co by tu porobić”, gdy ujrzał następny bunkier. Rzucił się w jego stronę, tym razem nie unikając kul lecz przyjmując je na klatę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-h8_L1q1vR8Y/Tx3v8bebSdI/AAAAAAAAASE/B53I3fs3G7M/s1600/wolverine+variant.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-h8_L1q1vR8Y/Tx3v8bebSdI/AAAAAAAAASE/B53I3fs3G7M/s320/wolverine+variant.jpg" width="290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wizja artysty.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpadł do środka i zamordował całą czteroosobową obsługę gołymi rękoma. Dopiero w tym momencie reszta oddziału Yogendry dołączyła do walki i już praktycznie bez problemów zdobyli ostatni bunkier (wszyscy w środku zajęci byli robieniem pod siebie ze strachu). Wynik całej akcji? Jakieś 15 postrzałów, złamana noga i pęknięta ręka (mordowanie 4 uzbrojonych kolesi może mieć taki efekt). Aha… wspomniałem, że miał wtedy 19 lat?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To by było na tyle. Ciekawe czy któraś z moich czytelniczek wytrzymała aż do tego punktu? Znacie może podobne historie? Pytanie czy to są jeszcze ludzie czy może coś więcej? Chcielibyście więcej podobnych zestawień? Dajcie znać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-7929889177765401976?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/7929889177765401976/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2012/01/najwieksi-twardziele-w-historii.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/7929889177765401976'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/7929889177765401976'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2012/01/najwieksi-twardziele-w-historii.html' title='Najwięksi twardziele w historii - zestawienie subiektywne.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ofkKIkGUgDM/Tx3uNErv7FI/AAAAAAAAARk/vVY4Z58NY8o/s72-c/charlie-sheen-career-moves-5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-3271635303116777911</id><published>2012-01-21T01:03:00.002+01:00</published><updated>2012-01-21T01:04:34.775+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Atak kultury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='druga wojna światowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pratchett'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmierć'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Atak kultury: recenzja powieści „Złodziejka Książek”.</title><content type='html'>Do tej książki przymierzałem się już od jakiegoś czasu. Przyznam się szczerze, że jej bestsellerowy status trochę mnie przerażał. Wiecie jak to jest… wszyscy coś polecają, człowiek narobi sobie chęci i ochoty a tutaj wychodzi coś na miarę „Szpiega” (szybka recenzja: 6/10, głupi trailer zbytnio mnie najarał na ten film). Ale w końcu się przełamałem i zabrałem do lektury. Czy mi się podobało? Cóż… przeczytajcie recenzję to się dowiecie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia, którą przedstawia nam Markus Zusak w „Złodziejce Książek” to jedna z wielu dostępnych na rynku opowieści o Holocauście. Mamy więc niemiecką dziewczynkę o imieniu Liesel, mieszkającą w miasteczku niedaleko Monachium, która zaprzyjaźnia się ze zbiegłym Żydem. Dość niefortunnie się zaprzyjaźnia ponieważ praktycznie wszyscy dookoła pragną położyć swe łapska na jego skołtunionej głowie i wsadzić go w pidżamę w paski – mamy przecież Drugą Wojnę Światową. Liesel, co warto nadmienić, towarzyszymy i przyglądamy się również gdy wkracza na ścieżkę złodziejstwa stając się tytułową „złodziejką książek”. Jednakże to co z początku wygląda na jedną z wielu sztampowych historyjek opartych na pomyśle „kumpluję się z Żydami a tu wojna”, zyskuje gdy się wspomni kto pełni funkcję narratora. Otóż zaszczyt ten Markus Zusak powierzył komuś z kim każdy z nas ma już umówione spotkanie: Śmierci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uVZNrPAy6BE/TxoAIK_aoyI/AAAAAAAAARU/rFDYTigeGb0/s1600/e96c9632d6ac1f1abe2356789843e39e.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-uVZNrPAy6BE/TxoAIK_aoyI/AAAAAAAAARU/rFDYTigeGb0/s320/e96c9632d6ac1f1abe2356789843e39e.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;No hej. Poczytać wam bajkę?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daleko mu jednak do naszych (&lt;a href="http://www.richardtimothy.com/wp-content/uploads/2010/01/18-death.jpg"&gt;i Pratchettowych&lt;/a&gt;) wyobrażeń o nim. Samą koncepcję złowrogiego kościotrupa z kosą komentuje jako wyjątkowo zabawną. Pomimo ogromnego zapracowania (w tym okresie Śmierć zarobiony był oczywiście po swe mroczne pachy) nasz drogi narrator znajduje czas by bacznie przyglądać się głównej bohaterce. Jego celne spostrzeżenia odnośnie Liesel jak i całej ludzkości towarzyszą nam przez całą lekturę wynosząc zwykłą opowiastkę na wyższy poziom i niekiedy zmuszając do poważniejszego zastanowienia się nad tym całym bajzlem, który nazywamy życiem. Śmierć jest też przy tym (o ironio!) jedną z najbardziej ludzkich postaci pojawiających się na kartach „Złodziejki” (&lt;a href="http://bolhafner.com/stevesreads/post3.jpg"&gt;przypomina wam to kogoś?&lt;/a&gt;). A propos bohaterów przewijających się przez powieść: nie można pozostać obojętnym wobec żadnej z postaci! Kurde dawno nie widziałem takiego pietyzmu w kreowaniu bohaterów. Los tych dobrych jest nam niezwykle bliski a tym niedobrym nietrudno życzyć by przytrafiło się im coś złego. Wszelkie radości i smutki przeżywamy razem z bohaterami a sam Markus gra na naszych uczuciach z ogromną wirtuozerią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko to do tego jest napisane w taki jakiś… &lt;a href="http://www.nature-hd.com/wp-content/uploads/2010/10/Nature-In-Autumn8.jpg"&gt;ciepły sposób&lt;/a&gt;. Bohaterowie potrafią odnaleźć radość i optymizm w zwykłej codzienności a gdy oni się cieszą, cieszymy się i my. Do tego wtręty i komentarze Śmierci, nawet te o wojnie, często sprawiają, że na nasze usta wkrada się nieśmiały uśmiech. Książka, mimo ciepła bijącego z kart, nie jest lekką lekturą. Ludzie spodziewający się zwykłej opowiastki o wesołych dzieciach powinni wrócić chyba do „Sierotki Marysi”. Tutaj każdy nosi ze sobą jakiś „bagaż”, nawet Liesel. Że niby jaki? Cóż… tego wam nie zdradzę (tak wiem, tani to chwyt z mojej strony). W trakcie lektury bałem się, że Zusak pogrzebie to wszystko pod zwałami śmierdzących zgnilizną patosu i podniosłego tonu (&lt;a href="http://fc01.deviantart.net/fs21/f/2007/301/c/7/Michael_Bay_Presents____by_os_osiris.jpg"&gt;Michael Bay, pozdrawiam!&lt;/a&gt;), nieobcych książkom o tej tematyce. On jednak zgrabnie wybrnął z tego problemu: po prostu przedstawił całą tą zawieruchę z perspektywy zwykłych ludzi, którzy marzą tylko o tym by to wszystko się skończyło, co by mogli wrócić do swoich obowiązków. Podoba mi się też, że bohaterowie odbiegają znacząco od stereotypów, które mogliśmy sobie wyrobić czytając literaturę z tego okresu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyglądanie się małej Liesel jak odkrywa potęgę słowa pisanego, jak kradnie kolejne książki i jak odkrywa wartość przyjaźni jest świetnym przeżyciem. Przy samej książce bawiłem się wyśmienicie i dlatego z czystym sumieniem mogę wam ją polecić. To by było na tyle. A nie… wspominałem już że polecam?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hv1h8sDg7NM/TxoAlXHsQkI/AAAAAAAAARc/xUnSbRJgPxg/s1600/79252_zlodziejka-ksiazek_300.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-hv1h8sDg7NM/TxoAlXHsQkI/AAAAAAAAARc/xUnSbRJgPxg/s320/79252_zlodziejka-ksiazek_300.jpg" width="207" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tytuł: "Złodziejka Książek"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Autor: Markus Zusak&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ilość stron: 496&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-3271635303116777911?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/3271635303116777911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2012/01/atak-kultury-recenzja-powiesci.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/3271635303116777911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/3271635303116777911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2012/01/atak-kultury-recenzja-powiesci.html' title='Atak kultury: recenzja powieści „Złodziejka Książek”.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-uVZNrPAy6BE/TxoAIK_aoyI/AAAAAAAAARU/rFDYTigeGb0/s72-c/e96c9632d6ac1f1abe2356789843e39e.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-8790195205610060493</id><published>2012-01-09T22:23:00.006+01:00</published><updated>2012-01-09T22:35:51.533+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='merida waleczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dark knight rises'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hobbit'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prometheus'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zmierzch'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trailery'/><title type='text'>Atak kultury: najciekawsze premiery kinowe 2012</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;W ciągu moich burzliwych 23 lat życia odkryłem, że by żyło się łatwiej trzeba mieć na co czekać. Nie ważne na co, bo nie o to w tym chodzi. Ważny jest sam akt czekania i niecierpliwość z nim związana. Możesz być beznadziejnie romantyczną dziewuchą oczekującą na swojego adonisa przez dobrych kilka miesięcy, która nie robi nic tylko gapi się w okno (wyobrażacie sobie jakie skurcze mięśni by miała jakby wstała?), lub napalonym nerdem czekającym na kolejny festiwal skryptów i nielogiczności zwany w pewnych kręgach Call of Duty - cel jest naprawdę nieistotny. Dlatego też mając na uwadze lekkość waszych żywotów chciałbym wam zaproponować byście dołączyli do mnie w moim oczekiwaniu na cztery subiektywnie najlepsze filmy tego roku. Skąd wiem, że będą najlepsze? Czytajcie dalej to się dowiecie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;20 LIPCA&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/sftuxbvGwiU/0.jpg" height="315" style="clear: left; float: left;" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/sftuxbvGwiU&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="565" height="320"  src="http://www.youtube.com/v/sftuxbvGwiU&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Polską premierę będzie miał &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;„Prometeusz”.&lt;/b&gt; Mistrz science fiction, Ridley Scott, wraca do gatunku, który praktycznie sam wynalazł (jak morderca wracający na miejsce zbrodni). To jedno zdanie powinno wystarczyć za rekomendację, lecz tym którzy nie mieli styczności z dziełami tego pana (są tacy? Przyznać się, bo będę pluł kwasem) śpieszę z informacją, że mają tu do czynienia&amp;nbsp; z reżyserem, który nakręcił „Łowcę Androidów” i „Obcego: Ósmego Pasażera Nostromo” – filmy, które wytyczyły standard gatunku i do których twórcy nadal się odwołują. Nie mogę się doczekać „Prometeusza”, ponieważ dawno nie było fajnego 100% filmu science fiction. Takiego z kosmosem i wielkimi statkami i potworami i w ogóle. A ten film będzie jeszcze wprowadzał wątki łączące go z sagą o Obcych (spójrzcie na scenografię stylizowaną na filmy o tym &lt;a href="http://www.gadudodatki.pl/uploads/produkty/galerie/00/000675fde51003f79a032b8a5b16e465ff10e69e.jpg"&gt;sympatycznym dwu ustnym potworku&lt;/a&gt;). Do tego podoba mi się wizja przyszłości przedstawiona przez Scotta: dominuje brud, szarość i ciasnota. Mam nadzieję, że film będzie trzymał w napięciu bez odwoływania się do tandetnych straszaków. Kurna nie wiem jak wy ale ja miałem ciarki ciarki ciarki jak oglądałem ten trailer. Będzie super bo będzie strasznie!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;27 LIPCA&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/GokKUqLcvD8/0.jpg" height="315" style="clear: left; float: left;" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GokKUqLcvD8&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="565" height="320"  src="http://www.youtube.com/v/GokKUqLcvD8&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym mocnym zawodnikiem jest ostatnia część trylogii o Batmanie: &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;„Mroczny Rycerz Powstaje”. &lt;/b&gt;Jego reżyser, Christopher Nolan, nie splamił swojego CV żadnym kiepskim filmem więc co do jakości ostatniego filmu o Batmanie nie można mieć obaw. W końcu to jest koleś, który dał nam Incepcję, Mrocznego Rycerza (to ten z przegenialnym Jokerem) czy Memento. Muszę przyznać, że darzę Christophera Nolana ogromnym szacunkiem za to, że jego filmy idą niejako pod prąd i nie powielają Hollywoodzkich standardów: żadnego durnego 3D i żadnych bezsensownych efektów specjalnych. Jego filmy są zazwyczaj oparte na świetnym pomyśle i zawsze dopracowane w najmniejszych szczegółach. W tej części nasz ukochany &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=pbUzeY6wLp4"&gt;zachrypnięty gacek&lt;/a&gt; będzie walczył z terrorystą o imieniu Bane. Ciekaw jestem czy ten nowy przeciwnik okaże się tak samo charakterystyczny i charyzmatyczny jak Joker z „Mrocznego Rycerza”. Nawet jeśli nie to i tak możemy liczyć na trochę głębsze widowisko niż w przypadku ekranizacji Marvelowskich komiksów. Jeśli jest coś co wyróżniało trylogię o nietoperzu w reżyserii Nolana to właśnie w miarę głęboki rys psychologiczny jego postaci. To będzie uczta!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;12 PAŹDZIERNIKA&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/7UrmeSqcUyA/0.jpg" height="315" style="clear: left; float: left;" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7UrmeSqcUyA&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="565" height="320"  src="http://www.youtube.com/v/7UrmeSqcUyA&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pixar robi kolejną animację – to zdanie w zupełności wystarcza za zapowiedź. Z drugiej strony niebyłym sobą gdybym nie powiedział czegoś więcej. Myślę, że decyzja by &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;„Meridę Waleczną”&lt;/b&gt; osadzić w szkockiej mitologii jest strzałem w dziesiątkę – jakoś mało produkcji zahacza o tę tematykę a jest ona strasznie ciekawa; wiecie magia i kilty zawsze ze sobą świetnie współgrały (jeśli ktoś chce wiedzieć co pokazuje ten wąsaty koleś w 1:41 minucie trailera to polecam przypomnieć sobie Braveheart). Celowo też zalinkowałem angielską wersję zwiastuna bo ten szkocki akcent jest przecudowny! Jednakże dla uczulonych na angliznę podaję&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=0qDTbNKM9Hc&amp;amp;feature=related"&gt; tutaj link&lt;/a&gt; do wersji polskiej. &amp;nbsp;Co tu dużo mówić: czeka nas akcja, przygoda, piękne scenografie,&lt;a href="http://wpc.556e.edgecastcdn.net/80556E/img.news/NEE9JdWSli2tHL_1_2.jpg"&gt; masa rudych włosów&lt;/a&gt; i szlif którego Pixarowi zazdroszczą inne studia filmowe.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;28 GRUDNIA&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/G0k3kHtyoqc/0.jpg" height="315" style="clear: left; float: left;" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/G0k3kHtyoqc&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="565" height="320"  src="http://www.youtube.com/v/G0k3kHtyoqc&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Rzutem na taśmę trafi do nas pierwsza część „Hobbita”. Na ten film najarałem się chyba najbardziej z wyżej wymienionych. Pomimo dziwnych decyzji ($$$) o podzieleniu filmu na dwie części i nakręceniu go w 3D i tak nie mogę się doczekać powrotu do Śródziemia. Kurde. widziałem ten trailer z tuzin razy ale nadal szczęka mi opada gdy krasnoludy zaczynają śpiewać. Szkoda, że trzeba tyle czekać na niego, ale przynajmniej mam czas, żeby nauczyć się na pamięć &lt;a href="http://www.thegate.ca/wp-content/uploads/2011/07/DwarvesFinal.jpg"&gt;którykrasnolud jak ma na imię&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;To by było na tyle na dzisiaj. A wy na co czekacie? Jakieś filmy wydają się wam wielce obiecujące?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;PS. Po cichu czekam też na ostatnią część „Zmierzchu”. W końcu ten koszmar dobiega końca.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-8790195205610060493?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/8790195205610060493/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2012/01/atak-kultury-najciekawsze-premiery.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8790195205610060493'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8790195205610060493'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2012/01/atak-kultury-najciekawsze-premiery.html' title='Atak kultury: najciekawsze premiery kinowe 2012'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-5025196135609312332</id><published>2011-12-28T20:14:00.003+01:00</published><updated>2012-01-20T22:37:01.109+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='najlepszy film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='najgorszy film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2011'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podsumowanie'/><title type='text'>Subiektywne podsumowanie roku 2011</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;Pod koniec każdego roku mamy zwyczaj usiąść i zastanowić się jaki był dla nas ów mijający rok. Następnie wyciągamy wnioski z naszych błędów i zaklinając się na księżyc, co wspaniale powleka srebrem drzew wierzchołki obiecujemy sobie, że nigdy więcej ich nie popełnimy („nigdy więcej” rozumiane jest tu jako jeden, góra dwa miesiące). Nie martwcie się, tego w tej notce nie znajdziecie. Zamiast użalania się nad sobą i rozmyślania postanowiłem podsumować prawie wszystkie przejawy popkultury i wydarzeń światowych minionego roku. A teraz już bez zbędnego przeciągania: zapraszam do Subiektywnego Podsumowania roku 2011!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;b&gt;NAJWIĘKSZY MOMENT WTF?!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;Trzeba przyznać, że to był kiepski rok dla wszystkich pławiących się w luksusach tyranów. Jako jeden z pierwszych poległ niesławny „Gdzie u diabła jest” Osama Bin Laden. Drugiego maja, mega elitarny oddział komandosów zrobił mu najazd na chatę w Pakistanie swoim mega tajnym helikopterem, którego nawet &lt;a href="http://i.telegraph.co.uk/multimedia/archive/01887/heli_1887552b.jpg"&gt;nie umieli zaparkować&lt;/a&gt;, po czym zastrzelili go gdy próbował się odważnie schować za którąś z żon. Następny w kolejce był Muammar al-Kaddafi zastrzelony podczas rebelii w Libii 20 października, przez odzianego w bejsbolówkę człowieka ze złotym pistoletem (&lt;a href="http://images.mirror.co.uk/upl/m4/oct2011/1/1/man-holds-up-colonel-gaddafi-golden-gun-pic-getty-images-505156727.jpg"&gt;serio!&lt;/a&gt;). Najspokojniej zszedł Kim Jong Il, który umarł 19 grudnia na zawał serca. Jego śmierć, jeśli wierzyć propagandzie północno koreańskiej, poruszyła nawet samą naturę, która… opłakiwała go przez obniżanie temperatury i głośne pękanie lodu (&lt;a href="http://deser.pl/deser/1,111857,10859829,Po_smierci_Kim_Dzong_Ila_dzieja_sie_cuda___Nawet_przyroda.html"&gt;znowu:serio!&lt;/a&gt;).&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;b&gt;WAŻNY ZGON... O KTÓRYM NIKT NIE SŁYSZAŁ&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;Rok 2011 zebrał krwawe żniwo wśród znanych osób. W całym tym tłumie łatwo więc przeoczyć kilka mniej opisanych ale równie ważnych zgonów. Według mojego subiektywnego odczucia najważniejsza z pominiętych w tym roku jest śmierć Knuta (nie to nie minister magii z Harry’ego Pottera). Nie pamiętacie kto to? Mały obrazek na odświeżenie pamięci:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xob455yWkjk/TvtnvVxOVSI/AAAAAAAAAPs/9qtbWEpopR8/s1600/knut1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="202" src="http://1.bp.blogspot.com/-xob455yWkjk/TvtnvVxOVSI/AAAAAAAAAPs/9qtbWEpopR8/s320/knut1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;To ten z prawej. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;Tak jest, ta włochata gwiazda berlińskiego zoo zmarła niespodziewanie 19 marca. Przyczyna śmierci? &lt;a href="http://news.discovery.com/animals/polar-bear-knut-drowning-110401.html"&gt;Utonięcie&lt;/a&gt;. Późniejsza autopsja wykazała uszkodzenie mózgu. Berlińskie zoo nigdy już nie będzie takie same.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;b&gt;NAJLEPSZA GRA 2011&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;Wybór tej jednej najlepszej gry był strasznie ciężki ponieważ ten rok obrodził w multum wspaniałych, wysokobudżetowych produkcji. Mieliśmy klimatycznego Deus Ex 3, bombowe Gears of War 3, wciągającego Batmana: Arkham City, wystrzałowego Battlefielda 3, pięknego Skyrima, dorosłego Wiedźmina 2 itp. Itd. Mógłbym tak wymieniać praktycznie bez końca. Ale wiecie co? Według mnie prawdziwą wygraną jest niskobudżetowa gierka &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=AhS5occh_Fk"&gt;Bastion&lt;/a&gt;. Dawno nie grałem w coś co satysfakcjonowałoby na wszystkich poziomach. Urzekająco baśniowa, rysowana grafika okraszona niebanalnym soundtrackiem (piękne piosenki!) i proste założenia rozgrywki sugerują bajeczkę dla dzieci. Nic bardziej mylnego: ta gra posiada dorosłą, zmuszającą do przemyśleń fabułę, którą opowiada na bieżąco podczas rozgrywki narrator. Jemu też chciałbym poświęcić kilka słów: jego zmęczony, stylizowany trochę na westernowy głos towarzyszy nam przez całą rozgrywkę budując niepowtarzalny klimat. Przyznam się, że podczas rozgrywki nie raz poczułem ciarki na plecach wywołane jego magicznym głosem (wiem jak to brzmi ale co zrobić). Jednym słowem: warto!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;Ps. Dla wszystkich smokobójców zawiedzionych przegraną Skyrima: posłuchajcie sobie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Cjn3zFc3u4E"&gt;tegona pocieszenie&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;b&gt;NAJLEPSZA KSIĄŻKA 2011&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;Nagroda w tej kategorii leci do Rosji w łapki niejakiego Dimitriego Głuchowskiego za napisanie „Metro 2033”. To opowieść o ludziach, którzy po 30 latach od zagłady nuklearnej próbują przeżyć w moskiewskim metrze mierząc się z różnorakimi przeciwnościami. Gdy nadciąga nowe, nieznane wcześniej zagrożenie Artem, główny bohater, wyrusza w podróż przez pełne niebezpieczeństw tunele by znaleźć jakiś sposób na zapobiegnięcie zagładzie metra. Powiem wam, że świetnie mi się to czytało. Genialnie wymyślony i (co najważniejsze) spójny świat wciąga od pierwszych stron. Ludzie po zagładzie nadal pozostali sobą: skaczą sobie do gardeł, pojawiają się nowe/stare ideologie a w tym wszystkim porusza się Artem, starając się rozeznać (a wraz z nim czytelnik) co i jak. Do zwykłych, ludzkich, zagrożeń dochodzą też takie, które wymykają się ludzkiemu pojmowaniu. Głuchowski jak nikt inny przed nim potrafi opisać klaustrofobiczne wnętrza i ciemność panującą w tunelach pomiędzy stacjami. Jego opisy mroku, prawdziwego władcy metra, są tak sugestywne, że (przyznaję ze wstydem) chodząc w nocy do toalety przyśpieszałem kroku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gl_uwBPA_ks/Tvtn1DQzirI/AAAAAAAAAP4/vGFJNDOhSGc/s1600/mat-black-lg.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-gl_uwBPA_ks/Tvtn1DQzirI/AAAAAAAAAP4/vGFJNDOhSGc/s320/mat-black-lg.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;Na zdjęciu: strach&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;NAJLEPSZA REKLAMA 2011&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;Zasłużenie tytuł najlepszej reklamy należy się Volkswagenowi. Moc jest w niej silna.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3; tab-stops: 298.65pt;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/R55e-uHQna0/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/R55e-uHQna0&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/R55e-uHQna0&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;b&gt;NAJLEPSZY SERIAL 2011&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;Gra o Tron. Za to, że na każdy odcinek czekałem z wypiekami na twarzy i, że każdym odcinkiem ekscytowałem się niesamowicie. To bardzo sprawnie wyreżyserowane widowisko opowiada o walce siedmiu rodzin szlacheckich o panowanie nad mistyczną krainą Westeros, gdzie zimy potrafią trwać dziesięciolecia. Świetnie prowadzone wątki, mnogość interesujących postaci i „brudność” świata (seks i przemoc) sprawiają, że ciężko się oderwać. Na oklaski zasługują postaci &lt;a href="http://images4.fanpop.com/image/photos/19100000/Sandor-Tyrion-game-of-thrones-19124063-1280-720.jpg"&gt;TyrionaLannistera &lt;/a&gt;wykreowana przez Petera Dinklage’a i Aryi (moja ulubienica). Póki co nakręcono pierwszy sezon, który zamknął się w 10 odcinkach. Kolejne już w kwietniu!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;b&gt;NAJLEPSZY FILM 2011&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;„O północy w Paryżu” Woody’ego Allena. Nienachalne poczucie humoru i niebanalny pomysł sprawiają, że ten film ogląda się z uśmiechem. Nie uświadczycie wielu scen wywołujących otwarty śmiech ale nie zrażajcie się tym bowiem film jest taki… przyjemny i ciepły. Poza tym nikt tak nie umie pokazywać miast jak Woody Allen, a jego Paryż zachwyca w każdym calu. Fanów Neurotycznego Żyda zachęcać nie muszę bo oni najpewniej już obejrzeli ten film. Dla reszty mała uwaga: to film do oglądania w zaciszu i spokoju, absolutnie nie sprawdza się podczas imprezek! Pamiętajcie: ostrzegałem!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;b&gt;NAJGORSZY FILM 2011&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;„Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach”. Brrr do tej pory na myśl o tym filmie jest mi niedobrze. Kiepska fabuła (film o piratach bez bitwy na morzu! Co teraz? Western za czasów Jana III Sobieskiego?), marni nowi bohaterowie (Czarnobrody jest zagrany kompletnie bez wyrazu… więcej charakteru ma nieoheblowana deska) a to wszystko w „pięknym” 3D (większość akcji dzieje się w nocy więc w filmie prawie nic nie widać). Całość ratowała relacja na linii Jack Sparrow i Barbossa. Każde ich spotkanie owocowało w błyskotliwe dialogi i niezły humor. Ale co zrobili twórcy filmu? Rozdzielili tych dwóch na 80% filmu! Grrr! Jestem olbrzymim fanem Piratów z Karaibów ale za to co twórcy zrobili w czwartej części powinno &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Przeci%C4%85ganie_pod_kilem"&gt;przeciągnąć się ich pod kilem&lt;/a&gt;! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;b&gt;NAJLEPSZA ANIMACJA 2011&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;Przygody Tintina. Zainteresowanych &lt;a href="http://subiektywniak.blogspot.com/2011/11/atak-kultury-recenzja-filmu-przygody.html"&gt;odsyłam do Ataku Kultury poświęconemu temu dziarskiemu reporterowi. &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;b&gt;NAJLEPSZA FOTOGRAFIA 2011&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;Był już artykuł o najgorszej fotografii ever, dlatego chciałbym wam zaprezentować fotkę, która urzekła mnie do tego stopnia, że stworzyłem tą kategorię specjalnie dla niej. Nazywa się ona „Splashing” i przedstawia… ważkę. Zresztą co tu dużo gadać: zobaczcie sobie sami jak to wygląda.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jLAbOsywEB0/Tvtp7FiPHMI/AAAAAAAAAQE/J8CDOzziCQk/s1600/dragonfly2v.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-jLAbOsywEB0/Tvtp7FiPHMI/AAAAAAAAAQE/J8CDOzziCQk/s320/dragonfly2v.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;To jest chyba pierwszy raz kiedy zgadzam się z redakcją National Geographic co do wyboru zdjęcia roku. Poprzednio wygrywały zazwyczaj zdjęcia przedstawiające biednego murzyna w biednej wiosce, lub jakiegoś super przebojowego zwierzaka. Ale tegoroczne zdjęcie jest naprawdę urzekające.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;b&gt;NAJSZYBSZA INTERNETOWA KARIERA 2011&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;Nagroda przypada w udziale amerykańskiemu policjantowi John’owi Pike’owi. Wszystko zaczęło się od zdjęcia, na którym John spryskuje gazem pieprzowym grupkę prostestujących studentów. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X5OnxF9k1WY/TvtqA7H3kfI/AAAAAAAAAQQ/B6tSO3_rP9k/s1600/UCDavis_pepperspray.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-X5OnxF9k1WY/TvtqA7H3kfI/AAAAAAAAAQQ/B6tSO3_rP9k/s320/UCDavis_pepperspray.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;Jeszcze dwa psiknięcia i fajrant na szluga.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;Oburzeni internauci już dzień później zaczęli publikować przeróbki jego zdjęcia. Został nazwany „Casual Pepper Spray Everything Cop”, co tłumaczy się z grubsza jako „Swobodnie Spryskujący Wszystko Gazem Pieprzowym Gliniarz”. Photoshopki z jego udziałem zaczęły powstawać wręcz lawinowo: niżej macie kilka wybranych przeze mnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9ch7ZXsrQxA/TvtqU0B9q9I/AAAAAAAAAQ4/vY0KyXfvnCo/s1600/320665_309085722453433_100000560234460_1161317_489395404_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="209" src="http://1.bp.blogspot.com/-9ch7ZXsrQxA/TvtqU0B9q9I/AAAAAAAAAQ4/vY0KyXfvnCo/s320/320665_309085722453433_100000560234460_1161317_489395404_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9jTFzVI9VQY/TvtqVk2CFKI/AAAAAAAAARA/YL_jGG1AJWU/s1600/tumblr_luzhlaDHFc1qz50dao1_500.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="230" src="http://2.bp.blogspot.com/-9jTFzVI9VQY/TvtqVk2CFKI/AAAAAAAAARA/YL_jGG1AJWU/s320/tumblr_luzhlaDHFc1qz50dao1_500.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bCsnloslbfU/TvtqWiot0UI/AAAAAAAAARI/WH5hVP2Fv08/s1600/tumblr_luzie9dO1y1qz50dao1_400.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-bCsnloslbfU/TvtqWiot0UI/AAAAAAAAARI/WH5hVP2Fv08/s320/tumblr_luzie9dO1y1qz50dao1_400.jpg" width="251" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm; mso-outline-level: 3;"&gt;To by było na tyle. Mam nadzieję, że przyszły rok będzie obfitował w świetne filmy, książki i gry o czym na pewno nie omieszkam was powiadamiać na bieżąco. Do usłychu! Howgh! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-5025196135609312332?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/5025196135609312332/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/12/subiektywne-podsumowanie-roku-2011.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/5025196135609312332'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/5025196135609312332'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/12/subiektywne-podsumowanie-roku-2011.html' title='Subiektywne podsumowanie roku 2011'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-xob455yWkjk/TvtnvVxOVSI/AAAAAAAAAPs/9qtbWEpopR8/s72-c/knut1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-2907855278152127045</id><published>2011-12-06T01:23:00.002+01:00</published><updated>2012-01-20T22:36:17.905+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='edward'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmieszne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='meyer'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wampiry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zmierzch'/><title type='text'>Wampiry: może być gorzej.</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Ostatnio znajomy stwierdził, że dzisiejsze wampiry nie są już takie same jak kiedyś (nie pytajcie o okoliczności tego stwierdzenia: z łatwością się domyślicie, a mi wstyd się przyznawać). Trudno się nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Byłem ostatnio w kinie i podczas krótkiego bloku reklamowego zaprezentowano nam aż trzy rodzaje wampirów. O ile co do pierwszego krwiopijcy nie mam zastrzeżeń (była to bowiem odziana w lateks &lt;a href="http://collider.com/wp-content/uploads/underworld-image-kate-beckinsale-400x600.jpg"&gt;Kaśka Beckinsale&lt;/a&gt; z Underworld) o tyle gdy ujrzałem pozostałe dwa to nie pozostało mi nic innego jak w geście niemej rozpaczy złapać się za głowę i westchnąć ciężko. Jeden z wampirów widząc gorącą laskę zamiast rozerwać jej gardło, rzucił się na… &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=7GqFNkggpQw"&gt;czekoladę&lt;/a&gt;. O drugim powiem tylko, że błyszczał. Co tu ukrywać: poczułem się jakby liczącą setki (a wg niektórych nawet tysiące) lat wampiryczną tradycję ktoś przebił kołkiem, poćwiartował, spalił a potem się wysikał na to co zostało. Ale jak to mawiał mój nauczyciel Polskiego: „zawsze może być gorzej”. Dlatego też postanowiłem wyszperać z przepastnych głębin Internetu przykłady na potwierdzenie tej tezy. I wiecie co? Nie mylił się ten mój nauczyciel. Faktycznie jest gorzej, ale też i… śmieszniej. Oto moje prywatne zestawienie wampirów gorszych niż te z wiadomej sagi, zapraszam!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;OKAZ NR. 1: Loogaroo&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Ta wersja krwiopijcy narodziła się w potyranych umysłach karaibskiej gawiedzi. Otóż wymyślili sobie, że Loogaroo to za dnia piękna kobieta, która zrzuca na noc skórę (przez co pewnie wygląda jak &lt;a href="http://www.fashionfashion.org/wp-content/uploads/2011/10/Heidi-Klum-Halloween-Costume-2011.jpg"&gt;Heidi Klum z imprezy halloweenowej&lt;/a&gt;) i odlatuje w poszukiwaniu krwi. A byłbym zapomniał: zanim wyruszy na poszukiwanie świeżutkiej posoki chowa swoją skórę pod jakimś drzewem (nie macie pojęcia jak ciężko znaleźć zastępczą). Tego co następuje nie mogła nawet wymyślić Stephenie Meyer. Otóż nasza już-nie-piękna wampirka odstawia &lt;a href="http://www.ringophone.com/HDanimWP/Goofy%20Dancing-283542.gif"&gt;rytualny taniec&lt;/a&gt; w wyniku którego z jej pleców wyrastają indycze skrzydła ale tak naprawdę tym co ją trzyma w powietrzu to płomienie. Strzelające spod pach i z odbytu. Tak jest, nie przewidziało wam się, ten wampir to tak naprawdę odrzutowiec strzelający płomieniami z tyłka i pach. Mało tego, gdy nasz kobiecy krwiopijca przemierza nieboskłon zostawia za sobą lśniący w ciemnościach ślad: z tego powodu łatwo pomylić ją ze spadającą gwiazdą.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZVshcCJaD2E/Tt1e65o-veI/AAAAAAAAAPY/Aqqh8dO4frA/s1600/shooting-star.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZVshcCJaD2E/Tt1e65o-veI/AAAAAAAAAPY/Aqqh8dO4frA/s320/shooting-star.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;Na zdjęciu: rakietowy pierd. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;Jej metody żywienia są równie niestandardowe. Otóż Loogaroo żywi się krwią z policzków niemowląt i dzieci. Ale jako że kpiny Matki Natury nigdy się nie kończą nasz odrzutowy krwiopijca nie posiada kłów, Loogaroo zmuszona jest zatem nosić ze sobą &lt;a href="http://img.alibaba.com/wsphoto/v0/342054769/HOT-SALE-Flexible-DIY-Straws-DIY-drinking-straws-Novelty-Items-Great-Gift-Also-DIY-Toy.jpg"&gt;komicznie długą słomkę&lt;/a&gt; (serio!), którą wciska w szczeliny w słomianych dachach jej ofiar. To co następuje widzieliśmy w milionie filmów komediowych: wampir ma pewnie problemy z dotarciem słomką po omacku do dzieci i po drodze przewraca tonę robiących głośne „brzdęk” sprzętów domowych, lecz oczywiście nikt z domowników się nie budzi. Dobra… ten okaz jest bardziej śmieszny i uciążliwy niż straszny, ale potrafi mimo wszystko dopiec karaibskim tubylcom. Jak się zatem bronić przed Loogaroo? Wystarczy wysypać piasek przed chatką (co nie jest trudne gdy mieszka się na plaży), bowiem wampir ma bzika na punkcie liczenia i może spędzić całą noc na liczeniu ziarenek piasku w wysypanej kupce. Żałosne.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;OKAZ NR. 2: Krasue&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Kolejny wampir wywodzi się z południowo-wschodniej Azji i jest ohydny. Wyobraźcie sobie głowę pięknej Azjatki ze zwisającymi z jej szyi odkrytymi wnętrznościami. Coś jakby wąż z kobiecą głową i jelitami jako ciałem. W sumie to nawet zachowuje się podobnie jak wąż ponieważ jelita i reszta widocznych wnętrzności służą jej do poruszania się: ślizga się bowiem na swoich własnych zakrwawionych flakach, jednocześnie utrzymując pion. &lt;a href="http://x33.xanga.com/dfbf975051434257675399/z205063836.jpg"&gt;Mniam&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wCSn7wsBV1k/Tt1fDT2O41I/AAAAAAAAAPg/ndc3oZqcK8Y/s1600/krasue-thai-ghost.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="215" src="http://2.bp.blogspot.com/-wCSn7wsBV1k/Tt1fDT2O41I/AAAAAAAAAPg/ndc3oZqcK8Y/s320/krasue-thai-ghost.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;Pamiętajcie chłopaki: liczy się tak naprawdę wnętrze kobiety!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;Coś tak ohydnie wyglądającego nie może mieć normalnych zwyczajów żywieniowych prawda? Prawda. Otóż ulubioną przekąską Krasue są kobiety w ciąży. Zostawiając krwawy ślad wampir zakrada się do domów swych ofiar po czym używając swojego długaśnego jęzora przyczepia się do nienarodzonego jeszcze dziecka (zostawiam wam domyślenie się jak jęzor dociera do płodu) po czym albo pije krew albo nadgryza płód lub łożysko. W każdym razie tak to wygląda w dzisiejszych czasach, bo w przeszłości głównym daniem w menu Krasue było co innego. Dość powiedzieć, że w poszukiwaniu pożywienia (uwaga staram się być taktowny) trąbowaty język tego krwiopijcy lądował w odbycie i to niekoniecznie w poszukiwaniu krwi. Dobra ale jak pozbyć się tego pełzającego cholerstwa? Szukamy reszty jej ciała po czym mamy do wyboru: zmiażdżyć, spalić, zakopać głęboko lub zabawić się z draństwem w chowanego i ukryć ciało do wschodu słońca. Tak czy inaczej pozbywamy się tego na amen i w ten sposób docieramy do kolejnego okazu, którym są:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;OKAZ NR. 3: Wampiryczne Dynie i Arbuzy.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;To nie żart! Według &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Vampire_pumpkins_and_watermelons"&gt;cygańskich wierzeń&lt;/a&gt; istnieją arbuzy i dynie, które zostały dotknięte klątwą wampiryzmu. Pierwszy raz opisane zostały w latach 30ych XX wieku przez niejakiego Tatomira Vukanoviae. Etnologa. Wiec chyba by wiedział gdyby mu wciskali ściemę co? Tak czy siak ten jegomość spędził sporo czasu analizując bałkański i cygański folklor i w trakcie tych badań natknął się na podania o &lt;a href="http://fc00.deviantart.net/fs20/f/2007/292/4/8/Baphomet_Pumpkin_Carving_by_King_Arturia_Emiya.jpg"&gt;demonicznych owocach&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Według romów, gdy przetrzymywano te owoce zbyt długo po zebraniu i do tego były wystawione na działanie pełni księżyca nabierały wampirycznych cech. Ale jak poznać, że wasz owoc właśnie stał się łaknącą ludzkiej krwi bestią? Cóż, objawy są raczej oczywiste. Taki opętany szatańską mocą owoc kulał się sam z siebie, wydzielał ludzką krew i wydawał z siebie złowieszcze bulgotanie, opisane przez pana Tatomira jako „brrrl, brrrl, brrrl” (co brzmi podobnie do dźwięków wydawanych przez pusty brzuch). Lokalni mieszkańcy nie byli zbytnio przerażeni perspektywą spotkania z szalonym owocem z jednej prostej przyczyny: owoce po przemianie nie posiadały zębów. Mogły więc jedynie uprzykrzać życie poprzez opętańcze kulanie się pod nogi nieświadomej ofiary i wyzywające bulgotanie ludziom w twarz. Ale jak walczyć z taką siłą? Zaradni cyganie podali 100% skuteczny sposób: ugotować to diabelskie nasienie, potrzeć starą miotłą po czym spalić miotłę. Genialne, chociaż ja mam też małą sugestię: &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/7_lsAU4_VrQ/0.jpg" height="266" style="clear: left; float: left;" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7_lsAU4_VrQ&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/7_lsAU4_VrQ&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Giń wampiryczne ścierwo!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;To by było na tyle. Jak sami widzicie w porównaniu z tymi przykładami wampiry wymyślone przez panią Meyer wydają się całkiem normalne. Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę jej bronić czy coś... chciałem wam tylko zaprezentować jak różnorodne można mieć podejście do tematu wampirów. Do tego same poszukiwania dziwnych krwiopijców sprawiły, że natknąłem się na wiele przykładów bezsensownych demonów z całego świata, możecie więc liczyć na to że wrócę do tego tematu za jakiś czas. Tak więc do następnego razu!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-2907855278152127045?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/2907855278152127045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/12/wampiry-moze-byc-gorzej.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/2907855278152127045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/2907855278152127045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/12/wampiry-moze-byc-gorzej.html' title='Wampiry: może być gorzej.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ZVshcCJaD2E/Tt1e65o-veI/AAAAAAAAAPY/Aqqh8dO4frA/s72-c/shooting-star.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-6648316423115482610</id><published>2011-11-21T13:19:00.004+01:00</published><updated>2012-01-20T22:35:51.589+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Atak kultury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tin tin'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='steven spielberg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='peter jackson'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Atak kultury: recenzja filmu „Przygody Tin Tina”.</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że bardziej subiektywnej recenzji na tym blogu nie uświadczycie. Samego Tin Tina, jako jedną z moich ulubionych bajek z okresu dzieciństwa, darzę ogromnym sentymentem. Dlatego też na seans kinowy szedłem pełen jednocześnie nadziei i strachu. Po tym jak Steven Spielberg i George Lucas &lt;a href="http://harknessstatepark.com/wp-content/uploads/2011/07/South-Park-Indiana-Jones1.jpg"&gt;zgwałcili&lt;/a&gt; czwartego Indianę Jonesa (nie zrozumcie mnie źle… to był dobry film, ale kiepski Indiana Jones) obawy były uzasadnione. Razem ze mną wybrała się moja towarzyszka, której stosunek do Tin Tina był… żaden. Nigdy nie oglądała wersji animowanej, ani nie czytała komiksu, więc podczas seansu zachowała obiektywizm. Z pomocą jej komentarzy powstała ta recenzja. Zapraszam!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qwsUqBPW-48/TspBA39WJTI/AAAAAAAAAPQ/CHm5odbkh1g/s1600/TheAdventuresOfTinTinPoster.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-qwsUqBPW-48/TspBA39WJTI/AAAAAAAAAPQ/CHm5odbkh1g/s320/TheAdventuresOfTinTinPoster.jpg" width="216" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Piotr, a chcesz być rudy? Nie, ale mogę taką grzywkę sobie załatwić.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Nie będę się rozwodził o samym komiksie, gdyż to nie miejsce ani czas na to (poza tym są w necie &lt;a href="http://jarazppk.blogspot.com/"&gt;ludzie bardziej wykwalifikowani&lt;/a&gt; w tej dziedzinie). Skupmy się na filmie. Przedstawia on przygody młodego reportera, który ma niesamowite szczęście (lub nieszczęście, to zależy od punktu widzenia) do pakowania się w rozmaite draki. Tym razem, po zakupieniu modelu przepięknego trójmasztowca na lokalnym bazarze, okazuje się, że Tin Tin wmieszał się w grubą sprawę. Otóż wszedł w paradę szajce bezwzględnych poszukiwaczy skarbów, którzy nie zawahają się przed niczym by osiągnąć swój cel. Na szczęście Tin Tin nie będzie sam, gdyż do pomocy ma dwóch detektywów ze Scotland Yardu o imionach Tajniak i Jawniak (obaj w 100% niekompetentni), swojego psa Milusia i wiecznie pijanego kapitana Baryłkę. Wszyscy razem, próbując rozwikłać zagadkę Jednorożca, wezmą udział w największej przygodzie swojego życia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Cóż… fabuła niezbyt jest skomplikowana, a zwroty akcji całkiem przewidywalne, ale ona tutaj jest tak naprawdę tylko motorem napędowym. Jest niejako spoiwem łączącym kolejne sceny akcji, a te muszę przyznać są fenomenalne. Film jest po brzegi wypchany genialnie wyreżyserowaną akcją i ogląda się go z wypiekami na twarzy. Sam siedziałem wgnieciony w fotel, wydając okrzyki w stylu „o żeż w mordę!” (a sami wiecie, że rzadko zdarza mi się żywiołowo reagować w kinie). Moja towarzyszka natomiast już po pierwszych scenach zapomniała, że okulary 3D powinny ją przyprawiać o ból głowy i siedziała na krawędzi krzesła również wchłonięta przez akcję. Dość powiedzieć, że jedna (JEDNA!) scena, wyjaśniająca co się stało z Jednorożcem, sprawiła, że dwie ostatnie części Piratów z Karaibów ze wstydem zerkają na siebie, obiecując poprawę. Całości dopełniają ciekawe i śmieszne dialogi, które urzekają swoją lekkością i nienachalnością.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Film zrobiony jest metodą animacji komputerowej, lecz mówić o nim, że to bajka to jak mówić, że F-16 to całkiem miły samochód. To dwie różne rzeczy. Tła urzekają kolorami, miejsca do których Tin Tin i spółka są rzucani przez meandry fabuły są odpowiednio egzotyczne a do tego to wszystko jest tak realistyczne, że bardziej się już chyba nie da. Na pierwszy plan w tym festiwalu oczomiodu wysuwa się montaż scen. Tak pięknych przejść między poszczególnymi scenami dawno (jeśli w ogóle) nie było mi dane oglądać. Jednakże mistrzostwo w prowadzeniu kamery widać dopiero podczas scen akcji. Gdy zobaczyłem jedną z pierwszych od razu wiedziałem dlaczego film ten jest animacją: inaczej film straciłby sporo na dynamizmie. Napisałbym też coś o tym jak zostało wykorzystane 3D, ale szczerze mówiąc ten film tak wciąga, że poza jedną sceną nie zwróciłem na to uwagi. Co do muzyki wystarczy powiedzieć dwa słowa: John Williams. I tyle.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/GdLkB4IABu8/0.jpg" height="266" style="clear: left; float: left;" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GdLkB4IABu8&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/GdLkB4IABu8&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp; To nawet brzmi jak Indiana Jones.&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;Wielu rodziców popełnia pewien podstawowy błąd: widzą film zrobiony techniką komputerową a na dodatek jeden z bohaterów nazywa się „Miluś”, myślą więc sobie, że to fantastyczny film dla ich małych pociech. Otóż nie! Tutaj strzelają się, biją dosyć mocno a nawet giną. To jest moi drodzy film przygodowy i to jeden z najlepszych jakie widziałem w życiu. Akcja nie zwalnia ani na chwilę, głowni bohaterowie nie ustają w staraniach by co chwilę zadziwić widza a to wszystko w przepięknej oprawie. Co z tego, że fabuła odrobinkę nie nadąża za resztą? Ten film to przebłysk geniuszu i pozostaje mi dziękować Stevenowi Spielbergowi i Peterowi Jacksonowi, że postanowili zrobić z przygód Tin Tina trylogię. Tak trzymać chłopaki! A pana, panie Spielberg rozgrzeszam. Indiana Jones 4 to była hańba na pana honorze, na szczęście zmazana najnowszym filmem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;MOJA OCENA: 9,5&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-6648316423115482610?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/6648316423115482610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/11/atak-kultury-recenzja-filmu-przygody.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/6648316423115482610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/6648316423115482610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/11/atak-kultury-recenzja-filmu-przygody.html' title='Atak kultury: recenzja filmu „Przygody Tin Tina”.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qwsUqBPW-48/TspBA39WJTI/AAAAAAAAAPQ/CHm5odbkh1g/s72-c/TheAdventuresOfTinTinPoster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-2456120000914428334</id><published>2011-11-16T20:49:00.002+01:00</published><updated>2012-01-20T22:33:28.351+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='artysta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wystawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kącik złośliwości'/><title type='text'>Kącik złośliwości: Najdroższe zdjęcie na świecie.</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Ostatnio podczas mych nieskończonych wędrówek po bezdrożach Internetu natknąłem się na pewną wiadomość na pewnym portalu internetowym. Po jej przeczytaniu pozostało mi tylko w geście rozpaczy nad durnotą świata założyć uroczyste &lt;a href="http://s3.amazonaws.com/images3.jlist.com/f5/japanese_headband_p35_small.gif"&gt;hachimaki &lt;/a&gt;i wmontować się samolotem w dom niejakiego Andreasa Gursky'ego. Jednak po dłuższym zastanowieniu (i niemożliwości wypożyczenia samolotu do szybkiej misji kamikadze) postanowiłem, że jest lepszy sposób by to załatwić: wylać wiadro goryczy w Internecie! Ale o co dokładnie chodzi i czym sobie zasłużył ten biedny pan Gursky na to bym ścianę jego sypialni wzbogacił o dziurę w kształcie myśliwca? Otóż posłuchajcie…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Na jednej z aukcji w domu aukcyjnym Christie’s sprzedano za niemałą kwotę 4,3 miliona dolarów zdjęcie zrobione przez pana Andreasa Gursky'ego. Z tego co się dowiedziałem jest to obecnie najdroższa fotka (poprzednik kosztował 3,90 miliona). Zastanawiacie się pewnie cóż to za fantastyczna fotografia musiała być. Jak dramatyczną scenę musiał ten koleś uchwycić, jak piękny kadr musiał wybrać, jak genialne oświetlenie towarzyszy tej przejmującej scenie? Dobra, żeby was nie trzymać w niepewności oto ono:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Gb-zdXGMHmg/TsQTNFwwn-I/AAAAAAAAAPA/uKDsRschyFY/s1600/1d35dc00f8f567bf509b7e8323ec2d3b.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://1.bp.blogspot.com/-Gb-zdXGMHmg/TsQTNFwwn-I/AAAAAAAAAPA/uKDsRschyFY/s320/1d35dc00f8f567bf509b7e8323ec2d3b.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Ale tu nic nie ma!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;Po obejrzeniu tego zdjęcia pozwolę sobie zapytać: co za kretyn wycenił to beznadziejne zdjęcie na 4 miliony dolarów?! Na urwane nogi Roberta Capy! Widywałem ładniejsze rzeczy na dywanie zmajstrowane przez psa podczas rozwolnienia! No proszę ja was… dawno nie spotkałem się z tak nijakim i pozbawionym treści zdjęciu. Wiecie co ono w ogóle przedstawia? Rzekę Ren. Nie no bez jaj, gdyby nie opis to w życiu bym na to nie wpadł. Dla mnie to wygląda jak nieudolna próba robienia zdjęcia w trybie Manualnym podjęta przez 5cio latka.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Wdech, wydech… już się uspokajam. Powiem wam szczerze, że dawno nic nie zaburzyło mojego ZEN jak ta wiadomość. Ale żeby nie być gołosłownym internetowym pieniaczem postanowiłem się przyjrzeć temu zdjęciu odrobinę dokładniej (co kosztowało mnie niemały ubytek na psychice) i zastanowić się co może się w nim podobać. Na pierwszy (drugi, trzeci itp. też) rzut oka zauważamy ciekawą symetrię linii i pewną prawidłowość. Chodzi o to, że od dołu ta „szarość” się rozszerza i jest podzielona pasmami zieleni. Zresztą… motyw linii jest częsty w twórczości pana Gursky’ego (dzięki Wikipedia!). Ale wiecie co? Lepiej i ciekawiej wykorzystane motywy linii znalazłem w dosłownie 3ech kliknięciach na stronach Onetu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7tKq117STTw/TsQTOFekbYI/AAAAAAAAAPI/hvl7si4-FGo/s1600/274b5d90813de7c71f36d4a92705f035%252C21%252C1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-7tKq117STTw/TsQTOFekbYI/AAAAAAAAAPI/hvl7si4-FGo/s320/274b5d90813de7c71f36d4a92705f035%252C21%252C1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;Przynajmniej na nim jest COKOLWIEK.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;Do tego, jakoś w zeszłym tygodniu, &lt;a href="http://deser.pl/deser/1,111857,10596432,Narodziny_jako_dzielo_sztuki__Artystka_urodzila_w.html"&gt;czytałem o kobiecie&lt;/a&gt;, która urodziła w galerii sztuki. Nie był to jednak przypadek ponieważ ta kobieta chciała sprawić, że poród będzie dziełem sztuki. Wyobrażacie to sobie? Idziecie sobie spokojnie do galerii by &lt;a href="http://www.ibiblio.org/wm/paint/auth/malevich/sup/malevich.black-red-square.jpg"&gt;oglądać kwadraciki&lt;/a&gt; a tu jakaś paskudna baba się kładzie na podłodze i wypluwa z siebie dziecko, a „znawcy” sztuki podają sobie kieliszki z szampanem, kiwając jednocześnie z uznaniem głowami. Ale czekajcie bo to nie koniec… potem wszystkie akcesoria towarzyszące porodowi (łożysko, zakrwawione pościele itp.) stają się częścią instalacji w owej galerii. Takie „performance’y” sprawiają, że trzeba redefiniować powoli pojęcie „artysty”. Po przemyśleniu tego stwierdzam, że artysta to taki człowiek, który wciśnie ci swoją kupę i jeszcze będzie chciał żebyś za nią zapłacił. Okropność.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Podsumowując: przez jakiś czas myślałem, że się starzeję w zastraszającym tempie bo ludzka głupota coraz mocniej mnie drażni i jest coraz bardziej widoczna. Na szczęście zostałem wyprowadzony z tego błędu: to głupota ludzka wspina się na coraz wyższe poziomy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-2456120000914428334?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/2456120000914428334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/11/kacik-zosliwosci-najdrozsze-zdjecie-na.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/2456120000914428334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/2456120000914428334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/11/kacik-zosliwosci-najdrozsze-zdjecie-na.html' title='Kącik złośliwości: Najdroższe zdjęcie na świecie.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Gb-zdXGMHmg/TsQTNFwwn-I/AAAAAAAAAPA/uKDsRschyFY/s72-c/1d35dc00f8f567bf509b7e8323ec2d3b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-4229704785598620714</id><published>2011-11-02T23:09:00.002+01:00</published><updated>2012-01-20T22:32:19.233+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wirus'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='choroba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='contagion'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Atak kultury: recenzja filmu Contagion – Epidemia Strachu</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;Apsik. I się zaczęło. Kobieta wchodząca do autobusu, kaszląca w rękę a potem chwytająca poręcz; jakiś facio wycierający smarki dłonią a potem dotykający okna, o które ty potem nieświadomie, bo ulegając zmęczeniu, opierasz głowę. Kaszlący ludzie w kościele. W szpitalu. W szkole. Wystarczy krótki kontakt z zarażonym, może to być uścisk ręki, czy pocałunek w polik. Tak zaczyna się epidemia, którą przedstawia film pt. „Contagion – Epidemia Strachu”. Muszę się przyznać, że o filmie niewiele słyszałem i tak naprawdę poszedłem na niego w ciemno, nie widząc nawet sekundy trailera. Jedyne co o nim wiedziałem to to, że jest o epidemii i występują w nim całkiem znani ludzie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-w3X3BCZqpe4/TrG-nOMiWvI/AAAAAAAAAOw/OR4s9S7QNw0/s1600/contagion-posters.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="306" src="http://4.bp.blogspot.com/-w3X3BCZqpe4/TrG-nOMiWvI/AAAAAAAAAOw/OR4s9S7QNw0/s320/contagion-posters.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Jest tu m.in. Morfeusz, Jason Bourne, Hanna Schmitz, Edith Piaf, Żona kolesia z Coldplay i Alfie.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Sam film opowiada historię epidemii, to jak się rozprzestrzenia, na kogo ma wpływ i jak reagują na szybko zmieniającą się sytuację różni ludzie. Bohaterowie pochodzą z różnych środowisk i prezentują różne spojrzenia na epidemię. Mamy więc ojca, który stara się chronić dziecko, epidemiolożkę (ładne słowo) z WHO, jakiegoś ważniaka z CZZC (poproszony o pomoc wujek mówi, że to Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób), maniaka teorii spiskowych itd. Celowo nie użyłem stwierdzenia „główni bohaterowie” bo ta rola przypada w udziale samemu wirusowi.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XgZY2SEnPTk/TrG-oMHSokI/AAAAAAAAAO4/1HWXH7okREA/s1600/virus_smiley.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="307" src="http://3.bp.blogspot.com/-XgZY2SEnPTk/TrG-oMHSokI/AAAAAAAAAO4/1HWXH7okREA/s320/virus_smiley.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Dodałem uśmiech, żeby nie wydawał się taki straszny.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Błagam, niech was nie zwiedzie tytuł tego filmu. Jego podtytuł sugeruje , że to jakiś głupkowaty i naiwny horror, a tak naprawdę nie jest. Wręcz przeciwnie, mamy tu bowiem do czynienia z filmem poniekąd katastroficznym. Wirus zabija coraz więcej ludzi, lecz nie tylko on rozprzestrzenia się w zatrważającym tempie. Wtóruje mu panika i strach, szerzące się wśród populacji ludzkiej. Pojawia się nieufność wobec ludzi, którzy próbują nad tym całym bałaganem zapanować. Przez sposób pokazania, który jest stonowany i pozbawiony pompy i patetyczności (których szczerze nienawidzę) film nabiera realizmu, nieobecnego w „zwyczajnych” filmach katastroficznych. Zamiast wybuchów i emocjonalnych i wzruszających momentów, reżyser postawił na chłód i napięcie. I chwalmy go za to!&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;W nagrodę za stworzenie owego napięcia trzeba przybić piątkę (ale tylko po dokładnym umyciu dłoni przed i po!) niejakiemu Cliff’owi Martinezowi, który wziął i popełnił muzykę do tego filmu. Pierwszym moim skojarzeniem był soundtrack do Social Network, co jest pochlebstwem samym w sobie. Powiem wam, że to co stworzył Martinez jest idealną oprawą dla tego filmu. Jest hipnotyczna, niepokojąca i (jak to stwierdziła moja towarzyszka) od razu sprawia, że myślimy o wirusach. Kurna, z &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=DBY7FnkNI4c"&gt;tą muzyką&lt;/a&gt; jako podkładem mógłbym oglądać nawet pączkowanie drożdży (któremu by i tak towarzyszyło olbrzymie napięcie).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-s2uF64SmKqE/TrG-l_0BKKI/AAAAAAAAAOo/AcQe06FPvzM/s1600/97052203.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-s2uF64SmKqE/TrG-l_0BKKI/AAAAAAAAAOo/AcQe06FPvzM/s320/97052203.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Zaraz się coś wydarzy! Ja to czuję!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Oczywiście, żeby nie było zbyt pięknie znajdzie się kilka minusów jak na przykład kilka urwanych wątków, lub czasami nie całkiem przekonująca gra aktorska (ale bez przesady… poziomu polsatowskich produkcji nie osiągają), ale tak naprawdę to nie mają wpływu na odbiór całości. „Contagion – Epidemia Strachu” nie pokazuje nam niczego nowego, lecz robi to w strasznie przejmujący sposób. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że widz wpędzony jest w pewnego rodzaju paranoję. Przez wszystkie ujęcia pokazujące jak przenosi się choroba zaczynamy widzieć &lt;a href="http://www.thaimedicalnews.com/wp-content/uploads/sneezing.jpg"&gt;tego typu chwile&lt;/a&gt; w życiu codziennym. Dość powiedzieć, że gdy pod koniec filmu ktoś w kinie kichnął to rozległo się kilka nerwowych chichotów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Więc dla kogo jest to film? Cóż… ludzie, którzy nie dostają wysypki na dźwięk słów w stylu „patogen” w dialogach będą się dobrze bawili. Osobiście polecam, bo to tym straszniejsze, że całkiem prawdopodobne. Nie wiem jak was… ale mnie bardziej przeraża wizja takiej zagłady, niż gdyby miał w nas pierdyknąć asteroid.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MOJA OCENA: 8 &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-4229704785598620714?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/4229704785598620714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/11/atak-kultury-recenzja-filmu-contagion.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4229704785598620714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4229704785598620714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/11/atak-kultury-recenzja-filmu-contagion.html' title='Atak kultury: recenzja filmu Contagion – Epidemia Strachu'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-w3X3BCZqpe4/TrG-nOMiWvI/AAAAAAAAAOw/OR4s9S7QNw0/s72-c/contagion-posters.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-8812355612953598267</id><published>2011-10-09T00:18:00.001+02:00</published><updated>2012-01-20T22:31:35.098+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='virgin galactic'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='statki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='autostopem przez galaktykę'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='star trek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kosmos'/><title type='text'>Do nieskończoności i jeszcze dalej!</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Stało się coś niesamowitego. Moje marzenia o podróży w kosmos mogą się niedługo ziścić! Wszystko dzięki niejakiemu Richardowi „&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Richard_Branson"&gt;mam-kupę-pieniędzy-i-nie-zawaham-się-ich-użyć!&lt;/a&gt;” Bransonowi, który wraz ze swoją firmą Virgin Galactic proponuje nam loty w kosmos w ich autorskiej maszynie z ich autorskiego lotniska (&lt;a href="http://futureblog.pl/wp-content/uploads/2009/06/SPA_Aerial_BLUE_TAG.jpg"&gt;które autentycznie wygląda jak nie z tego świata&lt;/a&gt;). Chcecie wiedzieć jak to będzie wyglądało? Cóż, wszystko odbędzie się za sprawą Białego Rycerza Dwa, który wygląda jakby dwa samoloty złączyły się skrzydłami i uzgodniły, że odtąd latają razem. Pomiędzy nimi znajdować się będzie odczepiany moduł do swobodnego lotu w kosmosie. Dla mnie osobiście wygląda to trochę jakby dwóch pijaków prowadziło pod ramię trzeciego i odstawiało go do domu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-U0i3ByC-QTY/TpDKCSZem9I/AAAAAAAAAOY/CKyQ2bObqzE/s1600/virgin.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="209" src="http://2.bp.blogspot.com/-U0i3ByC-QTY/TpDKCSZem9I/AAAAAAAAAOY/CKyQ2bObqzE/s320/virgin.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;Chopaki chomy jeszszsze na piffo.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;Wszystko cacy jak do tej pory co nie? Otóż jedynym problemem jest cena całej zabawy, która ustalona została na okrągłe $200,000. Sprawdziłem po ile można &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6383634,Allegro__Sprzedam_nerke_i_szpik__Pilne___.html"&gt;sprzedać nerkę na allegro&lt;/a&gt; i wychodzi na to, że żeby zarobić na bilet w kosmos potrzebowałbym około 16 nerek. Dlatego też całość jak na razie jest zarezerwowana dla ludzi, których portfele są wypchane diamentami. Co jest według mnie straszne bo ktoś taki nie doceni całego przedsięwzięcia:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;„- Och George, byłem ostatnio w kosmosie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;- I jak było?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;- Czy wiesz, że w nieważkości nie da się pić szampana?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;- Doprawdy? Cóż za strata czasu!”&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Zresztą, kto by tam chciał latać w kosmos czymś co wygląda jak efekt połączenia dziecka, mikrofalówki i dwóch metalowych samolotów? Przez chwilę myślałem, że to najdziwniejszy projekt pojazdu kosmicznego jaki widziałem, chwilę później jednak (gdy uruchomił się pewien zardzewiały mechanizm w mojej głowie) na myśl przyszło mi kilka dziwnych projektów, które podziwiać mogliśmy w kinach. Ze wszystkich, które sobie przypomniałem wybrałem 3 subiektywnie najciekawsze/najdziwniejsze. Dlatego też zapraszam do mojego mini-zestawienia dziwnych statków kosmicznych.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;MIEJSCE NR 3: Sześcian Borg.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Jest sobie taki serial, który podąża dalej niż wszystkie inne i który posiada bardziej zaciekłych fanów niż wszystkie inne. Mowa oczywiście o Star Treku, światowym fenomenie, który jakoś ominął Polskę. Zawsze mnie trochę dziwiło, szczerze mówiąc, że w przestrzeni gdzie nie ma oporu powietrza wszyscy nadal konstruują opływowe statki kosmiczne. Twórcy Star Treka wyszli jednak temu stwierdzeniu naprzeciw i stworzyli tą śmiercionośną latającą kostkę Rubika.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Odpi9Efi4Gs/TpDKKuLfilI/AAAAAAAAAOc/CCWbzVdEgq0/s1600/borg.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-Odpi9Efi4Gs/TpDKKuLfilI/AAAAAAAAAOc/CCWbzVdEgq0/s1600/borg.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;Wygląda jak wnętrze mojego komputera.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;Ten ogromny, posiadający długość krawędzi do 3km statek flagowy okazał się twardym przeciwnikiem dla załogi USS Enterprise. Na jego pokładzie znajdowały się tysiące zasymilowanych istot (proces ten polega na doczepianiu mechanicznych dinksów, które kontrolują cię i każą ci mordować wszystkich niezasymilowanych), które pełniły funkcje załogi. Główną mocą specjalną (jeśli czegoś nas nauczył Dragon Ball to tego, że każdy ma specjalne, nierzadko ukryte, moce) Sześcianu Borg jest zdolność do regeneracji swojej powłoki i asymilacji specjalnego uzbrojenia jakim dysponuje jego przeciwnik. Zupełnie jak Komórczak w wyżej wspomnianym Anime co nie? Metoda na zniszczenie? Proste. Walić ze wszystkiego co się aktualnie posiada i liczyć, że to coś da. Niezbyt wyszukane, ale co zrobić gdy Sześcian nie posiada specjalnych tuneli, które prowadzą do głównego reaktora,&lt;a href="http://www.primaryignition.com/wp-content/uploads/jasonhope.me_.jpg"&gt; którego zniszczyć może byle rakieta&lt;/a&gt;?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Tak więc ze względu na oryginalny projekt, zabójcza kostka ląduje na miejscu 3cim a my przechodzimy do kolejnego punktu tego mini-zestawienia:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;MIEJSCE NR 2: RLS Legacy&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;W wypuszczonej w 2002 roku bajce „Planeta Skarbów” Disney starał się zademonstrować, że do kwestii piratów i marynistyki można podejść w sposób niekonwencjonalny. Otóż ci geniusze wzięli na warsztat wszystko co składa się na dobrą opowieść piracką i wystrzelili to w kosmos. Dzięki temu sztorm na morzu zamienił się na nagły atak czarnej dziury, pistolety skałkowe na laserowe, a brzydka załoga w brzydkich kosmitów. Efektem była największa klapa w historii animacji Disneya (a mnie się tam to całkiem nieźle oglądało); nie przeszkadza to jednak w fakcie, że rysownikom udało się wykreować jeden z najciekawszych okrętów kosmicznych ever. Panie, panowie, szczury lądowe i kosmiczne! Oto RLS Legacy: (RLS wzięło się od inicjałów Roberta Louisa Stephensona, który napisał „Wyspę skarbów”, na której oparto fabułę bajki)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cDwiyk4U734/TpDKeKzzXWI/AAAAAAAAAOg/PEB_0QOMC_Y/s1600/TreasurePlanetAboveSynopsis.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="205" src="http://2.bp.blogspot.com/-cDwiyk4U734/TpDKeKzzXWI/AAAAAAAAAOg/PEB_0QOMC_Y/s320/TreasurePlanetAboveSynopsis.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;Obeszło się na szczęście bez kosmicznego Moby Dicka.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Cały patent polega na tym, że Disney musiał znacznie nagiąć prawidła rządzące kosmosem. Wprowadzili coś co się nazywa „eterium” i pozwala oddychać w kosmosie. Dzięki temu główne postaci nie są zmuszone do noszenia skafandrów i mogą wyglądać… hm… piracko. Przyznam szczerze, że napęd statku jest tyleż pomysłowy co bezsensowny. Otóż jak na rasowego masztowca przystało Legacy łapie wiatr słoneczny w żagle, który potem zamienia w energię używaną do napędzenia pół tuzina silników rakietowych. Dzięki energii z wiatru słonecznego na pokładzie wytwarzana jest grawitacja. Do niestandardowego i odrobinkę nielogicznego napędu (nie mogli od razu łapać wiatru w żagle?) dołączone zostało wyjątkowo zwyczajne uzbrojenie. Legacy wyposażony został w działa strzelające plazmą, co działa jak normalne… działa, tylko że z plazmą. Sami twórcy twierdzili, że ich zamierzeniem było osiągnięcie czegoś co nazywało się regułą 70/30. Sam film miał w 70% składać się z rzeczywistych elementów a w 30% z science fiction. Na moje pomysł dobry, bo dzięki temu można było zatrzymać takie elementy jak takielunek czy szalupy (arrr nie ma to jak piracka gadka). Za nietypowe podejście do tematu (i uroczo brytyjską pani kapitan, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=6Fx4mBlnmpI"&gt;kto widziałten wie&lt;/a&gt;) – zasłużone drugie miejsce.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;MIEJSCE NR 1: Serce ze złota&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;Nie mogło być inaczej. Po prostu. Ten wymyślony przez Douglasa Adamsa na potrzeby „Autostopem przez galaktykę” statek kosmiczny ma najciekawsze wyposażenie ze wszystkich wymyślonych statków. Prototypowy robot z unikalną zdolnością do wpadania w gigantyczną depresję? Jest. Komputer pokładowy z zainstalowanym wesołkowatym oprogramowaniem, który wprawia depresyjnego robota w jeszcze większą depresję? Jest. Zooey Deschanel &lt;a href="http://www.fedge.net/%7Ezdeschanel/images/hitchhikers/hhgttg28.jpg"&gt;w standardzie&lt;/a&gt;? Jest (Ale tylko w wersji filmowej!). Kurde tutaj nawet cholerne drzwi wzdychają! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--5G4pXqo7NE/TpDKft6_FRI/AAAAAAAAAOk/B-pIoW4o2H0/s1600/Heartofgold_exterior1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://1.bp.blogspot.com/--5G4pXqo7NE/TpDKft6_FRI/AAAAAAAAAOk/B-pIoW4o2H0/s320/Heartofgold_exterior1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;b&gt;Wygląda normalnie, ale nie dajcie się zwieść pozorom!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: .0001pt; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;Lecz to co czyni go najciekawszym statkiem wszechczasów jest jego napęd Nieskończonego Nieprawdopodobieństwa. W tym miejscu wszystkich uczulonych na typowy brytyjski absurd uprasza się o przeskoczenie o akapit. A do tych, którzy zostali: uważajcie. Otóż według twórców tego napędu podróż przez hiperprzestrzeń jest zbyt długa i monotonna. Wynaleźli więc napęd, który sprawia, że pojazd z tym napędem przechodzi przez każdy możliwy punkt, w każdym możliwym wszechświecie, w każdym możliwym czasie, w każdej możliwej postaci. Ujmując to prościej: nigdy nie wiesz (chyba, że masz odpowiednie współrzędne) gdzie się pojawisz, ani nawet do jakiego gatunku będziesz należał. Fantastycznie pokazali to w filmie z 2005 roku, gdzie użycie tego napędu objawiało się chwilowym pojawieniem się losowych przedmiotów, a dopiero potem statku. Poniższy klip prezentuje działanie i zagrożenia jakie niesie ze sobą użycie napędu Nieskończonego Nieprawdopodobieństwa.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="360" src="http://www.youtube.com/embed/zjbtZ4NgtdA" width="640"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;Tym akcentem chciałbym zakończyć dzisiejszą notkę. Chciałem zaprezentować jak najbardziej niestandardowe podejście do tego tematu a dywagacje nad tym, który statek kosmiczny z filmów/książek jest najbardziej znany zostawić wam. Więc? &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-8812355612953598267?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/8812355612953598267/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/10/do-nieskonczonosci-i-jeszcze-dalej.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8812355612953598267'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8812355612953598267'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/10/do-nieskonczonosci-i-jeszcze-dalej.html' title='Do nieskończoności i jeszcze dalej!'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-U0i3ByC-QTY/TpDKCSZem9I/AAAAAAAAAOY/CKyQ2bObqzE/s72-c/virgin.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-5431429838525388920</id><published>2011-08-24T18:33:00.008+02:00</published><updated>2011-08-25T14:20:15.731+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiksy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ekranizacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='captain america'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marvel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Atak Kultury: Captain America – Pierwsze starcie.</title><content type='html'>Wiecie co? Ekranizacje komiksów o superbohaterach to ciężka sprawa. Przekonali się o tym twórcy takich „hitów” jak „Spider-man 3” (przesławna scena z emofryzurą Petera Parkera), „Fantastycznej Czwórki” (to film z dwoma plusami, każdy w posiadaniu Jessici Alby), czy „Elektry” (no comment). Kręcąc ekranizacje komiksowe, twórcy starają się trafić do jak najszerszego grona odbiorców, bo jak wiadomo im więcej widzów tym więcej kasy. Niestety, efektem takiego działania są filmy wypchane po brzegi idiotyzmami i z taką ilością drewna w dialogach, że mogłyby unieść na wodzie populację Europy. Na szczęście Marvel, czołowy dostawca komiksowych superbohaterów, poszedł po rozum do głowy i powiedział „hasta la vista” filmowcom z Fabryki Marzeń i sam zaczął sprawować pieczę nad ekranizacjami swoich komiksów. Czy wyszło im to na dobre? Cóż, patrząc na ich ostatnie dzieło: „Captain America: Pierwsze starcie” śmiem twierdzić, że tak!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-A3NfEj_6ML8/TlUoZkTcC5I/AAAAAAAAAOE/afWvpn0c85c/s1600/america.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 217px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-A3NfEj_6ML8/TlUoZkTcC5I/AAAAAAAAAOE/afWvpn0c85c/s320/america.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5644462127685831570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Więcej kurzu! Więcej kurzu!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest rok 1942, świat trawiony jest przez gorączkę wojenną. USA dołączyło do wojny i każdy zdolny do walki człowiek zapisuje się do armii by wspomóc swoich braci patriotów w walce z Nazistami. Głównym bohaterem jest Steve Rogers (grany przez Chrisa Evansa), który jest wybitnie i wyjątkowo… niezdolny do walki. Wiecie: chorowity, &lt;a href="http://www.howilost20lbs.com/wp-content/uploads/2011/03/chris-evans-captain-america-skinny.jpg"&gt;chuchrowaty&lt;/a&gt; i w ogóle. Odrzucany z kolejnych punktów poborowych Rogers wkrótce dostaje swoją wymarzoną szansę: Armia zauważa jego poświęcenie, odwagę i sumienie i włączają go w tajny program tworzenia armii superżołnierzy. Z chuchra, słabeusza i cieniasa staje się przypakowanym twardzielem (ale nie mięśniakiem!), którego zadaniem będzie stawić czoła nazistowskiej organizacji Hydra i jej szefowi: Johannowi Schmidtowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-BoJqrKgnFw8/TlUoimlPh6I/AAAAAAAAAOM/RQC229E88kg/s1600/Johann_Schmidt_%2528Earth-199999%2529.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 273px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-BoJqrKgnFw8/TlUoimlPh6I/AAAAAAAAAOM/RQC229E88kg/s320/Johann_Schmidt_%2528Earth-199999%2529.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5644462282916202402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W tej roli Agent Elrond Smith&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tego momentu historia rusza z kopyta i nie zwalnia nawet na chwilę. Mimo, że fabuła nie oferuje szokujących zwrotów akcji i nie stawia ważnych pytań, udaje się jej wciągnąć i zaciekawić widza. Trwający 2 godziny film ogląda się z zapartym tchem, absolutnie nie czując upływu czasu: nie ma żadnych niepotrzebnych dialogów ani zbędnych dłużyzn. „Captain America” jest filmem, który nazwałbym lekkim. Jego sekwencje akcji nie są przedłużane na siłę ani nie męczą zbytnią brawurowością efektów specjalnych (tfu tfu… Transformers 2). Do tego dochodzą naprawdę niezłe, pisane z polotem i humorem dialogi. Na tym polu bryluje oczywiście Howard Stark, naukowiec, wynalazca a w chwilach wolnych playboy (nazwisko brzmi znajomo? To jest ojciec Tony’ego Starka – filmowego Iron Mana). Warto zwrócić też uwagę na drugoplanową rolę Tommy’ego Lee Jonesa w roli Pułkownika Phillipsa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żaden nowoczesny film nie może obejść się bez efektów (brrr) 3D. Także i w tym przypadku nie mamy wyjścia – jeśli chcecie oglądać Captaina Americę i jego klatę w kinach to możecie to robić tylko w 3D. Muszę przyznać, że efekty trójwymiaru nie były nachalne i nawet dosyć dobrze wplecione w film. Aczkolwiek rodzi się pytanie: po co nam 3D skoro i tak go ledwo zauważamy? No ale mniejsza z tym. Od strony technicznej film wyróżnia się ciekawą ścieżką dźwiękową. Oglądając go miałem wrażenie, że kompozytor wzorował się trochę na nieśmiertelnym Johnie Williamsie i muzyce do Indiany Jonesa. Soundtrack dzięki temu ma taki trochę „starszy” posmak, nadający filmowi ciekawego klimatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-aasWw642LMY/TlUoq2HPDLI/AAAAAAAAAOU/h5s7mMWJdKs/s1600/indiana-jones-nazi.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 243px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-aasWw642LMY/TlUoq2HPDLI/AAAAAAAAAOU/h5s7mMWJdKs/s320/indiana-jones-nazi.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5644462424524262578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;KLIMAT &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szedłem na ten film z przekonaniem: „będą naparzać nazistów więc chyba nie będzie źle”. Ale okazało się, że film daje znacznie więcej od siebie. Dobrze przemyślany, z ciekawymi dialogami i ze spisującymi się aktorami naprawdę wciąga. Muszę przyznać, że bawiłem się przednio a po reakcjach moich współtowarzyszy sądzę, że i im się podobało (&lt;a href="http://jarazppk.blogspot.com/2011/08/pierwszy-z-mscicieli-recenzja-filmu.html"&gt;tu macie recenzję „Captain America” napisaną przez Jarka&lt;/a&gt;). Co ciekawe jak na film o kolesiu odzianym właściwie w flagę amerykańską mało jest w nim nachalnych motywów patriotycznych. Nikt nie drze się przez pół minuty „za Amerykę” i nikt nie ginie chwalebnie trzymając w zębach amerykańską flagę. Dzięki Bogu. To duży plus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Captain America: Pierwsze starcie” to część składowa większego projektu. Wraz z „Iron Manem”, „Thorem” i „Spidermanem” miały za zadanie ukazać początki kilku najbardziej znanych superbohaterów, po to by mogli razem wystąpić w filmie „Thhttp://www.blogger.com/img/blank.gife Avengers”. Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do całego tego projektu. Aczkolwiek po „Captain America” poczułem coś co nazywam „ostrożnym optymizmem”. Poza tym w tym filmie wystąpi &lt;a href="http://www.posterlovers.com/gallery/data/567/blackwidow.jpg"&gt;Czarna Wdowa&lt;/a&gt; a z nią nie może się nie udać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Dla Znawców Komiksów: Jak w większości filmów o superbohaterach Marvela w epizodycznej roli wystąpił jeden z najważniejszych rysowników: Stan Lee. Ja go znalazłem. A czy wam się uda? (Jarkowi niestety się nie powiodło).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Moja Ocena: 8&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-5431429838525388920?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/5431429838525388920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/08/atak-kultury-captain-america-pierwsze.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/5431429838525388920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/5431429838525388920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/08/atak-kultury-captain-america-pierwsze.html' title='Atak Kultury: Captain America – Pierwsze starcie.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-A3NfEj_6ML8/TlUoZkTcC5I/AAAAAAAAAOE/afWvpn0c85c/s72-c/america.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-2875093654926215948</id><published>2011-08-11T17:49:00.006+02:00</published><updated>2011-08-11T17:58:38.670+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GERTY'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='odyseja kosmiczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='moon'/><title type='text'>Atak kultury: Moon</title><content type='html'>Ostatnio się zastanawiałem: jaka jest cena podboju kosmosu? Liczne eksperymenty pokazują, że ostateczna granica tanio skóry nie sprzeda. Na ten przykład jakiś czas temu rządy tych państw, które współpracowały przy budowie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) zakazały uprawiania seksu na jej pokładzie. Powód jest prosty: astronautek jest zdecydowanie mniej niż astronautów i jakiekolwiek romanse mogłyby prowadzić do sprzeczek wśród załogi, a w kosmosie nie można sobie pozwolić na coś takiego (choćby dlatego, że nie da się trzasnąć drzwiami i wyjść na spacer). Innym przykładem była próba zamknięcia kilku ochotników na okres kilkuset dni by sprawdzić jak rozwijałyby się relacje międzyludzkie podczas podróży na Marsa. Po kilkunastu dniach stwierdzono: rozwijałyby się źle (pewnie ma to coś wspólnego z tym, że ludzie zaczęli skakać sobie do gardeł). Te rozważania wykiełkowały po obejrzeniu debiutanckiego filmu Duncana Jonesa: „Moon”. Zapraszam do przeczytania recenzji!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-UCspo7C5tGg/TkP7RYc2rBI/AAAAAAAAAN0/QgHigWKjZHo/s1600/moon-poster1-header.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 162px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-UCspo7C5tGg/TkP7RYc2rBI/AAAAAAAAAN0/QgHigWKjZHo/s320/moon-poster1-header.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639627434437815314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ała moje oczy!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Moon” wyszedł w 2009 roku i tak się stało, że nie wleciał na orbity polskich kin. Opowiada o Samie (którego genialnie zagrał Sam Rockwell – ten co grał tego &lt;a href="http://rocknrollghost.com/wp-content/uploads/2010/04/iron_man_2_movie_image_hi-res_sam_rockwell_01-600x337.jpg"&gt;dupowatego przeciwnika&lt;/a&gt; Ironmana w sequelu), który jest jedynym rezydentem w bazie kosmicznej zbudowanej na księżycu, gdzie pilnuje kilku wielkich maszyn zbierających minerały z powierzchni. Jego trzyletni, spędzony całkowicie w samotności, kontrakt właśnie dobiega końca, więc nasz bohater szykuje się do powrotu w ramiona żony i małej córeczki. Jednakże na samej stacji zaczynają się dziać niewytłumaczalne zdarzenia a Sam staje się ich mimowolnym uczestnikiem. Więcej o fabule pisać nie wypada, odkryjecie wszystko sami jeśli zdecydujecie się obejrzeć „Moon”. Mimo, że wizytówką tego filmu jest wspaniała gra aktorska Sama (zwrot „teatr jednego aktora” pasuje jak ulał) warto ten film obejrzeć z jeszcze dwóch innych powodów. Pierwszy to GERTY, robot-pomocnik przemawiający spokojnym, chłodnym głosem Kevina Spacey’ego. Po „Odysei Kosmicznej” wiemy, że nie można ufać żadnemu z robotów ale GERTY, który swoje emocje prezentuje w postaci emotek wyświetlanych na małym ekraniku jest tak uroczy, że zanim się spostrzeżecie będziecie się uśmiechali pod nosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-AytivDOrvEY/TkP7Yb9LMUI/AAAAAAAAAN8/LkKcJuQlNfQ/s1600/Gerty-in-Moon.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-AytivDOrvEY/TkP7Yb9LMUI/AAAAAAAAAN8/LkKcJuQlNfQ/s320/Gerty-in-Moon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5639627555637768514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nie można go nie lubić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugim powodem, dla którego warto obejrzeć „Moon” jest wszechobecne uczucie samotności. Absolutnie wszystko w tym filmie krzyczy: „Sam! Jesteś samotny!”. Kurcze nawet jego budzik gra melodię „I am the one and only”. Jego odosobnienie jest świetnie podkreślane przez monotonię wnętrz i monotonię czynności, które musiał wykonywać przez 3 lata, dzień w dzień. Do tego dochodzi świetna praca kamery. Jej powolne, wręcz statyczne ruchy również podkreślają powolność upływania czasu w samotności. A wszystko idealnie podsumowuje muzyka Clinta Mansella – naczelnegohttp://www.blogger.com/img/blank.gif muzycznego specjalisty Hollywood od ryjących głowę filmów („Żródło” i „Requiem dla snu” coś wam mówią?.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko składa się na dojmujący portret &lt;a href="http://simblog.pl/wp-content/themes/layout/plugins/thumb-generator.php?w=270&amp;h=168&amp;f=2011/02/forever%2balone%2bface.png.jpg"&gt;człowieka samotnego&lt;/a&gt;, który musi stawić czoła niewyjaśnionym zjawiskom. Jest to obraz tyleż samo fascynujący i pociągający co http://www.blogger.com/img/blank.gifmelancholijny i wpędzający w zadumę. Pamiętacie może jak kiedyś pisałem, że najlepsze filmy zmuszają nas do zadania sobie pewnych pytań? Ten tak ma. Stawia pytania, na które ludzie odpowiedzialni za eksplorację kosmosu woleli by nie odpowiadać. Poza tym jak, wszyscy wiecie, jestem maniakiem wszelkiego rodzaju odniesień a „Moon” sporo mi ich zapewnił. Widać inspiracje naszym rodzimym „Solarisem” czy „&lt;a href="http://static.frazpc.pl/cms/2010/02/1267212578338893.jpg"&gt;Odyseją kosmiczną&lt;/a&gt;” (sceny dziejące się poza bazą mają akompaniament w postaci muzyki klasycznej – zupełnie jak w dziele Kubricka).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za psie pieniądze ($5 000 000 to w Hollywood śmiesznie niski budżet) powstał film, który fascynuje, frapuje i wciąga. Polecam z całego subiektywnego serca!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 9&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-2875093654926215948?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/2875093654926215948/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/08/atak-kultury-moon.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/2875093654926215948'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/2875093654926215948'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/08/atak-kultury-moon.html' title='Atak kultury: Moon'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-UCspo7C5tGg/TkP7RYc2rBI/AAAAAAAAAN0/QgHigWKjZHo/s72-c/moon-poster1-header.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-359142745026595819</id><published>2011-08-08T00:17:00.014+02:00</published><updated>2011-08-08T00:55:48.938+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cloverfield'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ARG'/><title type='text'>Jak powinno się robić kampanie reklamowe!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zanim zacznę: klikajcie kurna w linki w dzisiejszej notce. Warto!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dzisiejszych czasach ludzie poszukują coraz to nowszych metod dotarcia reklamą do jak najszerszej publiczności. Jedni stawiają na tani i bezczelny chwyt marketingowy: szok. Firmy zajmujące się reklamami pewnie mają taki tok myślenia: „o wiem! &lt;a href="http://www.hivplusmag.com/plus_weekly_email/images_rf/HitlerAIDSposter.jpg"&gt;Pokażmy Hitlera, który uprawia seks&lt;/a&gt; bez zabezpieczeń i porównajmy go do HIV!” Nie wiem jak was ale mnie to nie przekonuje (chyba, że przyczyni się do wzrostu popularności mojego bloga). Co innego gdy przykładowa firma, reklamująca określony produkt pogrywa sobie ze mną w inteligentną grę, w której tak naprawdę nie zauważam, że wziąłem właśnie udział. Brzmi pokrętnie i mało sensownie? Cóż… zapraszam do dalszej lektury (mam nadzieję, że ona wam wszystko wyjaśni)!&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Szybkie pytanie: jaka kampania reklamowa wywarła ostatnio na mnie (w końcu to moje subiektywne odczucia publikuję nie?) największe wrażenie? Jeszcze szybsza odpowiedź: Deus Ex – Human Revolution. Zacznijmy od tego, że razu pewnego w necie pojawił się &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=jdERgfgB9Yc"&gt;filmik reklamujący firmę Sarif Industries&lt;/a&gt;. Super… wiele firm się reklamuje w Internecie… więc co wyróżnia tą jedyną? Otóż wyżej wymieniona firma produkuje cyberwszczepy pomnażające potencjał tkwiący w ludzkim ciele. Przyznajcie się… każdy z was kiedyś marzył o tym by uchwycić piękne pejzaże poprzez fotografowanie oczami. Ile pięknych chwil nie daje się utrwalić bo akurat nie mamy przy sobie aparatu. Jaka to by była wygoda! A ta firma właśnie takie usługi oferuje. Jeśli ktoś w tym momencie powiedział: „a gdzie tam! To brzmi jak zwykłe Sci-Fi” to zmuszony jestem przyznać mu rację. Wychodzi na to, że Sarif Industries to korporacja funkcjonująca w fikcyjnym świecie gry Deus Ex: Human Revolution. Najciekawsze jest to, że filmik ilustrujący dokonania owej firmy w ogóle o tym nie wspomina! Wydaje się, że to typowa reklamówka danej firmy. Wszystko się zmienia gdy podążymy za linkiem podanym w napisach końcowych. Trafiamy na &lt;a href="http://www.sarifindustries.com/en/#/home/"&gt;stronę internetową&lt;/a&gt;, która poza tym, że fenomenalnie skonstruowana zdradza nam cały biznes plan i usługi oferowane przez tą firmę. Można nawet przymierzyć jak by się wyglądało z cyber-ręką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-q8sLSNTrWos/Tj8WRf2NrBI/AAAAAAAAANs/XaW92RbOg7E/s1600/deusex%2Bkopia.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 218px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-q8sLSNTrWos/Tj8WRf2NrBI/AAAAAAAAANs/XaW92RbOg7E/s320/deusex%2Bkopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638249748353625106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Oto wasz bloger w wersji cyberpunk&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem pojawia się po chwili: otóż okazuje się, że jacyś chamscy hakerzy atakują stronę (wspominałem już że pięknie zaprojektowaną?) na której właśnie się znajdujemy! Sam atak to całkiem zmyślna minigierka, po wygraniu której dostajemy się na serwery Sarif Industries. Tam okazuje się, że te gnojki produkują cyber-wszczepy dla wojska! Dodatkowo wychodzi na to, że trzeba zażywać ich lekarstwa i istnieje prawdopodobieństwo, że firma ta może przejąć wasze kończyny i mózg (ostatnio stronę shakowano na „permanentnie” ale i tak warto zajrzeć). Wychodzi na to, że to spisek zakrojony na szeroką skalę… co fantastycznie podsumowuje poniższy filmik:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="560" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/HGpKTrrfLp8" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego o tym wspominam? Jest to (chociaż w niezbyt rozwiniętej formie) reklama w stylu ARG. Droga naszym sercom &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Alternate_reality_game"&gt;wikipedia&lt;/a&gt; mówi, że akronim ARG można rozwinąć na: Alternate Reality Game. Funkcjonuje to jako swojego rodzaju reklama, która wymaga bezpośredniego udziału widzów bowiem prezentuje jakąś tajemnicę powiązaną z jakąś naprawdę ciekawą historią. Tak więc nie oglądasz reklamy… Ty w niej bierzesz udział i starasz się rozwiązać tą tajemnicę. Oczywiście wszystko najlepiej tłumaczy się na przykładach, więc jako człowiek dogłębnie analizujący problemy znalazłem odpowiedni przykład: film u nas znany jako „Projekt: Monster” a wszędzie indziej jako „Cloverfield”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-3fRjU5Fhy0E/Tj8RprwYGwI/AAAAAAAAANc/dA8sTkSOxpg/s1600/7211109.3.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 226px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-3fRjU5Fhy0E/Tj8RprwYGwI/AAAAAAAAANc/dA8sTkSOxpg/s320/7211109.3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638244666309090050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Znany też jako: „Statua-wolności-znowu-obrywa”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się od zwykłego &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=IvNkGm8mxiM"&gt;traileru&lt;/a&gt;, który tak naprawdę niewiele nam mówił o samym filmie. Nie podano nawet nazwy! Więc widzimy na nim grupkę ludzi, świętujących coś gdy nagle słychać ryk… (dalszy opis oszczędzimy sobie… może po prostu obejrzyjcie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=IvNkGm8mxiM"&gt;trailer&lt;/a&gt;?) Wszystko to dało początek jednej z najlepszych kampanii reklamowych ever. Jedyną informacją tak naprawdę była data na końcu zapowiedzi: 1-18-08. Po wpisaniu tego w Google człowiek trafiał na stronkę o mało oryginalnym adresie: &lt;a href="http://www.1-18-08.com/"&gt;1-18-08.com&lt;/a&gt;. Tam też widać zdjęcia głównych bohaterów (swoją drogą można te zdjęcia poruszać) oraz jakiegoś „incydentu” w Japonii. Dodatkowo ktoś wypatrzył w zwiastunie koszulkę z napisem „Slusho!”, która jest fikcyjną firmą produkującą jakieś napoje, występującą w serialach tworzonych przez J. J. Abramsa (tego od Lost). Oczywiście dociekliwi fani w końcu dotarli do stronki internetowej poświęconej &lt;a href="http://slusho.jp/"&gt;owej firmie&lt;/a&gt;. W necie istnieje nawet bardzo, ale to bardzo japońska &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&amp;v=QBee1TuUSJE#at=26"&gt;reklama tego napoju&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu zaczyna się jazda. Otóż „Slusho!” jest częścią większej korporacji o nazwie Tagruato, która posiada jeszcze lepiej przygotowaną stronę niż nasze śmiesznie głupkawe „Slusho!”. Szybka wizyta na &lt;a href="http://tagruato.jp/index2.php"&gt;stronie internetowej Tagruato&lt;/a&gt; ujawnia nam, że oprócz zainteresowania napojami dla mentalnie niestabilnych Japończyków firma ta zajmuje się głębokomorskimi odwiertami i satelitami kosmicznymi. Jak to bywa z wielkimi korporacjami i ta padła ofiarą ataku grupy zielonych aktywisto-terrorystów o nazwie „T.I.D.O. Wave” (oczywiście mają swoją… &lt;a href="http://tidowave.com/"&gt;stronkę internetową&lt;/a&gt;). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okej… więc jakiś czas później fani odkryli stronki Myspace (ktoś to pamięta jeszcze?) poświęcone bohaterom filmu. Na jednej z nich koleś o imieniu Rob oświadczył, że dostał pracę w… „Slusho!” w Japonii (jego impreza pożegnalna widoczna jest w trailerze). Po dokładnym przestudiowaniu linków Myspace okazało się, że jeden z przyjaciół Roba jest członkiem „T.I.D.O Wave”(nadążacie?). Ów przyjaciel planował potajemnie dostać się na platformę wiertniczą, która miała powstać koło Nowego Jorku. Śledzić historię tego przyjaciela można było na stronce wspomnianego „T.I.D.O. Wave” oraz na prywatnym &lt;a href="http://jamieandteddy.com/"&gt;wideoblogu&lt;/a&gt; jego dziewczyny (w login wpiszcie: jllovesth).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-x797XqrwK8E/Tj8Rxk8qo1I/AAAAAAAAANk/__llOiODYfQ/s1600/Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 278px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-x797XqrwK8E/Tj8Rxk8qo1I/AAAAAAAAANk/__llOiODYfQ/s320/Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5638244801920541522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Klikamy w miśki moi mili!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robi się intensywnie nie? A co powiecie na to: styczeń 2008 był miesiącem gdy pewna platforma wiertnicza u wybrzeży Nowego Jorku zatonęła w niewyjaśnionych okolicznościach? &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&amp;v=KarNwKx5mGY"&gt;Pojawiło się to nawet w wiadomościach!&lt;/a&gt; W tym momencie staje się całkiem oczywiste, że platformę zaatakowało jakieś olbrzymie monstrum. Na dodatek, ci z uczestników całej zabawy, którzy kupili jakiś produkt „Slusho!” ze strony głównej dostali wiadomość od Tagruato wspominającą coś o „mrocznym sekrecie”. Po połączeniu wszystkiego fani doszli do następujących wniosków: satelity Tagruato znalazły pod wodą jakieś dziwne żyjątka; zbudowano platformy wiertnicze, które badały je; przez przypadek chemikalia, z których zrobione zostało „Slusho!” spowodowały wzrost jednego z żyjątek. Co działo się później opowiada sam film „Cloverfield”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to był koniec gry związanej z „Projektem Monster”. Ciekawe jest to, że sam film praktycznie NIC nie tłumaczy. Żeby wiedzieć dokładnie o co w nim chodzi trzeba było być uczestnikiem całej zabawy. Wiecie… To nie jest jedyna tego typu gra i jeśli temat was zainteresował to dajcie znać w komentarzach... kto wie? Może wrócę do niego, bo takie metody reklamy są po tysiąckroć ciekawsze (polowanie po pustyni na szczury z mikronadajnikami), lepsze i bardziej wydajne od tych stosowanych ostatnio przez np. „Plusa”. Na dzisiaj to koniec. Howgh!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-359142745026595819?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/359142745026595819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/08/jak-powinno-sie-robic-kampanie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/359142745026595819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/359142745026595819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/08/jak-powinno-sie-robic-kampanie.html' title='Jak powinno się robić kampanie reklamowe!'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-q8sLSNTrWos/Tj8WRf2NrBI/AAAAAAAAANs/XaW92RbOg7E/s72-c/deusex%2Bkopia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-5689926614094070490</id><published>2011-07-28T00:03:00.008+02:00</published><updated>2011-07-28T00:14:18.829+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Atak kultury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='super 8'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='thriller'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Atak Kultury: Super 8</title><content type='html'>Czy zdarza się wam niekiedy zatęsknić za czasami kiedy filmy były robione z pasją i nie funkcjonowały jako czysto rzemieślniczy wytwór? Gdy każdy film miał w sobie to „coś” i nie był robiony na siłę byle tylko przynieść zyski? Nie uważacie, że starsze komedie są śmieszniejsze od obecnie produkowanych? Zdaję sobie sprawę, że brzmię jak stetryczały zgred, ale gdy widzę jak powstają takie filmy jak „Piła 3D” (siódma część czegoś co kiedyś było dobrym filmem) czy Piraci z Karaibów 4 (szybka recenzja: kijowe 3D, kijowa fabuła, spoko Sparrow) to coraz częściej chcę wracać do starszych filmów. I wiecie co? Wygląda, że w tym basenie melancholii nie nurzam się sam! Okazuje się, że towarzystwa dotrzymuje mi niejaki J.J. Abrams (to ten od „Lost”) z jego najnowszym filmem: Super 8.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-vZTVdD7_yXA/TjCMSqx2xzI/AAAAAAAAANM/qK9mIA3Ivnw/s1600/super-8-movie-poster.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 216px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-vZTVdD7_yXA/TjCMSqx2xzI/AAAAAAAAANM/qK9mIA3Ivnw/s320/super-8-movie-poster.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5634157386189424434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nie pytajcie czemu plakat jest zrobiony bokiem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że film ten jest dziełem J.J. Abramsa (tego od „Lost”) ważne jest by widz odkrywał fabułę razem z bohaterami. Dlatego też postaram się opisać jak najmniej, zaznaczając jedynie że mamy do czynienia z thrillerem. Film opowiada historię paczki dzieciaków z jakiejś pipidówy w Ohio, która po rozpoczęciu wakacji w 1979 roku postanawia nakręcić film o zombie. Podczas kręcenia jednej ze scen są świadkami olbrzymiego wypadku kolejowego (swoją drogą &lt;a href="http://www.newyorker.com/online/blogs/movies/super-8-train-crash11.jpg"&gt;świetnie zrobionego&lt;/a&gt; – ja miałem buzię otwartą przez całą scenę). Niedługo po nim w mieście zaczynają się dziać dziwne rzeczy, a miejscowy zastępca szeryfa podejmuje próbę wyjaśnienia tajemnicy kryjącej się za tymi zjawiskami i katastrofą kolejową. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiecie co jest największą siłą tego filmu? To, że czuje się w nim ducha starszych Spielbergowskich filmów z lat 80ych (choćby „Goonies” – jest nawet wzbudzający sympatię grubasek). Cały film jest niejako melancholijnym hołdem złożonym przez Abramsa (ten od „Lost”) właśnie Spielbergowi i to się czuje. Decyzja o uczynieniu głównymi bohaterami właśnie dzieci, osadzenie akcji w 1979 roku (świetnie dobrane oryginalne piosenki takie jak &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=qj8kMmUxkSE"&gt;ELO&lt;/a&gt; czy &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=WGU_4-5RaxU&amp;ob=av3e"&gt;BLONDIE&lt;/a&gt;), charakterystyczne motywy muzyczne, czy nawet pewne niedoskonałości widoczne na ekranie sugerujące, że film był kręcony 20 lat temu – to wszystko składa się na piękne danie dla fanów sympatycznego brodacza, który nakręcił „ET”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-gEGp4ZcAT2Q/TjCL8b1VC4I/AAAAAAAAANE/oIOgloSwgC4/s1600/12_spielberg_lgl.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-gEGp4ZcAT2Q/TjCL8b1VC4I/AAAAAAAAANE/oIOgloSwgC4/s320/12_spielberg_lgl.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5634157004220337026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Na zdjęciu: sympatyczny brodacz.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co jeśli nie jest się fanem Spielberga? Cóż… dla takich ludzi będzie to „zaledwie” dobry i trzymający w napięciu dreszczowiec, którego mocną stroną jest genialne poczucie humoru: nienachalne, niewymuszone (&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=-DYaMmjTd2o"&gt;a niech cię Transformers 2!&lt;/a&gt;) i naprawdę trzymające poziom. Co więcej, dobrym pomysłem było obsadzenie w rolach głównych mało znanych aktorów, którzy nie odwracają zbytnio naszej uwagi od tego co się dzieje na ekranie (a przy tym nawet dają radę). Oprócz tego „urealniają” w pewnym stopniu ten film. Obsadzenie w głównych rolach jakichś bardziej znanych osób popsułoby wrażenie małej, nudnej położonej „gdzieś w USA” miejscowości.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Szczerze i subiektywnie stwierdzam, że dawno nie widziałem tak sprawnie nakręconego filmu, który nie dość, że niesie ze sobą ducha Spielberga to jeszcze daje dużo od siebie. Podobało mi się w nim to, że nie stara się z całych sił być fajnym… on po prostu jest super.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Koniecznie zostańcie na napisach końcowych. KONIECZNIE.&lt;br /&gt;Moja ocena: 8,5/10&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-5689926614094070490?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/5689926614094070490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/07/atak-kultury-super-8.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/5689926614094070490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/5689926614094070490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/07/atak-kultury-super-8.html' title='Atak Kultury: Super 8'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-vZTVdD7_yXA/TjCMSqx2xzI/AAAAAAAAANM/qK9mIA3Ivnw/s72-c/super-8-movie-poster.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-7412768937985709568</id><published>2011-06-19T23:18:00.012+02:00</published><updated>2011-06-19T23:38:17.876+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przedwiośnie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lektura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kącik złośliwości'/><title type='text'>Kącik złośliwości: Lektury.</title><content type='html'>Witam wszystkich. Dzisiaj zajmiemy się problemem toczącym społeczeństwo niczym komórki rakowe niewinny organizm. Oto bowiem na tapetę trafia problem zaniku czytelnictwa (książek, żeby nie było, bo skoro czytacie te słowa to z ogólnym czytactwem chyba nie ma problemu). Skąd wiem, że ogół społeczeństwa krzywi się gdy widzi jakąś książkę? Otóż moi drodzy, czas na… STATYSTYKĘ! A zatem: wg badań 2008 rok był rokiem kiedy czytelnictwo w Polsce zaliczyło dno. Wychodzi na to, że tylko 38% Polaków sięgnęło w ciągu roku po jedną książkę, lub jeśli to odwrócić to okazuje się, że 62% nie przeczytało (nawet częściowo) ani jednej książki. Straszne.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdzie znajduje się źródło problemów? Wiele autorytetów (u-uu! Macham do Pana, Panie Miodek!) przyczynę tego żenującego trendu uznaje w rosnącej internetyzacji, grach i w filmowych adaptacjach książek. No bo po co czytać skoro to zaraz i tak trafi na srebrny ekran a na dodatek pewnie i tak zrobią z tego grę, bo jak wiadomo gry są wszystkiemu winne (u-uu! Macham do Księdza Natanka!). Bla bla bla. W ten sposób argumentują ludzie, którzy tak naprawdę nie „czują” istoty internetu. A jeśli się czegoś nie rozumie to to od razu jako złe się uznaje. No ale dosyć ponarzekałem… czas na konkrety: wiecie w czym JA widzę winę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-1H3EX5q1wi4/Tf5qBJRvqgI/AAAAAAAAAMs/SXr3Y4RbiyE/s1600/Cierpienia-mlodego-Wertera-lektury-z-omowieniem-liceum-i-technikum_Johann-Wolfgang%252Cimages_big%252C23%252C978-83-7327-161-6.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 234px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-1H3EX5q1wi4/Tf5qBJRvqgI/AAAAAAAAAMs/SXr3Y4RbiyE/s320/Cierpienia-mlodego-Wertera-lektury-z-omowieniem-liceum-i-technikum_Johann-Wolfgang%252Cimages_big%252C23%252C978-83-7327-161-6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620045952907717122" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lektury&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jest. Gdyby nie mój silny pociąg do literatury jako całości, to bym rzucił czytanie w pieruny po zobaczeniu listy lektur. Przyznawać się ludzie… kto przeczytał „Nad Niemnem”, „Lalkę”, „Ludzi bezdomnych”, „Wesele” czy inne „Przedwiośnie”? Powiem wam szczerze, że ja do każdej książki robiłem podejście i najdłużej (bo do jakiejś 50str) wytrzymałem przy „Przedwiośniu”. Osobiście, jak widzę listę lektur to mnie się na wymioty zbiera. Nawet stara dobra Trylogia Sienkiewicza mnie odrzuciła, bo co jak co ale nienawidzę książek „ku pokrzepieniu serc” (widzicie? Uważałem na Polskim) za to, że fałszują historię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zrozumcie mnie źle. Każde z tych dzieł jest wartościową częścią składową naszej kultury. Zgadzam się w pełni z panami, którzy twierdzą, że warto przeczytać te książki. Tylko, że… za wcześnie nam je podają. Tak jest… nasze lektury są jak deser podany na przystawkę. Do tego lista lektur powinna właśnie funkcjonować na zasadzie, że to są sugestie co WARTO przeczytać. Nie lubię jak mi się mówi co mam czytać a tym bardziej jak ktoś mi każe czytać jakąś nudną książkę. Działa to na mnie jak położenie naprzeciw siebie dwóch magnesów o tych samych biegunach: &lt;a href="http://automagnetyzer.w.interia.pl/magnetyzery/odpychanie2.gif"&gt;odpychająco&lt;/a&gt;. Czas na przeczytanie tych lektur następuje wg. mnie gdy człowiek (najpewniej już w podeszłym wieku) postawi sobie pytanie: „Co w tych książkach jest takiego, że zostały wybrane jako lektury?”. Jeśli to nie nastąpi to mówi się trudno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-xToX0dnqZDM/Tf5qNqxxyHI/AAAAAAAAAM0/i_SNVfP75Ps/s1600/250px-Shrug.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 241px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-xToX0dnqZDM/Tf5qNqxxyHI/AAAAAAAAAM0/i_SNVfP75Ps/s320/250px-Shrug.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620046168058873970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nikt mi nie powie, że nie próbowałem&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna sprawa, że nie posiadamy żadnych książek „zamiennych” na ich miejsce. Głównie dlatego kanon się nie zmienił od kilkudziesięciu lat. Dobrym wyjściem jest umieszczanie w późniejszych epokach literackich książek, które mogą przyciągnąć. Aczkolwiek kto na lekcjach Polskiego dotarł dalej niż do wczesnych lat 50ych XX wieku? Takich, którzy na lekcjach dobrnęli do literatury która tak naprawdę sprawia frajdę można zliczyć na palcach jednej ręki niewprawnego drwala. Kolejnym problemem może być cena, aczkolwiek każdy kto tak mówi powinien zostać zaznajomiony ze słowem &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Biblioteka"&gt;„biblioteka”&lt;/a&gt;. Innym wyjściem jest też kupienie sobie &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Czytnik_ksi%C4%85%C5%BCek_elektronicznych"&gt;czytnika e-booków&lt;/a&gt; (którego jestem szczęśliwym posiadaczem). Drogo, wiem ale internet ma to do siebie, że można znaleźć życzliwych ludzi udostępniających książki za darmo w formacie cyfrowym. Po przeczytaniu około 20 takich książek koszty e-booka się zwracają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc jak zachęcić do czytania? Cóż mam kilka pomysłów. Przede wszystkim nie można zmuszać; to ma być przyjemność a nie kara. Zróbcie też &lt;a href="http://www.fantastyka.pl/obrazki/62yqwe7341rt58ustap-8x12nalepka33proc.jpg"&gt;specjalne miejsca w autobusie&lt;/a&gt; dla ludzi czytających – od razu pasażerowie będą sięgali po książki byle tylko usiąść, a jak uda im się sięgnąć po naprawdę dobrą książkę to zobaczą ile radości potrafi sprawić. Warto też uzmysławiać ludziom, że wiele filmów powstających w dzisiejszych czasach to adaptacje książek. Może warto przeczytać książkę i porównać ją z filmem? Tak samo z grami. Podobał Ci się „Mass Effect”? A wiesz, że są już wydane 3 niezłe książki oparte na nim? Następną metodą, aczkolwiek najbardziej czasochłonną, jest dodanie do każdej lektury motywu zombie. Wiecie jaka była wg mnie najgorsza książka z literatury brytyjskiej? „Duma i Uprzedzenie”. Ale gdy dorwałem w swoje ręce &lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_HvusNJJaZOQ/THJtjMzs_QI/AAAAAAAABSs/l9BW9MuhRto/s1600/duma_i_uprzedzenie_i_zombie-large.jpg"&gt;„Dumę i Uprzedzenie i Zombie”&lt;/a&gt;, przeczytałem ją praktycznie jednym tchem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-gqPMTctSD1o/Tf5q3YlOUVI/AAAAAAAAAM8/XMHiUraKY4o/s1600/Walking_Mummy.png.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-gqPMTctSD1o/Tf5q3YlOUVI/AAAAAAAAAM8/XMHiUraKY4o/s320/Walking_Mummy.png.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5620046884728885586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W końcu przeczytałbym "Faraona" Bolesława Prusa!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiecie co? Mam pomysł. Wpisujcie w komentarzach jakie książki chcielibyście by inni czytali. Stworzymy nową listę lektur. Po jej stworzeniu opublikuję ją na blogu i być może prześlę ją dalej w internet. Możecie też opisać czy macie jakieś ulubione miejsce do czytania, czy musicie mieć odpowiednią atmosferę do czytania itp. Na dziś to by było na tyle! Howgh!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-7412768937985709568?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/7412768937985709568/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/06/kacik-zosliwosci-lektury.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/7412768937985709568'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/7412768937985709568'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/06/kacik-zosliwosci-lektury.html' title='Kącik złośliwości: Lektury.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-1H3EX5q1wi4/Tf5qBJRvqgI/AAAAAAAAAMs/SXr3Y4RbiyE/s72-c/Cierpienia-mlodego-Wertera-lektury-z-omowieniem-liceum-i-technikum_Johann-Wolfgang%252Cimages_big%252C23%252C978-83-7327-161-6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-929545970191658108</id><published>2011-05-11T17:36:00.005+02:00</published><updated>2011-05-11T17:43:18.174+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kod nieśmiertelności'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jake gyllenhaal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='source code'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Atak Kultury: Kod Nieśmiertelności.</title><content type='html'>Czołem czytacze! Zastanawialiście się kiedyś ile byście byli w stanie poświęcić by uratować miliony istnień? Czy zgodzilibyście się bezinteresownie umrzeć za nich… po kilka razy? Z takim problemem zmierzyć się musi główny bohater filmu „Kod Nieśmiertelności”, kapitan Colter Stevens (grany przez Jake’a Gyllenhaala), któremu właściwie nie dano wyboru: budzi się bowiem w pociągu w ciele zupełnie obcej osoby i jako ten ktoś ma tylko 8 minut by znaleźć i powstrzymać terrorystę chcącego wysadzić w powietrze pociąg, którym podróżuje. Po nieudanej próbie budzi się otoczony jakąś dziwną aparaturą tylko po to by zostać odesłanym z powrotem by jeszcze raz przeżyć te 8 minut i podjąć kolejną próbę udaremnienia tego samego zamachu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-YQBaAWH8Czk/TcqteIsfvGI/AAAAAAAAAMY/IF27I7rKRb4/s1600/z7519666X.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 254px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-YQBaAWH8Czk/TcqteIsfvGI/AAAAAAAAAMY/IF27I7rKRb4/s320/z7519666X.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5605483419457797218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy ten opis nie przypomniał wam czegoś?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle z opisu fabuły bo, mimo że jest odrobinkę przewidywalna i oparta na sprawdzonych (i odrobinkę zużytych schematach), to trzyma wysoki poziom i robi to co dobra historia robić powinna: ciekawi, wciąga i sprawia, że zadajemy sobie szereg pytań po seansie, a niczego bardziej nie cenię w filmach nad możliwość dyskusji o obrazie, który właśnie obejrzałem. Jako, że mamy do czynienia z rasowym filmem Sci-Fi pytania, które są stawiane przed widzem (aczkolwiek trochę nieśmiało – trzeba je niejako wyłowić z obrazu) zahaczają o typową dla obrazów z tego gatunku problematykę pt.  „czym jest rzeczywistość?”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam film jest dopiero drugim dziełem nowego w biznesie Duncana Jonesa, który debiutował jako reżyser fantastycznego (i nakręconego za psie pieniądze – widzicie? Czasami wystarczy mieć talent.) „Moon”. Jeśli uda się Duncanowi utrzymać ten poziom, który utrzymuje do tej pory to wróżę mu świetlaną przyszłość – w końcu mały powiew świeżości w tym odrobinkę kostniejącym filmowym świecie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do aktorów myślę, że Jake Gyllenhall i, grająca główną rolę kobiecą, &lt;a href="http://www.guttersnipenews.com/thegutter/thegutter/wp-content/uploads/2011/04/source-code-movie-3.jpg"&gt;Michelle Monaghan&lt;/a&gt; stanęli na wysokości zadania. Jake dostarcza nam kilku scen z jego &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_R5WS6_kmmTI/TAYFpZ8E1vI/AAAAAAAAvdg/gFxEycsV2ro/s1600/73704_Jake_Gyllenhaal_prince_of_persia_004_122_36lo.jpg"&gt;firmowym uśmiechem&lt;/a&gt;, którego nie powstydziłby się sam &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CSjRAwQzNmI"&gt;Indiana Jones&lt;/a&gt;, a Michelle jest wystarczająco urocza w swojej roli by stać się czynnikiem rozładowującym napięcie. Oboje na ekranie tworzą zgraną parę i nie jest nam ciężko uwierzyć w nich jako postaci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film bardzo mi się podobał – głównie za sprawą podjętego inteligentnego dialogu z widzem i zmuszenia do zastanowienia się nad tym co oglądamy, co niestety nie jest typowe dla produkcji amerykańskich. Zatem, jeśli lubicie (lub macie akurat ochotę na) filmy nie obrażające waszej inteligencji to polecam wam „Kod Nieśmiertelności”. Aha, i jeszcze jedno: wiele osób porównuje ten film do „Deja Vu” z Denzenem Washingtonem z 2006 roku. Mimo, że dzielą wspólną tematykę i podobny pomysł fabularny to „Kod Nieśmiertelności” jest odrobinę bardziej stonowany i nie aż tak nachalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MOJA OCENA: 8&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-xpRRh0qWsH4/TcqtogCKdvI/AAAAAAAAAMg/aODevLZxlY4/s1600/kod_niesmiertelnosci_kod_5189222.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 217px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-xpRRh0qWsH4/TcqtogCKdvI/AAAAAAAAAMg/aODevLZxlY4/s320/kod_niesmiertelnosci_kod_5189222.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5605483597521385202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tytuł:&lt;/span&gt; Source Code/Kod Nieśmiertelności&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gatunek:&lt;/span&gt; Science-fiction&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Główne role:&lt;/span&gt; Jake Gyllenhaal, Michelle Monaghan, Vera Farminga.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czas trwania:&lt;/span&gt; 93min.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-929545970191658108?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/929545970191658108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/05/atak-kultury-kod-niesmiertelnosci.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/929545970191658108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/929545970191658108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/05/atak-kultury-kod-niesmiertelnosci.html' title='Atak Kultury: Kod Nieśmiertelności.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-YQBaAWH8Czk/TcqteIsfvGI/AAAAAAAAAMY/IF27I7rKRb4/s72-c/z7519666X.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-624751141482116595</id><published>2011-05-08T22:52:00.009+02:00</published><updated>2011-05-08T23:06:49.821+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='operacja chariot'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='druga wojna światowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='st nazaire'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komandosi'/><title type='text'>Jak to się kiedyś na wojnie robiło.</title><content type='html'>Do napisania tej notki zainspirowała mnie akcja, którą przeprowadził niedawno najbardziej elitarny pododdział elitarnej jednoski: Navy SEAL Team 6. W wyniku ich działań do piachu (a właściwie do wody – został bowiem pochowany na morzu) posłany został lider terrorystycznej organizacji Al-Kaidy, Osama Ben Laden. Sukces to niemały i w 100% zawdzięczamy go Barackowi Obamie (serio! &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=K8j8LpwDo7Q&amp;feature=relmfu"&gt;Posłuchajcie go&lt;/a&gt; jak sobie przypisuje wszystkie zasługi). Pięknie zaplanowana akcja, wykonana w ciągu 40 min z chirurgiczną precyzją uzmysłowiła mi jedno: że tęsknię za czasami kiedy ludzie myśleli na większą skalę, kiedy podobne akcje były zaplanowane jako epickie i kończyły się olbrzymimi wybuchami., kiedy z okrzykiem na ustach szarżowano prosto w paszczę lwa i wiecie co? Chciałbym opisać właśnie jedną z takich akcji, znaną pod nazwą „Największego najazdu ze wszystkich”, lub po prostu Operacji Rydwan. Zapraszam do lektury!&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Był rok 1942, gdy jeden z dwóch niemieckich postrachów mórz: Tirpitz (drugi, wraz z załogą zwiedzał już dno w towarzystwie Davy Jones’a) sprawiał, że angielscy marynarze trzęśli portkami i na dźwięk jego nazwy podkulali ogony i zapierniczali ile fabryka dała w silnikach do najbliższego portu. Nie zrozumcie mnie źle, nie posądzam ich o tchórzostwo… raczej o zdrowy rozsądek, bowiem z Tirpitza kawał skurczybyka był.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-lg4v9UBZb84/TccFWohnEEI/AAAAAAAAAMA/OsyJe5gTGDE/s1600/photo093.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 199px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-lg4v9UBZb84/TccFWohnEEI/AAAAAAAAAMA/OsyJe5gTGDE/s320/photo093.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604454147679522882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;250 metrowy kawał skurczybyka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby uświadomić wam jak wielkim zagrożeniem był ten pancernik wystarczy powiedzieć, że lufy jego dział miały taką średnicę, że do środka bez problemu wlazłaby dorosła osoba (po czym mogłaby być wystrzelona na odległość 36 kilometrów). Ktoś musiał zrobić z nim porządek – pomyśleli słusznie Brytyjczycy i doszli do wniosku, że jeśli pozbawić go portu, w którym mógłby dokonać napraw, wystarczyłoby zrzucić na niego kilka tysięcy ton bomb i trzymać kciuki. Wychodziło na to, że jedynym miejscem, które mogłoby przyjąć tego kolosa był &lt;a href="http://farm4.static.flickr.com/3158/3082912453_698a684845.jpg"&gt;suchy dok&lt;/a&gt; o nazwie „Normandia” we francuskim porcie St. Nazaire.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan był prosty: wpadamy, rozwalamy ważące 15000 ton bramy suchego doku i spadamy. Banał nie? Cóż, nie do końca bo gdy człowiek uświadomi sobie jakie tam stacjonowały siły to uzmysławia sobie, że atak na to byłby samobójstwem. 80 dział przeciwlotniczych i artyleryjskich strzegło wejścia do portu, natomiast w samym mieście było około 5000 żołnierzy, nie wspominając o okrętach. Zadanie to przydzielono więc oddziałowi, który misje samobójcze zjadał na śniadanie polewając je sosem z misji niemożliwych: Brytyjskim Komandosom. Plan w szczegółach nadal był prosty: wpakować tyle ładunków wybuchowych ile się da na okręt i &lt;a href="http://www.combinedops.com/PHOTOS%20GENERAL/St%20Nazaire%20Detail%20Map.jpg"&gt;staranować nim bramę&lt;/a&gt;. Część komandosów byłaby dostarczona do portu w lekkich łodziach motorowych i po rozwaleniu bramy mieliby strzelać do wszystkiego co się rusza i mówi „Scheisse” i wysadzać w powietrze wszystko to co się nie ruszało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-1_1cJYypHiw/TccFcXtsJJI/AAAAAAAAAMI/fapgA5vLpm4/s1600/RaidonStNazairelarge%2Bcopy-2-w.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 203px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-1_1cJYypHiw/TccFcXtsJJI/AAAAAAAAAMI/fapgA5vLpm4/s320/RaidonStNazairelarge%2Bcopy-2-w.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604454246245999762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Tyle tła historycznego. Czas na rozpierdziuchę!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dnia 28 marca o godzinie 1:22 okręt-bomba, HMS Campbeltown, rozpoczął podejście do portu. Został zauważony praktycznie od razu przez &lt;a href="http://toddsattersten.com/images/various/searchlight.jpg"&gt;szperacze&lt;/a&gt; i poproszony o identyfikację… na co jeden z komandosów powiedział po niemiecku: „proszę o wejście do portu”. No więc operator dał się nabrać… na jakieś 5 min, chwilę później działa rozpoczęły ostrzał. Płynęli tak pod ogniem przez 1,6km i na dodatek, gdy znaleźli się w zasięgu, to dodatkowy ostrzał rozpoczął niemiecki okręt zacumowany w porcie (uciszyła go salwa ze wszystkich 18 łodzi biorących udział w ataku). Wyobrażacie to sobie? Pociski leciały z każdej strony… i to takiego kalibru, który urywał głowy w hełmach! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewien komandos powiedział po akcji: „pamiętam rozgrzany do czerwoności pocisk, który przeszył sterówkę trochę nad naszymi głowami”.  Nie zapominajcie, że wewnątrz okrętu były TONY materiałów wybuchowych! Jeden celny strzał i komandosi mieliby przedwczesną detonację.  Sternik okrętu został zabity, jego zastępca ranny, zastępca zastępcy ranny, okręt trafiony kilka razy ale mimo tego, udało się komandosom utrzymać kurs i nawet przyśpieszyć do prędkości 35km/h. To musiało być piękne – trzymać ster i płynąć przez piekło mając tylko jeden cel: zgotować tym drugim jeszcze większe piekło. O 1:34 wbili się w bramę na 10 metrów (kapitan powiedział: „No i jesteśmy… spóźnieni o 4 minuty”), po czym jak gdyby nic wysiedli z okrętu na brzeg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Ltz9N0tMusk/TccFiKhC2EI/AAAAAAAAAMQ/0Amns9RUouE/s1600/Bundesarchiv_Bild_101II-MW-3722-03%252C_St._Nazaire%252C_Zerst%25C3%25B6rer_%2527HMS_Campbeltown%2527.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 211px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ltz9N0tMusk/TccFiKhC2EI/AAAAAAAAAMQ/0Amns9RUouE/s320/Bundesarchiv_Bild_101II-MW-3722-03%252C_St._Nazaire%252C_Zerst%25C3%25B6rer_%2527HMS_Campbeltown%2527.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604454345782515778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Na Boga Reginaldzie… nauczyłbyś się parkować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podzieleni na grupy komandosi mieli za zadanie wysadzić w powietrze najważniejsze struktury w porcie, jakieś pompy, rury i inne żelastwo. Niestety, część drużyn została rozbita praktycznie od razu po wyjściu na brzeg portu, aczkolwiek mimo strat komandosi skutecznie przeprowadzili akcje wysadzania infrastruktury. Część żołnierzy z Campbeltown została zabrana przez inny Brytyjski okręt krążący po porcie. Jak się okazało chwilę później byli to jedyni komandosi, którzy mieli czym odpłynąć z portu – reszta małych statków albo właśnie tonęła albo płonęła albo, zdecydowana większość, oba naraz. Gdy kierujący ostrzałem moździerzowym (dzięki temu udało się zniszczyć sporo dział przeciwlotniczych zajętych mordowaniem komandosów) oficer zdał sobie sprawę, że nie dadzą rady opuścić portu na łodziach &lt;a href="http://www.oorlogsmusea.nl/upload/6912100317171653.jpg"&gt;zwrócił się do żołnierzy&lt;/a&gt; i wydał 3 rozkazy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobić co w naszej mocy by wrócić do Anglii;&lt;br /&gt;Nie poddawać się dopóki mamy amunicję;&lt;br /&gt;Nie poddawać się w ogóle jeśli będzie taka możliwość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie ów oficer poprowadził samobójczą szarżę przez most siekany seriami z karabinów maszynowych – co oczywiście mu się udało. Przekroczywszy most, komandosi udali się do miasta z nadzieją na przebicie się, aczkolwiek większość z nich została otoczona i złapana (5ciu komandosom się udało przedostać do Hiszpanii). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co z bombą na okręcie pytacie? Ano gustownie poczekała, aż dookoła wszystko ucichnie i zdetonowała się w południe, akurat w momencie gdy Niemcy urządzili sobie wycieczkę na okręt po pamiątki. Po porcie zostały rozsiane resztki 360 osób znajdujących się w okolicy i pisząc „rozsiane” mam na myśli rozrzucone w promieniu kilkuset metrów (widzicie &lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/53/Bundesarchiv_Bild_101II-MW-3722-16%2C_St._Nazaire%2C_Zerst%C3%B6rer_%22HMS_Campbeltown%22.jpg"&gt;na zdjęciu&lt;/a&gt; szukających rozrywki Niemców? Znaleźli ją aż nadto).&lt;br /&gt;MISSION ACCOMPLISHED!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wyniku akcji dok w St Nazaire został wyłączony z akcji do końca wojny. Z 622 żołnierzy biorących udział w akcji zginęło 169 a 215 dostało się do niewoli. Reszta zdołała wrócić do Anglii. Zostało przyznanych 89 orderów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiecie co? Naprawdę imponuje mi ta akcja. Porwać się na coś takiego i jeszcze wyjść stamtąd zachowując nieskazitelną Brytyjską flegmę i manieryzm? Niesamowite osiągnięcie. Mam nadzieję, że pozostanie nietknięte przez brudne łapy Holywoodu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-624751141482116595?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/624751141482116595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/05/jak-to-sie-kiedys-na-wojnie-robio.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/624751141482116595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/624751141482116595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/05/jak-to-sie-kiedys-na-wojnie-robio.html' title='Jak to się kiedyś na wojnie robiło.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-lg4v9UBZb84/TccFWohnEEI/AAAAAAAAAMA/OsyJe5gTGDE/s72-c/photo093.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-3430961651997565187</id><published>2011-05-04T18:27:00.008+02:00</published><updated>2011-05-04T19:58:18.759+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Atak kultury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mary Roach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sztywniak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trup'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciało'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Atak Kultury: Osobliwe życie nieboszczyków.</title><content type='html'>Dzisiejsza odsłona AK poświęcona jest książce napisanej przez Mary Roach pt. „Sztywniak”. Mimo, że książka traktuje o zmarłych ciałach to muszę wszystkich zasmucić (i prawdopodobnie narazić się na jęk zawodu): w tej książce zmarli są… śmiertelnie martwi. Co nie znaczy, że śmiertelnie nudni! Wręcz przeciwnie, bowiem autorce udało się napisać o nieboszczykach w sposób niezwykle interesujący i wciągający. Ale… o czym dokładnie pisze nasza wspomniana Marysia? Zapraszam do dalszej lektury mojej recenzji!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-QyowEaf5VDg/TcF_qPrQ8LI/AAAAAAAAALY/5G6SQAoJgjc/s1600/zombies-no.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-QyowEaf5VDg/TcF_qPrQ8LI/AAAAAAAAALY/5G6SQAoJgjc/s200/zombies-no.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602899775164838066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Żeby było jasne: tu naprawdę nie ma zombie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadawaliście sobie kiedyś pytanie skąd wiadomo jakie przeciążenia powinien móc wytrzymać manekin testowy podczas crash-testów? Albo kto ustalił wymaganą wytrzymałość kamizelki kuloodpornej dla żołnierzy czy jaki stopień rozkładu zwłok występuje w danym przedziale czasowym? Cóż… wychodzi na to, że te i podobne pytania dręczyły również Amerykańską dziennikarkę Mary Roach, która postanowiła działać. Przez rok zjeździła różne dziwne i czasami upiorne przybytki w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: „co robi się z trupami po śmierci?”, po czym wszystkie uzyskane odpowiedzi zawarła w recenzowanej właśnie książce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A odpowiedzi te są wielce intrygujące i dotykają praktycznie wszystkich dziedzin życia, od medycyny przez sztukę po kuli-(fuj)-naria. Roach daje nam nie tylko przekrój (wychwyciliście żarcik? Ha ha!) przez wszystkie dziedziny lecz także lata i wieki. Chcecie wiedzieć na przykład po co w krajach arabskich, w średniowieczu, maczano ciała w miodzie? Tą i inne podobne ciekawostki znajdziecie właśnie w tej książce i, uwierzcie mi, ilość naprawdę ciekawych informacji jest przeogromna! Wiedzieliście, że w średniowieczu medycy uznawali macicę za istotę żywą? (i do tego kapryśną bo lubiła wypadać – choć na szczęście nie do pubów)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-P90S6VIQw8I/TcF_ymmdYfI/AAAAAAAAALg/_sDO0H2tkE8/s1600/11971498111217377622nicubunu_Feces.svg.med.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 175px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-P90S6VIQw8I/TcF_ymmdYfI/AAAAAAAAALg/_sDO0H2tkE8/s200/11971498111217377622nicubunu_Feces.svg.med.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602899918757650930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ale i na to znalazło się lekarstwo.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że ten temat jawi się jako drażliwy wymagane jest też odpowiednie podejście do niego, choć z drugiej strony nie powinno się popadać w przesadną ostrożność, ponieważ wartość rozrywkowa książki leci wtedy na łeb, na szyję. Roach udało się to wypośrodkować: nie szokuje wulgarnością, ale też nie popada w pompatyczność zachowując lekki i często dowcipny (choć nadal jest to humor skłaniający się ku czarnemu) styl pisania, prezentując przy okazji pragmatyczne podejście do sprawy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy warto przeczytać tą książkę? Zdecydowanie! Daje zupełnie inny pogląd na sprawy związane z tym co zostanie po nas po śmierci (daje też mnóstwo anegdotek do opowiadania podczas wypadów na piwo – nic tak nie ożywi rozmowy jak anegdotka o trupie). Poniekąd jest to też wnikliwa analiza ludzkiej dociekliwości i inwencji w poszukiwaniu odpowiedzi na ciężkie pytania. Świetna lektura! Polecam!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-fIzPoYU_CyA/TcF_J2zSlrI/AAAAAAAAALQ/IDY0sGvqXrY/s1600/sztywniak.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-fIzPoYU_CyA/TcF_J2zSlrI/AAAAAAAAALQ/IDY0sGvqXrY/s320/sztywniak.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602899218731800242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tytuł:&lt;/span&gt; „Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków.”&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Autor:&lt;/span&gt; Mary Roach&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ilość stron:&lt;/span&gt; 296&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-3430961651997565187?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/3430961651997565187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/05/atak-kultury-osobliwe-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/3430961651997565187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/3430961651997565187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/05/atak-kultury-osobliwe-zycie.html' title='Atak Kultury: Osobliwe życie nieboszczyków.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-QyowEaf5VDg/TcF_qPrQ8LI/AAAAAAAAALY/5G6SQAoJgjc/s72-c/zombies-no.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-686067418598825661</id><published>2011-04-26T15:57:00.011+02:00</published><updated>2011-04-28T01:05:43.471+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gwiezdne wrota'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Teleport'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teleportacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kwanty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='star trek'/><title type='text'>Beam me up Scotty!</title><content type='html'>Na wstępie dementuję wszelkie podejrzenia o to, że do napisania tej notki zainspirowała mnie pewna gra komputerowa – to czyste pomówienia. Nie ma w nich ani grama prawdy.. chociaż.. może gram się znajdzie ale to i tak nieprawda... w większości. No ale do rzeczy: dzisiaj pogadamy o jednym z najfajniejszych gadżetów jaki kiedykolwiek powstanie (mam nadzieję) – teleporcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio na Wirtualnej Polsce znalazł się artykuł, który opisywał jak to wrażym naukowcom udała się pierwsza prawdziwa teleportacja. Ale zanim wyrzucicie kluczyki do samochodów na rzecz wygodniejszego sposobu poruszania się poczytajcie dalej: otóż wychodzi na to, że to co zostało przeniesione to kwanty (kwant – najmniejsza wartość o jaką może się zmienić jakakolwiek wartość fizyczna; to tak jakby dodać planetę w galaktyce) zawierające jakąś konkretną informację. Dla celów obrazowych zastąpmy teraz kwanty ludźmi z karteczkami z wiadomością. Mamy człowieka – nazwijmy go Jeffrey (&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=UpkJoQUFqXM"&gt;o jak miło nam pomachał!&lt;/a&gt;), nagle w innym miejscu pojawia się ten sam Jeffrey. Więc w jednej chwili istnieją dwaj tacy sami faceci, po czym ten „pierwszy” zostaje rozwalony na atomy (i zapewne uprzątnięty pod dywan). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Fyr9V1_0jPM/TbbQJYwzITI/AAAAAAAAAKY/hAwzIqfux7k/s1600/smith_exploding%2528mf%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 232px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Fyr9V1_0jPM/TbbQJYwzITI/AAAAAAAAAKY/hAwzIqfux7k/s320/smith_exploding%2528mf%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599892046366318898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pewnie towarzyszy temu głośne ŁUUUUMPF.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie rzeczy stały się jasne w wyniku tego eksperymentu: naukowcy są pozbawieni wyobraźni i przyszłość nie jest wcale tak odległa jak nam się wydaje. To pierwsze wynika z nazwy urządzenia, jaką nadali Ci genialni naukowcy: Teleporter. To tyle. Prawdziwi geniusze nie ma co. Odnośnie tej drugiej rzeczy, wychodzi na to, że teleportacja kwantowa będzie miała zastosowanie w budowie ultraszybkich komputerów. Wszystkich, którzy nadal wierzą, że teleportacja ludzka to niedaleka przyszłość czeka niestety kubeł zimnej wody. Dlaczego? Przyjrzyjmy się bliżej jak by to miało wyglądać z punktu fizyki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem tak jak pokazałem wcześniej na przykładzie Jeffrey’a teleportacja (dopóki ktoś nie wymyśli czegoś lepszego) musiałaby wyglądać tak, że odczytuje się dane o każdym atomie w ciele człowieka, kopiuje te atomy w innym miejscu, po czym niszczy te pierwsze atomy. Proste? Niekoniecznie… Liczba atomów w ciele ludzkim to około 100000000000000000000000000000 czyli mówiąc po ludzku 10^28 (do potęgi). Każdy atom następnie musi zostać zeskanowany by odnaleźć jego współrzędne w ciele – uzyskujemy wtedy 3 współrzędne x,y,z. To wszystko (plus informacje typu zależności z sąsiadującymi atomami, czy stan elektronów w atomie – boję się myśleć co z takimi informacjami robiliby ludzie na facebooku) jest następnie zapisane; dla ułatwienia przyjmijmy: jeden atom to 1KB informacji. Okej więc teraz potrzebujemy czegoś na czym można zapisać te dane.. szybka matematyka z pomocą wujka Googla podpowiada, że człowiek zająłby 10^22GB informacji więc jeśliby umieścić taką ilość danych na dyskach 1000GB potrzebowalibyśmy 10^19 dysków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-KlkxbfPVxpQ/TbbQS4IFT8I/AAAAAAAAAKg/Nk5piInkc8M/s1600/server-room.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-KlkxbfPVxpQ/TbbQS4IFT8I/AAAAAAAAAKg/Nk5piInkc8M/s320/server-room.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599892209404301250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;O, a tutaj trzymamy zapisaną głowę wujka Jurka.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz zaczyna się jazda. Po bardzo hojnym założeniu, że taki dysk ma grubość 1cm i po ułożeniu ich na sobie otrzymalibyśmy wieżę wysokości 10^14 km co jest tylko 10 razy dłuższe od 1 roku świetlnego (czyli dystansu z Ziemi do Słońca). Podróż wzdłuż takiej wieży najszybszym samochodem na świecie, Bugatti Veyronem (431km/h), zajęłaby w przybliżeniu 265 milionów lat. Ale nie przejmujmy się tym! Mamy naszego Jeffrey’a w formie cyfrowej. Teraz musimy go tylko wysłać na miejsce docelowe. Zakładając, że transfer danych wynosiłby 1GB/s to czas przesyłu takiej ilości danych byłby 2200… razy dłuższy od czasu istnienia wszechświata. To wszystko przedstawione zostało z punktu widzenia fizyka z całkowitym pominięciem problemu duszy. Czy jeśliby udało się zrekonstruować człowieka z instrukcji ułożenia jego atomów to czy miałby tą samą osobowość? Problemu tego na szczęście nie ma popkultura.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróże przez przestrzeń (nierzadko też przez czas) obecne są w kulturze od zarania dziejów. Jedną z pierwszych wzmianek o teleportacji możemy znaleźć w Aladynie (w wersji z Baśni 1000 i jednej nocy). Przemieśćmy się w czasy nam bliższe. W takim np. Harrym Potterze do teleportacji używa się proszku Fiuu, który łączy ze sobą dwa wybrane kominki (nie wspomina się niestety co się dzieje w przypadku posiadania jedynie kaloryfera), inną metodą w książkach Rowling jest też aportacja osiągana za pomocą czarów, problemem zazwyczaj jest brak odpowiednich umiejętności przez co ta metoda uważana jest za niebezpieczną. Podobną metodę używali bohaterowie anime pt. „Dragon Ball”, w niej główny bohater, Songo, nauczył się od obcej rasy jak skoncentrować swoje Qi by pozwoliło mu się przenosić z miejsca na miejsce na całej planecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-oecfp8b6mzI/TbbQY3kZRBI/AAAAAAAAAKo/26Im6UoRbq4/s1600/transmission.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-oecfp8b6mzI/TbbQY3kZRBI/AAAAAAAAAKo/26Im6UoRbq4/s320/transmission.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599892312333829138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Po obejrzeniu tego przez pół dzieciństwa biegałem z palcami przy czole.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami umiejętność teleportacji wynika też z mutacji genetycznych. Doświadczyli tego &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=VrVdCkKxty4"&gt;Nightcrawler&lt;/a&gt; z X-menów i &lt;a href="http://www.thepinksmoke.com/images/jumper.jpg"&gt;Darth Vader&lt;/a&gt; z filmu Jumper. Zazwyczaj jednak produktach naszej kultury traktujących o teleportacji używa się jakiegoś specjalnego urządzenia. Tak więc mamy: magiczny hełm („Pierścień Nibelungów”), druty telefoniczne (które przestały działać w momencie gdy bohaterowi teleportowało tylko głowę – widać nie tylko my mamy problemy z telefonią), Gwiezdne Wrota, zegarkopodobne urządzenie, wyspę, transporter ze Star Treka, transformera o nazwie &lt;a href="http://home.comcast.net/~mathewignash/images/csskywarp.jpg"&gt;Skywarp&lt;/a&gt;, przekaźniki masy, czy działko z mojej ulubionej gry &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=TluRVBhmf8w"&gt;Portal&lt;/a&gt;, potrafiące tworzyć dwa połączone ze sobą portale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże teleportacja wiąże się z kilkoma problemami, jeden z nich pokazany został w filmie pt „Mucha”, gdzie główny bohater, naukowiec, po wynalezieniu teleportera łączy swoje DNA z DNA muchy która przypadkowo wleciała do urządzenia. Zawsze mnie zastanawiało co musiała czuć mucha gdy zaczęła się zmieniać w człowieka – film bowiem skupia się tylko na niefortunnym naukowcu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-j-tjF-hBrqY/TbbQgsHWO8I/AAAAAAAAAKw/6ci4a9Aq3Mo/s1600/The_Fly-thumb-550x324-24653.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 189px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-j-tjF-hBrqY/TbbQgsHWO8I/AAAAAAAAAKw/6ci4a9Aq3Mo/s320/The_Fly-thumb-550x324-24653.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599892446698159042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przynajmniej dowiodłem, że teleportacja jest możliwa!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z podobnym zagadnieniem zmierzył się Douglas Adams w „Autostopem przez Galaktykę”, gdzie w charakterystycznym dla siebie stylu przedstawił dlaczego teleportacja to kiepski pomysł. Bowiem, jak mówił pewien wierszyk napisany przez kogoś po nieudanej teleportacji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Raz ruszyłem teleportem&lt;br /&gt;Z Ronem, Maggie, Johnem w drogę.&lt;br /&gt;Ron wnet ukradł serce Maggie&lt;br /&gt;Ja dostałem Johna nogę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innym ważkim problemem jest obecność duszy i jej podatność na teleportację. Bo jeśli rekonstruujemy czyjeś ciało od podstaw to czy będzie miało taką samą osobowość? Czy dusza jest zapisana w naszych atomach czy to coś zupełnie innego? Tymi pytaniami egzystencjalnymi chciałbym zakończyć dzisiejsze rozważania. Dziękuję i do usłychu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-686067418598825661?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/686067418598825661/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/04/beam-me-up-scotty.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/686067418598825661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/686067418598825661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/04/beam-me-up-scotty.html' title='Beam me up Scotty!'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Fyr9V1_0jPM/TbbQJYwzITI/AAAAAAAAAKY/hAwzIqfux7k/s72-c/smith_exploding%2528mf%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-3920918181547574721</id><published>2011-04-20T23:21:00.009+02:00</published><updated>2011-04-28T01:06:19.336+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='macgyver'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Atak kultury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nieustraszony'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='streszczenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='alf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ally mcbeal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seriale'/><title type='text'>Atak Kultury: Spojler alert part 2</title><content type='html'>Aloha moi drodzy! Wracam dzisiaj z kolejną porcją MEGA spojlerów i streszczeń naszych ulubionych seriali. Klikając w nazwy seriali przejdziecie na Youtube’a gdzie obejrzycie czołówki. Już bez zbędnego przeciągania chciałbym zaprosić was do lektury, a zaczniemy od naszego ulubionego majsterkowicza:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-148FAmuV_1M/Ta9Rp166p4I/AAAAAAAAAKQ/SCy-J97Vybs/s1600/macgyver_454172a.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 230px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-148FAmuV_1M/Ta9Rp166p4I/AAAAAAAAAKQ/SCy-J97Vybs/s320/macgyver_454172a.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5597782641135495042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=q5Ydi1NG2YU"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;MacGyver&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że każdy wie kim jest nasz bohater i w jaki sposób działa ograniczę się do rzeczy, których możecie nie pamiętać. A zacznę z grubej rury: kto wie jak MacGyver miał na imię? Za każdym razem gdy ktoś go pytał o imię nasz przedsiębiorczy i zaradny bohater unikał odpowiedzi i zmieniał temat. W sumie mu się nie dziwię, bo gdy poznaliśmy jego imię (a miało to miejsce dopiero w ostatnim – siódmym sezonie) cały świat parsknął kolektywnie, bowiem bohater wszystkich dzieciaków nazywał się… Angus. Nie musicie mi dziękować za zrujnowanie wam ulubionego bohatera. Poza tym pozostaje jeszcze jedno pytanie: dlaczego, skoro nie używał pistoletów i nie chciał rozwiązywać problemów siłą i robić krzywdy ludziom, używał materiałów wybuchowych?! Zresztą nieważne i tak wszystkich interesują tylko jego wynalazki, a tych jest sporo. (Dla anglojęzycznych czytelników: &lt;a href="http://macgyver.wikia.com/wiki/List_of_problems_solved_by_MacGyver"&gt;TUTAJ macie spis&lt;/a&gt;). Moim ulubionym jest rakieta napędzana kupą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale ale… jak skończył się serial, który wciągnął niezliczone rzesze ludzi (a mnie przyprawił o koszmary… serio! &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=UZmpEPK-htI&amp;feature=related"&gt;Scena gdzie żarłoczne mrówki w kilka sekund wpierniczyły jednego gostka&lt;/a&gt; nadal mi się śni po nocach)? Skończył się… orientalnie. Angus ląduje w jakimś zapyziałym kraju trzeciego świata (pomijam nazwy bo są całkowicie fikcyjne: Kabustan, Amakash itp.), spotyka kumpla, który przez cały serial ściemniał na wiele różnych tematów i razem udają się na poszukiwanie Fontanny Młodości. Znajdują źródło praktycznie od razu, choć właściwszym określeniem byłoby: zostają zaprowadzeni, po czym źródełko wysycha. Normalka. Więc nasi bohaterowie udają się w górę strumienia by znaleźć Chińską placówkę produkującą bomby i używającą do tego wody z fontanny. Zostają złapani, oskarżeni o szpiegostwo, potem uciekają i wszystko wybucha. I to właściwie koniec. Beznadzieja nie? Może następny skończy się lepiej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-GxbwBlLfe1o/Ta9Rd6E9iOI/AAAAAAAAAKI/9lPhtOcq8zE/s1600/image_06.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-GxbwBlLfe1o/Ta9Rd6E9iOI/AAAAAAAAAKI/9lPhtOcq8zE/s320/image_06.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5597782436092938466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Zj4OyKC4GFY"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Nieustraszony&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótkie przypomnienie: to ten serial z gadającym samochodem i Davidem „Włochata Klata” Hasselhoffem. Wszyscy już pamiętają? Świetnie, przejdźmy zatem do opisu ostatniego odcinka tego trwającego 4 sezony serialu. Jako, że serial zaliczył spadek oglądalności pod koniec 4tego sezonu, zarząd postanowił anulować serial. Hasselhoff wpadł na pomysł żeby zamknąć wszystkie wątki właśnie w tym odcinku, co zarząd przyjął z chłodnym powątpiewaniem (to taki eufemizm na „kazali spadać mu na bambuko”). Dlatego zamiast odcinka spinającego większość wątków, dostaliśmy odcinek niczym nie różniący się od reszty. Na dodatek nigdzie nie znalazłem jego streszczenia – tylko ogólny opis. Który mówi o tym jak Michael Knight (główny bohater) goni księżniczkę Voodoo, która używając innych ludzi napada na banki. Standard. Najprawdopodobniej nasz bohater ją powstrzymuje (aczkolwiek najpierw ona pewnie przejmuje nad nim kontrolę i ratuje go jego samochód).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ZCcD-0-I6-4/Ta9RPRNNqKI/AAAAAAAAAKA/3kWAAIj2Cz8/s1600/Alf-po3.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 215px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZCcD-0-I6-4/Ta9RPRNNqKI/AAAAAAAAAKA/3kWAAIj2Cz8/s320/Alf-po3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5597782184603527330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=-NVr-vXIa-A"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Alf&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przechodzimy do naszego ulubionego futrzanego kosmity – konesera posiłków z kotów: Alfa. Przybywszy na Ziemię ze swojej (prawdopodobnie) futrzastej planety Melmak Alf udowodnił nam dwie rzeczy: nie zawsze przybycie kosmity musi oznaczać zagładę Ziemi (ale zazwyczaj oznacza masę kłopotów) i każdy we wszechświecie umie płynnie mówić po angielsku. W każdym razie Alf najpierw z niechęcią a następnie z uwielbieniem został przyjęty do rodzinki Tannerów co zaowocowało wieloma przezabawnymi sytuacjami i tekstami. Do czasu…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnim odcinku Alf dostał cynka od ocalałych kumpli z Melmaka i postanowił skolonizować z nimi inną planetę (nie wyobrażajcie sobie zbyt wiele!). Umówili się poza miastem i tam też Alf udał się po ckliwym, pełnym wzruszeń pożegnaniu z Tannerami. Gdy niespodziewanie pojawiła się jednostka do walki z obcymi! Kumple uciekają a Alf &lt;a href="http://www.sitcomsonline.com/boards/attachment.php?attachmentid=157355&amp;stc=1&amp;d=1271532429"&gt;dostaje się w ręce&lt;/a&gt; rządu USA. To jest tym straszniejsze gdy się przytoczy dialog pewnego oficera z tej jednostki: „Więc… sprawdzimy jak reaguje na ekstremalne ciepło, ekstremalny mróz, wysokie napięcie, toksyczne substancje, ekstremalny ból, zastrzyki i sekcję.” Biedak. Dzień, w którym skończył się Alf znany jest pod nazwą Dnia Wielu Wylanych Dziecięcych Łez. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;By usprawiedliwić producentów trzeba zaznaczyć, że to nie miał być ostatni odcinek - planach był jeszcze jeden, który ostatecznie nie powstał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-pOcbEpx-gRU/Ta9RGDlgtpI/AAAAAAAAAJ4/1XSCa5AdcOk/s1600/1299497651_ally-mcbeal-season-5-m-lock-packaging-dvd-13984326.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 226px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-pOcbEpx-gRU/Ta9RGDlgtpI/AAAAAAAAAJ4/1XSCa5AdcOk/s320/1299497651_ally-mcbeal-season-5-m-lock-packaging-dvd-13984326.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5597782026328520338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=JfeRb9_Ymmk"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Ally McBeal&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przenosimy się teraz do świata prawników, ludzkich relacji (czyli głównie seksu – w końcu to amerykański serial nie?) i komedii. Ally McBeal – ikona popkultury i legendarna postać była strzałem w dziesiątkę dla właścicieli stacji FOX. Tym co wyróżniało serial spomiędzy innych o podobnej tematyce były wizje Ally ukazujące jej sposób myślenia. Gdy np. miała nadzieję, że coś się wydarzy uruchamiała się jej fantazja i pokazywała co by się działo, dlatego serial wypełniony był &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=pQN1COeI75E&amp;feature=related"&gt;surrealistycznymi scenami&lt;/a&gt; i gagami (np. Ally za każdym razem gdy poznała kogoś atrakcyjnego przewracała się). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni odcinek, jak to bywa, skoncentrowany był wokoło ślubu, ale jak się okazuje – niestety nie jest to ślub naszej bohaterki. Zresztą, jej to nie obchodzi bo postanowiła wyjechać do Nowego Jorku by jej córka miała spokojne życie. Skąd się wzięła córka pytacie? Aaa to dłuższa historia związana z oddawaniem jajeczek na cele naukowe w liceum i takie tam. Co tu dużo mówić… Ally postanowiła wrócić i nawet duch jej byłego ukochanego Billego (zmarł na guza mózgu) jej nie mógł nakłonić do pozostania. Tak więc nasza dzielna, aczkolwiek trochę szalona prawniczka, wyjechała a serial się skończył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To by było na tyle. Naszą odrobinę sentymentalną podróż chciałbym zakończyć właśnie w tym miejscu. Podsumowując stwierdzam, że wcześniejsze seriale były inaczej konstruowane. Były to odrębne odcinki, niepołączone zazwyczaj fabułą. Co innego dzisiaj, gdy taki np. Battlestar Galactica wyjaśnia WSZYSTKO w ostatnim (najlepszy finał seriali jaki kiedykolwiek widziałem) odcinku. To po prostu była inna filozofia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-3920918181547574721?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/3920918181547574721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/04/atak-kultury-spojler-alert-part-2.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/3920918181547574721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/3920918181547574721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/04/atak-kultury-spojler-alert-part-2.html' title='Atak Kultury: Spojler alert part 2'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-148FAmuV_1M/Ta9Rp166p4I/AAAAAAAAAKQ/SCy-J97Vybs/s72-c/macgyver_454172a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-4438130697276622484</id><published>2011-04-13T22:25:00.012+02:00</published><updated>2011-04-28T01:06:40.973+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Atak kultury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='herkules'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='drużyna a'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seriale'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='beverly hills 90210'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='friends'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='xena'/><title type='text'>Atak Kultury: Spojler alert part 1</title><content type='html'>Dzień dobry i witam w kolejnym odcinku Ataku Kultury. Rozpoczniemy dzisiaj standardowym wybiegiem na przyciągnięcie uwagi: pytaniem retorycznym. Wiecie jak się skończyły wasze ulubione seriale z lat 80 i 90tych? Co się stało z włochatą klatą Hasselhoffa w „Nieustraszonym”, którą laskę wybrał Rene w „Allo Allo” czy jak skończył sympatyczny koto-żerny (ten fakt pewnie wpłynie pozytywnie na odbiór tej postaci przez koto-nielubów) kosmita Alf z serialu o takiej samej nazwie? Postanowiłem wam moi drodzy ułatwić dostęp do tej wiedzy i wystawiłem się na taką ilość spojlerów serialowych, która gdyby miała masę zapadłaby się pod swoim ciężarem tworząc czarną dziurę. Ale odbiegam od tematu… gotowi? No to jedziem! (linki do czołówek seriali macie w ich nazwach)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-Te-b1zqalJU/TaYKotXi65I/AAAAAAAAAJQ/_uhKFgIyze8/s1600/220px-Hercules_Iolauszombie.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 220px; height: 234px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Te-b1zqalJU/TaYKotXi65I/AAAAAAAAAJQ/_uhKFgIyze8/s320/220px-Hercules_Iolauszombie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5595171281543818130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=U-tyFqjfSIA"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Herkules&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynamy z przytupem, bo od przygód niejakiego Herkulesa i jego kumpla Jolaosa. Motorem napędowym serialu były starania Herkulesa by naprawić wszystkie krzywdy wyrządzone ówczesnym ludziom, najlepiej poprzez sprawianie łomotu tym złym (zesłanym zazwyczaj przez Herę). A dlaczego Hera tak bardzo go nie lubiła? Cóż, jej mężuś Zeus spłodził Herkulesa z jakąś podłej proweniencji  kobitą, za co Hera potraktowała ją i całą jej rodzinę Fireballem. Ciekawostką jest fakt, że Jolaos często zbierał cięgi, niektóre nawet ze skutkiem śmiertelnym. Tak jest, ten ciapowaty towarzysz naszego mięśniaka zginął 4 razy! Zadźgany, zamieniony w kamień, zatłuczony na śmierć przez ognistego potwora i na koniec przyjął sztylet na klatę. Przejdźmy teraz do opisu końcowego odcinka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A działo się w nim co niemiara! W szóstym sezonie powraca Jolaos i nawet nieźle wygląda jak na Zombie (no ej! Wrócił do życia 4 razy! To go czyni Zombie). Z tartaru Zeus wyciąga Herę (bo chce się z nią pogodzić), która straciła pamięć i została tam uwięziona po jednym ze starć z Herkiem. Natomiast inny niedobry bohater serialu – Ares – nakłonił Tytanów by przewrócili filar podtrzymujący Olimp. Oczywiście Herkowi udaje się w ostatniej chwili złapać upadający filar powstrzymując w ten sposób zagładę Ziemi. Synek Hery ginie przypadkiem w procesie ratowania świata, ale Hera i Zeus pogodzeni ze sobą wskrzeszają go (ja bym to nazwał początkiem Zombie apokalipsy). Ostatecznie Hera, Zeus i Herkules zostają przyjaciółmi a Jolaos pozostaje Zombie. Wszyscy idą w stronę słońca. Kurtyna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-iDQFmudiMIw/TaYK6WlIttI/AAAAAAAAAJY/6hu0mIiEVq4/s1600/13144639.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 222px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-iDQFmudiMIw/TaYK6WlIttI/AAAAAAAAAJY/6hu0mIiEVq4/s320/13144639.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5595171584664450770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=_dF3VTOcbuo"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Xena wojownicza księżniczka&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Herkules dał nam jeszcze jedną rzecz (oprócz uświadomienia, że kopanie tyłków mitologicznym potworkom jest cool – co potem zostało wykorzystane &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Rs5rLbu3GDY"&gt;wielokrotnie&lt;/a&gt;): Xenę. Schemat jest podobny do tego co opisałem wyżej. Xena razem z przyjaciółką Gabrielą (choć niekoniecznie &lt;a href="http://thetorchonline.com/wp-content/uploads/2009/04/soulmatekiss.jpg"&gt;TYLKO&lt;/a&gt; przyjaciółką) naprawiają zło całego świata. Znakami rozpoznawczym są wszechobecne dekolty, charakterystyczny okrzyk Xeny i okrągły bumerang „czakram”. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego powracający do dłoni czarkam nie ucinał palców Xenie. No ale widocznie jeśli ktoś kopie tyłki bogom kilku różnych religii (naprawdę! Podeszwę jej buta widzieli m.in. Mefistofeles czy Ares) nie musi się martwić czymś takim. Ciekawostką jest to, że część ekipy która pracowała nad tym serialem odeszła pod koniec by kręcić Władcę Pierścieni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec serialu odbył się w sezonie 6. I był trochę ciekawszy niż ten Herkulesowy. Wszystko odbyło się w Japonii, gdzie Xena miała walczyć z niejakim Yodoshim by odkupić swoje winy i sprawić, że Yodoshi wypluje 40 000 dusz, które zdarzyło mu się połknąć. Było dużo duchów, sporo umierania, branie całej armii na klatę, potem dalej sporo umierania, trochę wymieniania się ognioodpornymi tatuażami i walki duchów. Bo musicie wiedzieć, że ostateczna walka z tym złym odbyła się w świecie zmarłych, gdzie Xenę posłała armia samurajów. Trochę japońskiej mitologii później Xena zabija złego ducha Yodoshiego w epickim starciu duchów na górze Fiji. O dziwo, Xena pozostaje w świecie zmarłych. Fani są wściekli za zabicie ich idolki (dopóki nie pojawiła się w Battlestar Galactice). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-G4hA2qkFdOQ/TaYLDM-9a4I/AAAAAAAAAJg/UAJaIUYDies/s1600/friends.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-G4hA2qkFdOQ/TaYLDM-9a4I/AAAAAAAAAJg/UAJaIUYDies/s320/friends.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5595171736707230594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=qFoEFwtaA28"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przyjaciele&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że Przyjaciół zna każdy wstęp pominę i od razu przejdę do opisu ostatniego odcinka. Rachel ma lecieć do Paryża a Ross boi się wyznać jej uczucia. Chandler i Joey szukają ich kaczki i gęsi, które okazuje się, że utknęły w stole do piłkarzyków. Joey zatrzymuje oba ptaki. Ross przybywa na lotnisko i okazuje się, że Rachel jest na innym lotnisku (ha! U nas coś takiego byłoby niemożliwe i wszystko byłoby prostsze!). Udaje mu się jednak złapać Rachel i wyznać jej miłość, lecz ona dalej wsiada do samolotu. W domu smutny i załamany Ross (a był kiedykolwiek inny?) odwraca się dramatycznie i widzi dramatycznie stojącą Rachel po czym się całują… dramatycznie. Na koniec wszyscy idą do kawiarni by przed wyjazdem Chandlera i Moniki posiedzieć ostatni raz razem. I to by było na tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-__0zYpwDdYY/TaYLL14Py6I/AAAAAAAAAJo/s4O_gW1no8c/s1600/f8dea803850ca44f1cde9e57c9938558.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 226px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-__0zYpwDdYY/TaYLL14Py6I/AAAAAAAAAJo/s4O_gW1no8c/s320/f8dea803850ca44f1cde9e57c9938558.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5595171885123881890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=zQeaz5-bYRc"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Beverly Hills 90210&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten to będzie ciężki do opisania… Głównie dlatego, że finał serialu trwał całe 2 godziny! David i Donna ogłaszają zaręczyny i szykują się do ślubu. Steve i Janet zakładają własne wydawnictwo. Noah wraca do Ellen – daje im drugą szansę. Brandon wysyła im wszystkim pozdro na kasecie VHS (oglądanie takich seriali teraz to jak powrót do przeszłości bez ruszania się z miejsca). Bez żadnych problemów następuje ślub i wszyscy żyją długo i szczęśliwie bo są bogaci, piękni i zblazowani. W sumie to nie było to takie ciężkie… końcówka serialu wyjątkowo miałka była. Ciekawi was jak wyglądają aktorzy tego serialu &lt;a href="http://www.joemonster.org/art/9476/Jak_wygladaja_dzisiaj_bohaterowie_Beverly_Hills_90210_ "&gt;po latach&lt;/a&gt;? A może lepiej nie psuć sobie wyobrażenia o nich? Wiecie jaka jest ciekawostka? Jedna z aktorek, Gabrielle Carteris, grająca 16 latkę, tak naprawdę miała 29 lat podczas kręcenia serialu. Hura dla wizażystów!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-teT-lPWpts8/TaYLdkS643I/AAAAAAAAAJw/h5c565lTsxQ/s1600/B00005JN80.01._SCLZZZZZZZ_.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 239px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-teT-lPWpts8/TaYLdkS643I/AAAAAAAAAJw/h5c565lTsxQ/s320/B00005JN80.01._SCLZZZZZZZ_.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5595172189641565042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=_MVonyVSQoM"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Drużyna A&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aaa tak… Grupa żołnierzy osądzona za przestępstwo, którego nie popełnili. Któż z nas nie był zdumiony przebiegłością Hannibala, nie śmiał się z Murdocka, zazdrościł wyglądu Buźce i współczuł strachu przed lataniem B. A. Baracusowi? Ciekawe w tym serialu było to, że właściwie mimo strzelanin i wybuchów nikt tak naprawdę nie ginął. Ale ale… czym się zajmowali nasi bohaterowie? Byli najemnikami. Pomagali ludziom, których ciemiężono i robili to stosując jakieś mega skomplikowane plany. Oczywiście całą sytuację mogłaby załatwić kulka między oczy głównego złego z danego odcinka ale to nie o to chodziło. Cechą charakterystyczną oprócz świetnych postaci był ich samochód &lt;a href="http://farm4.static.flickr.com/3614/3421555259_c8bae3153a.jpg"&gt;GMC Vandura&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatnim sezonie Drużyna trafia w końcu do sądu i tam, by ratować Murdocka, przyznaje się do zarzucanej im zbrodni (którą okazuje się obrabowanie banku w Wietnamie). Nie zostają rozstrzelani tylko dlatego, że dostają propozycję pracy u jednego majorka (który jest tym złym). Charakter misji zatem się trochę zmienia – z miejscowej partyzantki misje przeobrażają się w coś w stylu Mission Impossible. Ostatni odcinek natomiast dzieje się w restauracji gdzie pracuje Murdock. To właśnie on i Buźka stają się zakładnikami gangsterów planujących zastrzelenie prokuratora generalnego. Buźka zostaje krytycznie ranny i potrzebuje pomocy. Murdock sygnalizuje B.A. Baracusowi &lt;a href="http://www.livingindefinitely.com/files/ateamwithoutreservations123110-05.jpg"&gt;za pomocą pizzy&lt;/a&gt;, że potrzebują pomocy. Wszystko kończy się obezwładnieniem gangsterów i zawiezieniem Buźki do szpitala. Tak właściwie zatem nic się nie rozwiązuje - był to spory zawód dla mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dziś to by było tyle. Mam nadzieję, że się wam podobało? Kolejna porcja za tydzień! Do usłyszenia amici!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-4438130697276622484?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/4438130697276622484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/04/atak-kultury-spojler-alert-part-1.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4438130697276622484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4438130697276622484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/04/atak-kultury-spojler-alert-part-1.html' title='Atak Kultury: Spojler alert part 1'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Te-b1zqalJU/TaYKotXi65I/AAAAAAAAAJQ/_uhKFgIyze8/s72-c/220px-Hercules_Iolauszombie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-7627098444744285642</id><published>2011-04-06T00:09:00.005+02:00</published><updated>2011-04-28T01:06:53.725+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Atak kultury'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miasto złodzei'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='David Benioff'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Atak Kultury: masz jaja?</title><content type='html'>Po krótkiej przerwie i po szybkim przeobrażeniu się w bionicznego człowieka (ta retrospekcja musi zaczekać trochę zanim ją opowiem) wracam na antenę z nowymi i świeżymi pomysłami!  Chciałbym bowiem ogłosić środę Cotygodniowym Dniem Nienachalnej Kultury i w ramach tego dnia promować różne przejawy kultury: książki, filmy, muzykę czy co tam jeszcze. Nazywać się ten cykl będzie „Atakiem Kultury” i chciałbym go zapoczątkować mocnym akcentem i jak dla mnie literackim majstersztykiem! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale najpierw… Czym może się zajmować typowa osoba będąca w jakże cudownym wieku 17 lat? Cóż… może na przykład walczyć z beznosym łysolem o uratowanie świata , albo wdać się w beznadziejnie tragiczny i zarazem niebezpieczny romans z kimś kto się okazuje najsłodszym krwiopijcą na świecie. Może też, jak bohater „Miasta Złodziei” Davida Benioffa, szukać jaj. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-9caLuHKvx1k/TZuUZtKIIeI/AAAAAAAAAJA/x3HgH9jDKQE/s1600/dozen_eggs.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 237px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-9caLuHKvx1k/TZuUZtKIIeI/AAAAAAAAAJA/x3HgH9jDKQE/s320/dozen_eggs.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592226531650314722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Żeby nie było wątpliwości o jakie jaja chodzi.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lew Beniow jest najnormalniejszym na świecie 17-latkiem (no pomijając to, że inteligencją wybija się trochę ponad średnią), któremu przyszło żyć w ciężkich czasach. Leningrad podczas niemieckiego oblężenia w trakcie Drugiej Wojny Światowej nie był wymarzonym miejscem do mieszkania… wiecie, naloty dywanowe, czołgi, artyleria i 900 dni głodówki potrafią zniechęcić, więc chłopak stara się z całych sił by jakoś przetrwać. I właśnie chęć przetrwania pcha go do czynu potępianego przez partyjnych towarzyszy: ograbia trupa niemieckiego lotnika. I daje się przyłapać. A w tych czasach obowiązywała zasada oko za oko, ząb za ząb i kula za szaber.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście komisarz, który go złapał ma dobry humor  więc dorzuca chłopakowi dezertera z armii, Kolę, i każe im szukać 12 świeżych jajek (w mieście gdzie przysmakiem są trocinowe cukierki za które ludzie są gotowi zabić). Tak zaczyna się jedna z najlepszych książek i historii jakie czytałem! Fabuła śmiga odtąd jak chomik na kawie i jest napisana z lekkością jakiej pewnie zazdroszczą Davidowi Benioffowi inni pisarze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla tych, którzy już kręcą nosem na kolejną książkę historyczną o wojnie śpieszę z informacją: nic bardziej mylnego! Tło historyczne, cała wojna jest tutaj tak naprawdę.. tłem. To książka przygodowa, która jest mieszanką humoru (niekiedy czarnego – takie czasy to były po prostu), odrobiny strachu i przegenialnych dialogów. Zdawałoby się, że ciężko jest połączyć to wszystko i że przypominałoby to żonglerkę piłami mechanicznymi ale autorowi udaje się to bezbłędnie! (i to pewnie z zamkniętymi oczyma, stojąc na jednej ręce) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-0XWOEOMogPY/TZuUiIP5RAI/AAAAAAAAAJI/y6uhB_fLGpg/s1600/juggler.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 202px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-0XWOEOMogPY/TZuUiIP5RAI/AAAAAAAAAJI/y6uhB_fLGpg/s320/juggler.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5592226676361217026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Na ilustracji: autor podczas wymyślania fabuły.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała ta lekkość narracji ogniskuje się w postaci wspomnianego dezertera: Koli. Rany. Dawno nie miałem do czynienia z tak dobrze napisaną postacią (najlepiej to zilustruje powyższe działanie: &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_VhC9Yd4c82c/S7FSfQmqDNI/AAAAAAAAAME/VUGZvg0f6g0/s1600/han_solo-thumb-454x654.jpg"&gt;TEN&lt;/a&gt; + &lt;a href="http://snarkerati.com/movie-news/files/2009/05/indiana-jones.jpg"&gt;TAMTEN&lt;/a&gt; + &lt;a href="http://media.giantbomb.com/uploads/1/17885/1066055-bk_ad_super.jpg"&gt;PODTEKSTY SEKSUALNE&lt;/a&gt; + [Oscar Wilde – epizody gejowskie]  = KOLA). Wiele razy szczerzyłem się jak głupi w reakcji na jakiś jego rubaszny tekst, lub żart. To właśnie on nadaje tempo opowieści i gdy trzeba rozładowuje napięcie jakimś celnym spostrzeżeniem (głównie odnoszącym się do Lwa i jego braku doświadczeń seksualnych). Gdy skończyłem książę autentycznie poczułem się jakbym opuszczał moich dobrych przyjaciół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy polecam książkę? Oczywiście! Gdzie ją dostać? Zgłaszać się do mnie – dysponuję egzemplarzem! To kawał fantastycznej literatury, obok której nikt nie powinien przejść obojętnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Podoba się wam taka forma recenzji? Czy wolelibyście na koniec jakąś konkretną ocenę?&lt;br /&gt;Ps2. Wpisujcie w komentarzach nazwy waszych ulubionych seriali z lat 80. i 90. (Żar Tropików, Drużyna A, Alf, itp.)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-7627098444744285642?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/7627098444744285642/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/04/atak-kultury-masz-jaja.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/7627098444744285642'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/7627098444744285642'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/04/atak-kultury-masz-jaja.html' title='Atak Kultury: masz jaja?'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-9caLuHKvx1k/TZuUZtKIIeI/AAAAAAAAAJA/x3HgH9jDKQE/s72-c/dozen_eggs.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-5700294326284703090</id><published>2011-02-21T00:00:00.008+01:00</published><updated>2011-04-28T01:07:40.516+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='winda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='promy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zamachy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='statki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podbój'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kosmos'/><title type='text'>Czas wyruszyć w nieznany kosmos!</title><content type='html'>Po wielu przemyśleniach, analizie bieżących wydarzeń i trendów w popkulturze uznałem, że czas już najwyższy byśmy opuścili naszą piękną niebieską planetę i skolonizowali kosmos. Wszystkim tym, którzy już w tym momencie lecą do działu z komentarzami by wpisać „o rany Piotrek znowu się naczytał science-fiction” chciałbym przekazać, że to jest poważne postanowienie i nie można z niego kpić!&lt;br /&gt;Zdaję sobie oczywiście sprawę, że nie mogę podreptać sobie np. do siedziby NASA (czy innych ESA, RKA, CNES, CNSA, ISRO czy  JAXA) i ze stanowczym uśmiechem powiedzieć: chłopaki lecimy w kosmos! Jedyne klaskanie jakie bym w ten sposób uzyskał to klaskanie moich pośladków lądujących na betonie po wyrzuceniu przez ochroniarza. Zresztą kto by tam chciał iść do tych partaczy? Od czasu Apollo 17 i jego lotu na księżyc w 1972 nie polecieli dalej (wyżej?) niż na &lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/82/Orbitalaltitudes.jpg"&gt;niską orbitę okołoziemską&lt;/a&gt;. Zdecydowanie potrzebujemy mocniejszego argumentu, czegoś co sprawi, że wszyscy nagle znowu zaczną patrzeć w niebo. I tu z pomocą przychodzi nam... popkultura.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki niej wiem, że potrzebujemy czegoś mocno nieprzyjemnego, wstrząsającego czy nawet katastroficznego co pozwoliłoby zjednoczyć wszystkie narody pod jedną organizacją i zmusić do pełnej i bezwarunkowej kooperacji. Według mnie najbardziej prawdopodobne byłoby wyczerpanie złóż &lt;a href="http://rebornewaste.files.wordpress.com/2009/04/070523-new-scientist-earths-natural-wealth-how-long-will-it-last.jpg"&gt;surowców naturalnych&lt;/a&gt;  - jeżeli ich zużycie się utrzyma na tym samym poziomie co teraz to w ciągu 90 lat pożegnamy się z monetami, uszczelkami, biżuterią, bateriami, rurami, telewizorami LCD itp. Więc konieczne będzie poszukiwanie alternatywnych surowców w kosmosie a żeby mieć na to pieniądze trzeba będzie się zjednoczyć. Innymi katastrofami, które użyte zostały w popkulturze są: wojna atomowa (nic tak nie jednoczy ludzi jak wybicie połowy ludzkości), ostateczna dominacja jakiegoś kraju lub przeludnienie. Osobiście najbardziej wolałbym to ostatnie.. bo przynajmniej w grę wchodzi przyjemny proces.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-0E8b2TL8dI8/TWGfIwATP3I/AAAAAAAAAIo/C8l8ENWyUng/s1600/flirting.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 213px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-0E8b2TL8dI8/TWGfIwATP3I/AAAAAAAAAIo/C8l8ENWyUng/s320/flirting.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575912786335317874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hej mała, przeludnimy Ziemię?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzyskawszy pieniądze od wszystkich narodów (kolejny powód przemawiający za przeludnieniem: więcej ludzi = więcej pieniędzy od każdego) nadchodzi czas na etap drugi: budowa &lt;a href="http://blog.theavclub.tv/wp-content/uploads/2006/12/space_elevator.gif"&gt;windy kosmicznej&lt;/a&gt;. Jako, że koszty lotów w kosmos są przeolbrzymie: wyniesienie na orbitę 6 średnich kartofli kosztuje $10.000 (nici z puree chłopaki) a co dopiero zawiezienie części do budowy statków kosmicznych; alternatywą jest budowa windy kosmicznej, która te koszty zredukowałaby do $100. Wierzcie lub nie, ale najtęższe umysły na planecie już nad tym pracują (chociaż i im zdarzają się &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=hoz5Q2rGQtQ&amp;feature=player_embedded"&gt;dziwne pomysły&lt;/a&gt;)! Sam pomysł zakłada umieszczenie gdzieś na równiku wielkiej platformy, z której poprowadzony by był kabel do orbity geostacjonarnej, gdzie podłączona by była przeciwwaga (np. siłą przyciągnięty jakiś asteroid, albo zbitka wszystkich śmieci krążących na orbicie: szacuje się, że znajduje się tam około 600.000 obiektów). Dzięki umiejscowieniu na tej orbicie winda, z punktu widzenia na Ziemi byłaby ciągle w tym samym miejscu. Proste?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-1Vndxl3zzEE/TWGfVVD17cI/AAAAAAAAAIw/nxw8aNIpTMo/s1600/free-online-games-for-kids16.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 294px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-1Vndxl3zzEE/TWGfVVD17cI/AAAAAAAAAIw/nxw8aNIpTMo/s320/free-online-games-for-kids16.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575913002440715714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ej widzę stąd mój dom!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie do końca… zacznijmy od tego, że orbita geostacjonarna znajduje się na wysokości około 38.000km. Teraz spróbujcie przypomnieć sobie jakiś materiał na kabel, który miałby być wystarczająco wytrzymały by stawiać opór Ziemskim warunkom pogodowym i mega naprężeniom jednocześnie będąc lekkim i tanim. Już? Nic nie wymyśliliście? Nie martwcie się, problem bowiem leży nie w waszej pamięci tylko w tym, że taki materiał nie istnieje. Jeszcze. Obecne najwytrzymalsze materiały pozwoliłyby na budowę kabla o długości około 40km co przekłada się na 0,001 potrzebnego dystansu. W tym właśnie tkwi największy problem, ale jak donoszą serwisy naukowe w ciągu dwóch lat powinny być opracowane wstęgi &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafen"&gt;grafenowe&lt;/a&gt;, które posiadają wymaganą odporność. Mając wstęgę trzeba by jeszcze zapewnić tor po którym poruszałyby się windy. Zajęli się tym najwięksi specjaliści od laserowej energii: LaserMotive znani też jako twórcy &lt;a href="http://www.fallout3nexus.com/downloads/images/3388-4-1243409990.jpg"&gt;laserowego działka&lt;/a&gt; do rozwalania komarów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu rodzi się kolejny problem. Za każdym razem w popkulturze gdy występuje winda kosmiczna to jest ona właśnie niszczona. Rany, ludzie chyba naprawdę nie chcą lecieć w kosmos sądząc po ilości zamachów na wszelkie środki transportu kosmicznego (pamiętacie „Kontakt”?). Ale powiedzmy, że wyposażyliśmy naszą windę w środki obrony koniecznej: wyrzutnie rakiet, pola minowe lądowe i wodne, snajperów itp. i możemy wysyłać cały sprzęt za śmiesznie niskie pieniądze. Co dalej? Ano – kosmiczne stocznie i budowa statków kosmicznych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-nvwYxgChgWA/TWGfiyGuZpI/AAAAAAAAAI4/nAYz0U1VdGo/s1600/1234197935.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 210px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-nvwYxgChgWA/TWGfiyGuZpI/AAAAAAAAAI4/nAYz0U1VdGo/s320/1234197935.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575913233575732882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przeskakiwanie przez płot w stanie nieważkości byłoby łatwiejsze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamiast budować na Ziemi okręty i wysyłać je w kosmos lepiej zbudować je w kosmosie (wiecie, że wg praw fizyki niemożliwe jest polecenie wahadłowcem w kosmos?). I właśnie do tego głównie będzie nam potrzebna winda kosmiczna. Jednakże w tym momencie wchodzimy w obszar największej niewiadomej: czym będą napędzane nasze pojazdy kosmiczne? Temat jest tak obszerny, że lepiej będzie skupić na tym co można JUŻ zrobić. NASA planuje załogowy lot na Marsa w 2036r i mają jeden ciekawy patent. Z bieżącymi silnikami podróż potrwałaby 500 dni i by powodowała masę napięć wśród załogi (wyobrażacie to sobie? 18 miesięcy i to &lt;a href="http://www.nydailynews.com/news/world/2010/06/28/2010-06-28_no_sex_in_space_says_nasa_commander_astronauts_too_professional_for_outerspace_l.html"&gt;bez seksu&lt;/a&gt;!), ale oni wymyślili sobie, że „złapią” na autostopa przelatującą niedaleko asteroidę i dzięki niej skrócą sobie podróż o kilka miesięcy. Jest jeszcze jeden projekt zapoczątkowany przez byłego członka NASA: silniki działające na prąd, tworzące pole magnetyczne, które wytwarzałoby strumień rozgrzanej plazmy – to by było tak efektywne, że skróciłoby czas lotu na Marsa do 40 dni!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiacie się pewnie czemu jeszcze nie wspomniałem o kosmitach? Cóż… jeden mądry pan powiedział kiedyś, że dowodem na istnienie innych inteligentnych ras w kosmosie jest fakt, że unikają z nami kontaktu. Ja natomiast bym się skłaniał do tego, że brak kontaktu wynikałby z tego , że Wszechświat jest &lt;a href="http://www.newgrounds.com/portal/view/525347"&gt;duży&lt;/a&gt;. Jak duży pytacie? Ano na tyle, że ponoć w naszym układzie słonecznym schowała się jeszcze jedna planeta… i to 4 kurna razy większa od Jowisza! Mało? Wiecie ile jest kilometrów do najbliższej, oprócz słońca, gwiazdy? 40 milionów milionów. A wy narzekacie, że do sklepu jest daleko…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując: jeśli kiedykolwiek cywilizacja ludzi miałaby zostać cywilizacją międzyplanetarną to tylko po jakiejś katastrofie, po której ktoś mądry u władzy by powiedział: „nie no tak nie można ludzie” po czym zachęcił wszystkich do badania kosmosu. Albowiem ludzie to z natury ciekawskie stworzenia a na samej Ziemi niewiele już pozostało do badania. Następnie wspólnymi wysiłkami MUSIELIBYŚMY zbudować windę kosmiczną bo, szczerze mówiąc, nie ma lepszej alternatywy. A stąd pozostałby już tylko mały kroczek dla człowieka…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-5700294326284703090?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/5700294326284703090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/02/czas-wyruszyc-w-nieznany-kosmos.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/5700294326284703090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/5700294326284703090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/02/czas-wyruszyc-w-nieznany-kosmos.html' title='Czas wyruszyć w nieznany kosmos!'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-0E8b2TL8dI8/TWGfIwATP3I/AAAAAAAAAIo/C8l8ENWyUng/s72-c/flirting.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-4375203185334667670</id><published>2011-01-31T22:53:00.007+01:00</published><updated>2011-04-28T01:08:13.976+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='500 dni miłości'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zooey deschanel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Koleś spotyka kolesiówę. Koleś się zakochuje. Kolesiówa nie.</title><content type='html'>Jakiś czas temu miałem okazję obejrzeć debiutancki film Marca Webba pt. "500 dni miłości" i muszę wam wyznać, że jestem nim absolutnie oczarowany. Wszystkich, którzy zadrżeli teraz o moje zdrowie psychiczne chciałbym uspokoić: nadal nie przepadam za komediami romantycznymi. Rodzi się zatem pytanie dlaczego tak mi się spodobał ten film?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim dlatego, że wyłamuje się ze sztywnych ram w które reszta filmów romantycznych ochoczo się wciska. Nie mamy tutaj klasycznego schematu gdzie oni, zazwyczaj różniący się jak Jasna i Ciemna Strona Mocy, poznają się i jest jedwabiście przez jakiś czas (najczęściej ukazuje nam to świetny w zamyśle montaż scen wypełnionych radością z przygrywającą w tle wesołą melodyjką, nierzadko osiągający zabójczy poziom słodkości).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TUcwBSgaOiI/AAAAAAAAAIU/MKTET3hXSLo/s1600/old%2Bfashioned%2Bbella%2Bedward.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 253px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TUcwBSgaOiI/AAAAAAAAAIU/MKTET3hXSLo/s320/old%2Bfashioned%2Bbella%2Bedward.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568472262972684834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przykład zabójczej słodkości. (Sam nie wierzę, że wrzuciłem to tutaj)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnym krokiem - myślą sobie przebiegli scenarzyści, zacierając jednocześnie ręce - będzie popsucie ich związku po to by na końcu się zeszli znowu. Tak nawiasem mówiąc: też zauważyliście, że gdyby podczas kłótni w dowolnym romansidle filmowi bohaterowie zatrzymali się na jakieś 2 minuty i pogadali zamiast wychodzić z trzaskiem drzwi to nie byłoby tych bezsensownych scen gdy przygnębiony bohater &lt;a href="http://tengossip.com/wp-content/uploads/2009/06/new-moon31.jpg"&gt;włóczy się w deszczu&lt;/a&gt;? No nic.. odbiegłem trochę od tematu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"500 dni miłości" tak naprawdę nie jest komedią miłosną tylko komedią o miłości. Różnica polega na tym, że oszczędza nam się cukierkowatości. Nasi bohaterowie nie są słodko-pierdzącą parą dla której wszystko inne jest tłem. Tutaj miłość jest taka.. prawdziwa, chociaż nie można jej odmówić romantyczności. Głównym bohaterem jest Tom Hansen (Joseph Gordon-Levitt) pracujący w firmie produkującej kartki z życzeniami przeciętniak. Wierzy on, że szczęścia zazna tylko gdy spotka TĄ jedyną (co, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=D2ijPWhckx8"&gt;jak nam tłumaczy narrator&lt;/a&gt;, wynika z wystawienia na wpływ smutnego brytyjskiego popu i błędnej interpretacji "Absolwenta"). Główną bohaterką natomiast jest Summer Finn (Zooey Deschanel), której jedyną miłością w życiu są jej czarne włosy i to jak łatwo może je ściąć. Nic więcej nie powiem ponieważ cała historia jest niezmiernie wciągająca i nie chciałbym psuć wam radości z poznawania jej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główna para aktorów naprawdę daje radę. Dużym zaskoczeniem był dla mnie Joseph Gordon-Levitt, którego niektórzy z was powinni pamiętać go jako &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_FPPJwHujr_0/TGtKNNsS9FI/AAAAAAAAACI/8ESXYjO4BjE/s1600/3rd+joseph+gordon.jpg"&gt;tego młodego kolesia&lt;/a&gt; z "3ciej planety od słońca", reszta powinna go znać jako tego kolesia co w "Incepcji" &lt;a href="http://blogs.coventrytelegraph.net/thegeekfiles/Levitt%20Inception1.jpg"&gt;po ścianach zapierniczał&lt;/a&gt;. Joseph nie tylko doskonale sobie poradził z rolą, ale też dodał od siebie sporo swego rodzaju niezdarnego uroku. Z drugiej strony barykady mamy naszą Zooey Deschanel, której kibicuję od momentu, gdy ujrzałem ją w "Autostopem przez galaktykę". Oglądając "500 dni..." miałem wrażenie, że rola Summer Finn została napisana specjalnie z myślą o Zooey, która z powierzonego zadania również wywiązała się wzorowo. Jeśliby chcieć ją podsumować jednym słowem to chyba bym się skusił na "urocza".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TUcwICxzVDI/AAAAAAAAAIc/3oN0kDZ695c/s1600/zooey_deschanel_20090327.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 232px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TUcwICxzVDI/AAAAAAAAAIc/3oN0kDZ695c/s320/zooey_deschanel_20090327.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5568472379009750066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zresztą zobaczcie sobie sami.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jak to zwykle bywa cały show skradła pewna drugoplanowa aktorka. Mowa tu o Chloe Moretz wcielającej się w siostrę Toma. Każda scena z jej udziałem służy jako rozładowanie napięcia i zawsze dostarcza sporej dawki humoru. Dla fanów "Kick-ass" zawodem może być fakt, że tym razem Chloe nie ucina żadnych kończyn.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem wam szczerze, że dawno nie widziałem tak inteligentnego filmu o miłości. "500 dni miłości" czerpie swój urok przede wszystkim ze świeżego podejścia do tematu. Serio... przed tym filmem myślałem, że nic nowego w dziedzinie filmów romantycznych już nie zobaczę. Na szczęście zostałem mile zaskoczony. Wysilając swoją zardzewiałą pamięć udało mi się wyłowić z otchłani mojego umysłu jeszcze jeden film, który niejako wchodzi z widzem w dialog. Mowa tu o "New York. I love you." I stąd moja rada na zbliżające się walentynki: zamiast iść na jakąś szajsowatą Polską komedię romantyczną zaproście swoją drugą połówkę przed telewizor i obejrzyjcie "500 dni miłości" na DVD bo nie dość, że oferuje inne spojrzenie na zagadnienie miłości to nie obraża waszej inteligencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Moja ocena: 8,5.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-4375203185334667670?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/4375203185334667670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/01/koles-spotyka-kolesiowe-koles-sie.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4375203185334667670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4375203185334667670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/01/koles-spotyka-kolesiowe-koles-sie.html' title='Koleś spotyka kolesiówę. Koleś się zakochuje. Kolesiówa nie.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TUcwBSgaOiI/AAAAAAAAAIU/MKTET3hXSLo/s72-c/old%2Bfashioned%2Bbella%2Bedward.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-4306450790908084055</id><published>2011-01-24T01:12:00.012+01:00</published><updated>2011-04-28T01:09:22.196+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pieniądze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='oskary'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hollywood'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='david fincher'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='aktorzy'/><title type='text'>"The Internetional"®, czyli jak podbić Hollywood.</title><content type='html'>Mówi się, że życie pisze najlepsze scenariusze, co pewnie wyjaśnia dlaczego 99% filmów jest teraz kręconych na podstawie autentycznych wydarzeń. Prawdę mówiąc to zjawisko jest tak powszednie, że naprawdę bym się nie zdziwił gdybym ujrzał planszę ze słowami: "based on a true story" przed seansem Transformersów 3. Ale odbiegam trochę od tematu. Dziś opiszę krok po kroku jak będzie wyglądał proces produkcji takiego filmu. A więc: AKCJA!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PUNKT PIERWSZY: scenariusz.&lt;br /&gt;Jak już wspominałem, świetną historię idealnie nadającą się do sfilmowania dostarczy nam życie. Pozwólcie, że zapytam: wiecie kto posiada klucze dostępu do Internetu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TTzFkyQYjDI/AAAAAAAAAIE/M2dXmha7fFE/s1600/keymaker.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 289px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TTzFkyQYjDI/AAAAAAAAAIE/M2dXmha7fFE/s320/keymaker.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565540475279543346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tzn, kto oprócz tego kolesia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na świecie istnieje 7 osób, każda z częścią klucza dającego dostęp do Internetu. Jeśli coś by się stało z naszym ukochanym pożeraczem czasu (np. gdyby wyszukiwarka adresów URL przestała działać) minimum pięcioro z tych ludzi musi się udać do bazy w USA i tam połączyć swoje części w jeden klucz (motyw łączenia czegoś &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vpXM9bj-WPU"&gt;jest maksymalnie oklepany&lt;/a&gt; ale co tam). Najciekawsze jest to gdzie mieszkają ci goście: mamy po jednym z Ameryki, Anglii, Burkiny Faso, Trynidadu i Tobago, Kanady, Chin i Czech. To by było na tyle z prawdziwego życia (&lt;a href="http://www.geekosystem.com/internet-7-keys/"&gt;nie kłamię! spójrzcie sami!&lt;/a&gt;)... czas teras na fikcję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Internet padł i czas go reaktywować. Problem w tym, że posiadacze kluczy giną w niewyjaśnionych okolicznościach i przy życiu zostało tylko 3ech. Jakiś wielki, zły i niedobry antagonista (koniecznie z blizną na twarzy i koniecznie grany przez Kevina Spacey'a) ma już w swoich rękach 4 klucze i potrzebuje tylko jednego by zawładnąć Internetem. Misją pozostałych przy życiu ludzi jest odzyskać klucze, uruchomić Neta, powstrzymać wielkiego złego i prawdopodobnie wyhaczyć jakąś fajną, hojnie obdarzoną laskę by uprawiać z nią gorący seks, &lt;a href="http://www.solaceincinema.com/wp-content/uploads/shootemup.jpg"&gt;najlepiej w trakcie strzelaniny&lt;/a&gt;. Film więc będzie nowoczesnym techno-thrillerem. Nazwałem go "The Internetional"®. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Które spośród tych 7 nacji pojawią się jako główne 3? Na pewno Amerykaniec (koniecznie facio) bo inaczej Hollywood będzie miało opory przed zaakceptowaniem scenariusza; następnym będzie koleś z Burkiny Faso: tym sposobem uciszymy mniejszości narodowe, że są pominięte w filmie; na koniec potrzebujemy jakąś kobitę do scen miłosnych z Amerykańcem najlepiej jakąś ze śmiesznym zagranicznym akcentem - wybór pada na Czechy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie by zainteresować jakieś studio filmowe potrzebujemy czegoś co się nazywa "logline". Jest to zdanie streszczające całą fabułę i które w przypadku mojego filmu brzmieć będzie: "W świecie ogarniętym chaosem, troje ludzi posiadających klucze do Internetu będzie walczyło z megakorporacją o przywrócenie porządku na świecie". Całkiem nieźle nie? Prawie sam siebie przekonałem, że z tego mógłby być naprawdę niezły film.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TTzFsDSbtxI/AAAAAAAAAIM/k0hSf9J4xUU/s1600/wizard-of-oz.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TTzFsDSbtxI/AAAAAAAAAIM/k0hSf9J4xUU/s320/wizard-of-oz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565540600110626578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ten film ma fajny logline: "Przeniesiona do surrealistycznej krainy, młoda dziewczyna zabija pierwszą napotkaną kobietę, jednoczy się potem z trzema absolutnymi nieznajomymi by znów zabić".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PUNKT DRUGI: Producent i studio filmowe.&lt;br /&gt;Jako, że nie chcę się bawić w załatwianie tego wszystkiego muszę znaleźć jakiegoś dobrego producenta podczas gdy ja zajmę posadkę producenta wykonawczego. Z moich badań wynika, że najgorętszym nazwiskiem dzisiejszych czasów jest Jerry Bruckheimer: średnia ocen filmów z Filmwebu, których był producentem to 7,2. (dla porównania taki np. Matrix ma ocenę 7,95). Tak więc witamy na pokładzie mr. Bruckheimer! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnym krokiem jest wybór dystrybutora filmowego przed którym będziemy się razem z Jerrym płaszczyć i błagać o kasę. Chyba najlepiej iść zapukać do Universal Pictures bo wygląda na to, że lubią takie klimaty (Trylogia Bourne'a zobowiązuje nie?). Ustalmy, że po 10 nieudanych próbach w końcu się ugną pod ciężarem emocjonalnego szantażu i wyłożą kasę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TTzFef7tLEI/AAAAAAAAAH8/VQRYAhzYHao/s1600/cute_bunny1%2Bcopy.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 219px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TTzFef7tLEI/AAAAAAAAAH8/VQRYAhzYHao/s320/cute_bunny1%2Bcopy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565540367281761346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jeśli mi nie zapłacicie $300 mln co 20 min zabiję przypadkowego słodkiego króliczka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PUNKT TRZECI: obsada.&lt;br /&gt;Czas na wybór reżysera. Osoba, którą wybiorę zadecyduje o ostatecznym kształcie mojego wiekopomnego dzieła więc trzeba zrobić to ostrożnie. Na początek może zobaczmy kto ze słynnych reżyserów NIE będzie reżyserował mojego filmu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Michael Bay: znany też jako "wiem-że-to-nie-ma-sensu-więc-wysadźmy-to-w-powietrze" koleś w swoich filmach ma więcej eksplozji niż było na obu wojnach światowych. Łącznie.&lt;br /&gt;- Stephen Spielberg: nie chcę, żeby zrobił mi film z rankingiem PG-13 i ze złagodzonymi scenami seksu i przemocy. (Uwielbiam cię Stephen ale nie wybaczę ci schrzanienia "Wojny Światów")&lt;br /&gt;- Bracia Coen: powiem szczerze, że poprostu nie zrozumiałem ich "To nie kraj dla starych ludzi"&lt;br /&gt;- Clint Eastwood: bo się nie zna na techno-thrillerach.&lt;br /&gt;- Paul Greengrass: odkad nakręcił dwie ostatnie części Bourne'a, każdy jego film jest taki sam i w każdym jest Matt Damon.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybór więc pada na: Davida Finchera. Zamiast tłumaczenia czemu po prostu podam listę jego najlepszych filmów: "Social Network", "Zodiak", "Benjamin Button", "Fight Club" i "Siedem". Gościu się zna na rzeczy. Koniec kropka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, ale! Kto zagra w moim przyszłym zdobywcy Oskara za najlepszy film? Amerykanina zagra Bradley Cooper (&lt;a href="http://www.filmweb.pl/person/Bradley+Cooper-57074"&gt;jego buzia&lt;/a&gt;) - ma trzy najważniejsze cechy aktora Hollywoodu: jest na fali, ma ładną buźkę i umie grać. Partnerować mu będą: Djimon Hounsou (&lt;a href="http://www.filmweb.pl/person/Djimon+Hounsou-2555"&gt;jego buzia&lt;/a&gt;), który zagra gościa z Burkiny Faso i nada filmowi ładnego etnicznego posmaku (wiem, że to zahacza o rasizm ale tak działa Hollywood), oraz Vera Farminga (&lt;a href="http://www.filmweb.pl/person/Vera.Farmiga"&gt;jej buzia&lt;/a&gt;) jako Czeszka (genialne role w "W chmurach" i "Inflitracji", no i ma taką Czeską urodę). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;KROK CZWARTY: Jedziem z tym koksem!&lt;br /&gt;Po wyborze obsady przychodzi czas na zdjęcia i post-produkcję. Szacuję, że to zajmie jakiś rok, ponieważ pan Fincher nie lubi za bardzo efektów specjalnych, więc post-produkcja nie zajmie dużo czasu. Ostatnim krokiem jest powiedzieć w wywiadach, że mój film został zainspirowany dziełami Quentina Tarantino. Nieważne, że to absolutny bullshit... takie hasła sprzedają filmy. Co roku wychodzi z 5 filmów, które są opisywane jako "[wstaw przymiotnik od nazwy kraju] Quentin Tarantino". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To by było na tyle. Macie jakieś inne sugestie odnośnie obsady/reżysera? Zapraszam do dyskusji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Posiadam prawa autorskie do wszystkiego wyżej opisanego. ®®®®&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-4306450790908084055?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/4306450790908084055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/01/internetional-czyli-jak-podbic.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4306450790908084055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4306450790908084055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/01/internetional-czyli-jak-podbic.html' title='&quot;The Internetional&quot;®, czyli jak podbić Hollywood.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TTzFkyQYjDI/AAAAAAAAAIE/M2dXmha7fFE/s72-c/keymaker.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-6986726693840522670</id><published>2011-01-11T23:50:00.007+01:00</published><updated>2011-01-12T00:34:16.335+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pechowcy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wypadki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='śmierć'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pech'/><title type='text'>I ty mówisz, że masz pecha?</title><content type='html'>Pozwólcie moi drodzy czytelnicy, że zadam wam pytanie: jak często mówicie o sobie, że macie pecha jak mało kto? Jakie doświadczenia zmuszają was do takiej refleksji? Jakkolwiek byście nie odpowiedzieli chcę was pocieszyć (to jest starożytna technika.. starsza nawet od klepania po plecach w rytm słów "&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_JO0VxO_K6Bw/S52sqtjo7DI/AAAAAAAAAzg/h-WxoSjInfg/s400/Chimpanzee-comforting-a-crying-child-John-Drysdale-200434.jpg"&gt;no już już&lt;/a&gt;") że na świecie istnieją ludzie, którzy mają gorzej. Zaznaczam, że nie chodzi mi tu o "standardowe gorzej" gdzie ludziom po prostu się w życiu nie powiodło. Nie. Mam na myśli istoty ludzkie będące chodzącymi magnesami przyciągającymi nieszczęścia niczym świeżo wyprane spodnie przyciągające plamy po jedzeniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSzfVtbiSPI/AAAAAAAAAHk/Fofh5TVxG4U/s1600/selena_gomez_head_0.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 265px; height: 265px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSzfVtbiSPI/AAAAAAAAAHk/Fofh5TVxG4U/s320/selena_gomez_head_0.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5561065203961055474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ciekawe czemu po wpisaniu "stained pants" w Google wyskoczyło m.in. to zdjęcie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejszy wpis jest swego rodzaju listą TOP3 największych pechowców, którą chcę rozpocząć kategorią "warte wzmianki". Otóż żył sobie pod koniec dziewiętnastego stulecia pan o imieniu Henry Ziegland, który zerwał ze swoją dziewczyną. Ona reagując jak każda typowa nastolatka w XIX wieku popełniła samobójstwo co "odrobinę" poruszyło jej brata. Wkraczając na drogę, która do złudzenia przypomina kiepski dramat brat naszej denatki postanowił się zemścić strzelając panu Zieglandowi w twarz z preferowanym skutkiem śmiertelnym, po czym on też popełnił samobójstwo (a nie mówiłem? kiepski dramat jak się patrzy). Ale Ziegland nie zginął... kula tylko otarła się o jego twarz i utkwiła w drzewie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele lat później Henry postanowił ściąć to drzewo, lecz stawiło ono wyjątkowy opór. Co zatem zrobił nasz bohater? Użył dynamitu by wysadzić konar. Jak wszyscy się już pewnie domyśliliście pocisk, który utkwił w drzewie został wyrzucony z ogromną siłą... w czaszkę Zieglanda. Cóż.. pan Henry nie oszukał przeznaczenia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przeciwieństwie do państwa Cairns-Lawrence, którzy co rusz wymykają się z objęć Śmierci. Musicie bowiem wiedzieć, że Jason i Jenny Cairns-Lawrenceowie nie tylko są magnesem na pecha - przyciągają też terrorystów. Wszystko zaczęło się 11 września 2001, gdy będąc w pobliżu World Trade Center przeżyli koszmar NAJWIĘKSZEGO w historii ataku terrorystycznego. Ale co tam.. Nowy Jork rocznie przyciąga 47 milionów turystów z całego świata, więc to mógł być każdy z nas prawda? Prawda... ale dla tego małżeństwa to nie był jeszcze koniec ponieważ Śmierć miał nowy plan. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jason i Jenny w lipcu 2005 znaleźli się w Londynie podczas niesławnych zamachów (NAJWIĘKSZYCH w historii Anglii) na system komunikacji miejskiej. Jak się okazało i tym razem pokrzyżowali plany Mrocznemu Kosiarzowi, który wrócił do fazy planowania. Wiem, że wydaje się wam że to statystycznie bardzo prawdopodobne, że w dwóch tak wielkich miastach MUSIAŁ się znaleźć ktoś kto by uczestniczył w tych dwóch zamachach. Przyznałbym wam rację gdyby nie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSzfgRvZI0I/AAAAAAAAAHs/dy9q7vpGutw/s1600/run-jack-sparrow-run.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSzfgRvZI0I/AAAAAAAAAHs/dy9q7vpGutw/s320/run-jack-sparrow-run.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5561065385506710338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ratuj się kto może! Do miasta przyjechali Jason i Jenny!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... kolejny zamach, w którym uczestniczyli trzy lata później. Nieszczęśliwym miejscem tym razem okazał się Bombaj, gdzie w NAJWIĘKSZYM zanotowanym ataku terrorystycznym w tym kraju od kul i wybuchów zginęły setki ludzi. Ja w tym momencie zacząłbym podejrzewać, że padłem ofiarą klątwy Voodoo (choć ta doktryna religijna ostatnio niestety &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_Uaas64I0g-k/S4QFjvf9NhI/AAAAAAAADWA/78LQbSU5HSQ/s400/Swatch+Baron+Samedi.jpg"&gt;uległa popkulturze&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na drugim miejscu uplasował się pan Tsutomu Yamaguchi (dla ułatwienia połączyłem jego imię i nazwisko i będę go nazywał Tamagochi).  Dnia 6 sierpnia 1945 roku Tamagochi został wysłany w delegację do Hiroszimy. Jak łatwo się domyślić ledwo wysiadł z pociągu gdy 2 kilometry dalej na miasto spadła bomba atomowa nadając słowu "rozwałka" nowe znaczenie. Rozerwała biedakowi bębenki uszne i tymczasowo go oślepiła. Po spędzeniu nocy w schronie Tamagochi postanowił wrócić do domu i zdać relację szefowi (stało się coś takiego a on myślał o pracy?!). No więc po krótkim zastanowieniu wyruszył w podróż do domu znajdującego się...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... w Nagasaki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSzfoua9MMI/AAAAAAAAAH0/50kN0BKbLk4/s1600/nagasaki3.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 256px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSzfoua9MMI/AAAAAAAAAH0/50kN0BKbLk4/s320/nagasaki3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5561065530644574402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pogoda na dzisiaj: lekko zachmurzone i bezwietrzne niebo sprzyjające zrzuceniom bomb.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę po przybyciu Tamagochiego, dwa kilometry od miejsca jego pracy spadł "Grubas" (pierwsza bomba nazywała się "Maluszek"... halo panowie! Ktoś ma tu niepokolei w głowie!) obracając w perzynę większość miasta i &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_KgBT8kIRgBo/TFx1s8X2h1I/AAAAAAAAGwo/6fQdnw2JcyA/s1600/Nagasaki+Shadows.jpg"&gt;tapetując ściany obrysami ludzi złapanych w pole rażenia&lt;/a&gt;. Nasz dziarski japończyk stał się w ten sposób jedyną osobą na świecie, która przeżyła dwa wybuchy nuklearne. O dziwo nasz bombo-odporny kumpel dożył sędziwego wieku 93 lat (zmarł rok temu w styczniu). Gdyby na jego miejscu był jakiś Amerykanin to po wchłonięciu takiej dawki radiacji pewnie by się zamienił w jakiegoś Super Herosa (albo &lt;a href="http://blogs.citypages.com/amadzine/images/Atom%20Man%20vs%20Superman,%20Ep%2300-a%20%281950%29%20-%206%20sheet.jpg"&gt;superłotra, który będzie walczył z Supermanem.&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naszym ostatnim pechowcem jest niejaki Frane Selak z Chorwacji. Chyba najłatwiej będzie jeśli wymienię jego przypadki od myślników:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Podróżując do Dubrownika jego pociąg się wykoleił i wpadł do lodowatej rzeki (był styczeń). Selak wyszedł z niego z "tylko" złamaną ręką i otarciami. &lt;br /&gt;- Gdy leciał samolotem drzwi wypadły z kadłuba wysysając go na zewnątrz. 19 osób zginęło. Selak cudem wylądował na stogu siana (myślałem, że to tylko w bajkach się zdarza)&lt;br /&gt;- Jechał autobusem, gdy kierowca stracił kontrolę nad pojazdem i wpadł do rzeki. 4 osoby zginęły. Selak w tym momencie stał się żywym symbolem "wal się" skierowanym ku Śmierci. &lt;br /&gt;- Uciekł z samochodu, po tym jak zapaliła się pompa paliwowa. Cały samochód spłonął w kilka sekund.&lt;br /&gt;- Kolejny jego samochód stanął w płomieniach, które dostały się przez wywietrzniki do środka paląc włosy na jego głowie (wam też się wydaje, że Śmierć nie ma wyobraźni?)&lt;br /&gt;- Potrącił go autobus.&lt;br /&gt;- Starając się uniknąć zbliżającej się ciężarówki zjechał samochodem z klifu. On sam wylądował na drzewie a samochód spadł 300 metrów niżej i wybuchł (Znowu.. &lt;a href="http://www.investmentpostcards.com/wp-content/uploads/2009/02/18-feb-1.jpg"&gt;czy takie rzeczy&lt;/a&gt; nie powinny się dziać tylko w kreskówkach?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wiecie co? Przypadek pana Selaka (jak i większości przestawionych ludzi) pokazuje, że jednak istnieje coś takiego jak "szczęście w nieszczęściu". Zacznijmy od tego, że każdy przeżył (z wyjątkiem pana Zieglanda... no ale dynamit i drzewo? To było pewne, że coś pójdzie nie tak). Wracając do miłego pana z Chorwacji... w końcu szczęście wróciło do niego w postaci $1 000 000, które wygrał na loterii. To daje nadzieję, że nawet najgorszemu pechowcowi na Ziemi los może zacząć sprzyjać. Tą optymistyczną myślą chciałbym zakończyć dzisiejszą notkę. Howgh!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-6986726693840522670?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/6986726693840522670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/01/i-ty-mowisz-ze-masz-pecha.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/6986726693840522670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/6986726693840522670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/01/i-ty-mowisz-ze-masz-pecha.html' title='I ty mówisz, że masz pecha?'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSzfVtbiSPI/AAAAAAAAAHk/Fofh5TVxG4U/s72-c/selena_gomez_head_0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-5132510487879225034</id><published>2011-01-03T00:52:00.012+01:00</published><updated>2011-01-03T01:23:29.249+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kino'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='disney'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='avatar'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='3d'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tron'/><title type='text'>Kącik złośliwości: 3D.</title><content type='html'>Do napisania tej notki zainspirowała mnie reklama 3D Sony, którą widziałem wczoraj przed seansem filmu "Tron: Dziedzictwo" (o którym też nie omieszkam szerzej wspomnieć). Otóż przed wyświetleniem owej reklamy zostałem poinformowany przez stosowny napis bym założył gogle 3D i delektował się uczuciem bycia "tam". Po kilku sekundach coś przestało mi pasować i chcąc się upewnić rzuciłem moim uzbrojonym w podwójne okulary okiem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSETWpC1azI/AAAAAAAAAHE/WTTnRN1CuTc/s1600/Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 246px; height: 197px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSETWpC1azI/AAAAAAAAAHE/WTTnRN1CuTc/s320/Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557744694847695666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tak mniej-więcej wyglądam jak założę okulary na okulary.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na Patrycję, która już zdjęła swoje okulary i z kpiącym uśmiechem dalej zaczęła oglądać reklamę która jak się okazało była w 2D. W moim subiektywnym odczuciu filmy w 3D są jak ta reklama - oszukane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy od tego, że ogromny ogrom filmów wyświetlanych w trójwymiarze tak naprawdę nie jest trójwymiarowy. Kręcone są tradycyjnymi metodami i dopiero podczas post-produkcji przetwarzane są na trzeci wymiar. No bo kurcze po co wydawać pieniądze na drogi sprzęt do kręcenia filmów skoro można zatrudnić przygarbionych facetów z ich laptopami, którzy za połowę tej ceny sztucznie dodadzą 3D? A wiecie co jest jeszcze gorszego? Sceny kręcone absolutnie tylko po to by pokazać "uuu jakie to wspaniałe jest to 3D". To nic, że przez większość filmu trójwymiarowe są tylko jakieś krzaczki i listki - to mało istotne bo właśnie w naszą stronę wyciąga rękę wokalista Linkin Park i och! jaki on jest ślicznie trójwymiarowy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSETj8ZsoOI/AAAAAAAAAHM/oAFRcjgZN-s/s1600/Chester-Bennington-in-Saw-3D-horror-movies-15257732-1200-799.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSETj8ZsoOI/AAAAAAAAAHM/oAFRcjgZN-s/s320/Chester-Bennington-in-Saw-3D-horror-movies-15257732-1200-799.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557744923382161634" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zabierzcie mnie z tego filmu!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inną rzeczą, która sprawia że mam ochotę poddać średniowiecznej lobotomii (&lt;a href="http://cantonasylumforinsaneindians.com/history_blog/wp-content/uploads/2010/05/Instruments-Used-to-Bore-Holes-in-Skull.jpg"&gt;instrukcja tutaj&lt;/a&gt;) ludzi odpowiedzialnych za popularyzację 3D jest fakt, że wciskają nam na siłę coś czego tak naprawdę nie możemy użyć. Gdy będąc w fazie zauroczenia trzecim wymiarem podszedłem do przecudowniastego telewizora ("ma procesor który sam ustala co ma być 3D wow!") by zapytać o jego cenę usłyszałem w odpowiedzi magiczną liczbę: 6600zł. Nie zrażony ceną pytam ile jest okularów w zestawie. "Nie ma żadnych" - usłyszałem od miłego pana sprzedawcy (który się przy tym uśmiechnął z zakłopotaniem), a ja następnie z drżącym sercem zapytałem o cenę jednej pary. Odpowiedź mnie powaliła: 700zł. (teraz to już na szczęście trochę staniało.. akurat do takiej ceny by ciągle pozostać poza zasięgiem statystycznego Polaka) No ale powiedzmy, że kupiliśmy sobie ten cudny sprzęt i chcemy obejrzeć jakiś dobry film. Okazuje się że ich jest tyle, że ślepy rzeźnik zliczyłby to na palcach jednej ręki. Na szczęście na ratunek przychodzą animacje, z tym że po tygodniu widziało się już wszystkie. No a co z telewizją? Nie rozśmieszajcie mnie... W Polsce nie ma w tej chwili żadnego kanału w 3D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSETvBKjjwI/AAAAAAAAAHU/7J00Tnl5i8A/s1600/sponge-bob-020.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 296px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSETvBKjjwI/AAAAAAAAAHU/7J00Tnl5i8A/s320/sponge-bob-020.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557745113639390978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;No i po co to kupowałem?!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra.. podejrzewam, że w tym momencie część z was się piekli że nie wspomniałem o "Awatarze". Cóż.. zrobiłem to specjalnie bowiem "Awatar" jest jednym z dwóch filmów, które przełamują wyżej wymienione argumenty. 3D nie jest w nim oszukane, został nakręcony od razu w tej technologii (ba.. nawet kamery filmujące w trzecim wymiarze wynaleźli na jego potrzeby) i, najważniejsze, trójwymiar jest w nim tylko środkiem przekazu a nie głównym wabikiem na zmęczonych życiem widzów, którzy chcą tylko popatrzeć na ładne ruchome obrazki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym drugim filmem jest właśnie "Tron: Dziedzictwo". Pomijam zaskakującą jak na produkcję Disneya dorosłość przesłania i odrobinę zbyt prostą fabułę - w tym filmie najważniejsze są efekty specjalne. A te są świetne! Wizja Sieci (świata w cyberprzestrzeni zaludnionego przez różne programy) jest genialna i zarazem bardzo plastyczna. Piękna stylistyka urzeka już od samych napisów początkowych gdy pojawia się &lt;a href="http://gigazine.jp/img/2010/03/10/tron_movie_trailer/tron_01.jpg"&gt;logo Disneya&lt;/a&gt; a gdy to wszystko poprzemy muzyką robioną przez Daft Punk otrzymujemy mocno satysfakcjonujący spektakl. A jak w tym filmie prezentują się efekty 3D? Poza odrobinę zbyt ciemnym obrazem (czego się w sumie spodziewać po przyciemnianych okularach?) idealnie wpasowują się w przedstawiony świat. Nie straszą nadmierną nachalnością, nie wymuszają żadnych scen i tak naprawdę są częścią opowieści: tylko sceny dziejące się wewnątrz cyberprzestrzeni są trójwymiarowe, reszta natomiast jest prezentowana w 2D. To jest tak genialne rozwiązanie, że aż twórcy musieli umieścić na początku filmu stosowny tekst by widzowie nie zastanawiali się czy im przypadkiem okulary nie szwankują. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSET1n5wgII/AAAAAAAAAHc/c5mrIU3smhc/s1600/Tron_legacy_81_scaled_800.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 188px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSET1n5wgII/AAAAAAAAAHc/c5mrIU3smhc/s320/Tron_legacy_81_scaled_800.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5557745227117133954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jest też nowy kinowy madafaka: Rinzler.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem podsumowując: "Tron: Dziedzictwo" jest filmem bardzo wartym obejrzenia (na osobne pochwały zasługują &lt;a href="http://clothesonfilm.com/wp-content/uploads/2010/10/Tron-Legacy_Michael-Sheen-as-Castor-cap-2.jpg"&gt;Michael Sheen za postać Castora&lt;/a&gt; i Jeff Bridges za jego podwójną rolę) pod warunkiem, że nie spodziewacie się odkrywczej fabuły tylko fantastycznych efektów. A co do 3D... panowie producenci przestańcie nam na siłę wciskać byle szajs z magicznym znakiem 3D! Trzeci wymiar nie musi być zły ale to jak jest obecnie wykorzystywany woła o pomstę to braci Lumiere! A sukcesu "Awatara" i tak nie powtórzycie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Jeśli &lt;a href="http://www.soundonsight.org/wp-content/uploads/2010/12/tron___buzz_enters_the_grid_by_iamclu-d35f8uh.jpg"&gt;tak będzie wyglądało&lt;/a&gt; Toy Story 4 to ja w to wchodzę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-5132510487879225034?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/5132510487879225034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/01/kacik-zosliwosci-3d.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/5132510487879225034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/5132510487879225034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2011/01/kacik-zosliwosci-3d.html' title='Kącik złośliwości: 3D.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TSETWpC1azI/AAAAAAAAAHE/WTTnRN1CuTc/s72-c/Bez%25C2%25A0tytu%25C5%2582u.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-1857216216594608725</id><published>2010-12-26T23:55:00.007+01:00</published><updated>2010-12-27T00:28:46.602+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='incepcja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podsumowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alan Wake'/><title type='text'>Subiektywne podsumowanie roku.</title><content type='html'>Nadchodzi powoli koniec roku a wraz z nim pora podsumowań. Z tego też względu chciałem wam przedstawić moją wściekle subiektywną (tytuł zobowiązuje nie?) listę najważniejszych wydarzeń... popkultury. Bądźmy szczerzy: gdybym miał pisać też o polityce to każda kategoria by miała coś wspólnego ze Smoleńskiem. Dlatego też postanowiłem wymyślić jedną jedyną kategorię pod którą zmieściłoby się wszystko co dotyczy tego wypadku (podkreślam jeszcze raz: wypadku!). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NAJWIĘKSZY MOMENT WTF w 2010?!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Smoleńsk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mając to za sobą chciałbym przejść do rzeczy bardziej mnie interesujących. Zaczniemy od gier komputerowych, które wespół z komiksami toczą coraz bardziej zażartą walkę o to by zostały uznane za coś więcej niż typową rozrywkę dla pryszczatych nastolatków. Dlatego w tej kategorii chciałbym nagrodzić grę która dla całej branży robi to co "Sandman" robi dla branży komiksów: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NAJLEPSZA GRA 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Alan Wake.  Za dojrzałą fabułę, za fantastycznie napisany scenariusz, wciągającą rozgrywkę (podpartą genialnym pomysłem z latarką), nawiązania do geniuszów gatunku i za trzymającą w napięciu i wywołującą dreszcze atmosferę. W skrócie ten thriller psychologiczny opowiada o pisarzu zmagającym się z niemocą twórczą. Gdy wyjeżdża na urlop jego żona zostaje porwana a on sam budzi się tydzień później z kompletnym zanikiem pamięci i gotowym rękopisem jego nowej książki. Jak wielkie jest jego (i nasze!) zdziwienie gdy to co znajduje się na kartach jego nowego dzieła zaczyna się spełniać. Trzeba tu zaznaczyć, że nie napisał wcale romansu.. tylko horror. Najważniejszym plusem jest, że w przeciwieństwie do innych horrorów ten nie straszy nas standardowym "patrzy za plecy - nic.. patrzy przed siebie - buuu!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRfIjlB6cpI/AAAAAAAAAG0/5rFL_q-cBf4/s1600/mirrors-movie-poster-1.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRfIjlB6cpI/AAAAAAAAAG0/5rFL_q-cBf4/s320/mirrors-movie-poster-1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555129178945909394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tak "Lustra", o tobie mówię.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;, tylko działa przez niedopowiedzenia. Ale wiecie co jest smutne?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NAJBARDZIEJ NIEDOCENIONA GRA 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Alan Wake. No właśnie. Co tu dużo gadać.. Alan przegrał z własnymi wydawcami, którzy po pięciu latach produkcji postanowili wydać ją w tym samym okresie co inny wielki hit tego roku "Red Dead Redemption". Szkoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz już bez żadnych wstępów zapraszam do dalszej lektury:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NAJWAŻNIEJSZE SŁOWO 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wuwuzela. Muszę przyznać, że wuwuzela wygrała w tej kategorii o rzut beretem z dwoma innymi okropnie popularnymi słówkami: eyjafjallajokull (lodowiec w Islandii znany też jako: "nie no kurdę nie wymówię tego") i forfiter, który chyba zrobił największą karierę z tych które wymieniłem: dość powiedzieć, że pojawił się w Dzień Dobry TVN, w Planecie FM, Teleekspresie, Rzeczpospolitej czy nawet na Discovery, gdzie lektor zrobił sobie z nim kawał (&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=gV8aCGbHTS4&amp;feature=player_embedded"&gt;LINK&lt;/a&gt;). Dlaczego więc wygrała wuwuzela? Przez &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=7B2LPxggvqY"&gt;Władcę Pierścieni&lt;/a&gt; i mój sentyment do niego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;NAJLEPSZA KSIĄŻKA 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Cóż tutaj raczej bez niespodzianek wygrywa David Benioff z jego "Miastem Złodziei". Wspaniale napisana, ze wciągającą fabułą, świetnymi dialogami i genialnie rozpisanymi postaciami. Na uwagę szczególnie zasługuje tutaj niejaki Kola, będący mieszanką Hana Solo, Indiany Jonesa z rosyjskim zawadiaką - po prostu najlepiej napisana postać z jaką miałem do czynienia od lat! A fabuła? Cóż.. mamy oblężony podczas drugiej wojny światowej Leningrad i naszych bohaterów: Lwa i Kolę, którzy przez armię radziecką wysłani zostali z tajną misją.. znalezienia 12 jajek na tort. Nie dajcie się jednak zwieść prostocie tego opisu! To świetna książka napisana bez zbędnej pompy i patosu. Gorąco polecam! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NAJLEPSZA REKLAMA 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Google. Po obejrzeniu tego filmiku postanowiłem stworzyć tą kategorię. Wiem, że pełno jest reklam śmiesznych i generalnie rozrywkowych. Ale ta jest taka.. no nie wiem.. urocza? Na pewno jest oparta na fajnym pomyśle i zrobiona z wyczuciem. I kto powiedział, że mega korporacje są bezduszne? &lt;br /&gt;&lt;iframe width="480" height="295" src="http://www.youtube.com/embed/nnsSUqgkDwU?fs=1" frameborder="0"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;Dla ludzi, którym nie zaimponowała reklama Google polecam tą: "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=lSggaxXUS8k&amp;feature=player_embedded"&gt;Write the Future&lt;/a&gt;"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NAJLEPSZY SERIAL 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pacyfik. W tej kategorii miała miejsce zażarta walka między Pacyfikiem a Walking Dead. Uzasadnianie decyzji zacznę od tego drugiego. Zombie są na fali tego nie da się ukryć i w filmach/grach/książkach/serialach z ich udziałem ciężko wymyślić coś świeżego (gra słów zamierzona) i odkrywczego. Ale Walking Dead się to udało i to głównie przez to, że będąc serialem o zombie tak naprawdę skupił się na ludziach. Ale dlaczego przegrało z Pacyfikiem? To chyba jedyny taki naprawdę dorosły serial w telewizji i mówię to mając na uwadze produkcje takie jak "Dexter". Jest strasznie brutalny ale w taki.. nienachalny sposób i człowiek czuje, że jest ona nieodłącznym elementem opowieści a nie wabikiem na widzów. Słyszałem opinie, że Pacyfik jest gorszy niż Kompania Braci ale ja twierdzę, że to są dwa zupełnie inne seriale o zupełnie innym charakterze i nie należy ich porównywać. Na pocieszenie dodam, że Walking Dead wygrywa w innej kategorii:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NAJWIĘKSZY MOMENT "O MÓJ BOŻE ZARAZ ZWYMIOTUJĘ" 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Scena przebierania się za zombie. Nic więcej nie powiem bo każde słowo przywołuje ten obraz z pamięci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRfJlAbb50I/AAAAAAAAAG8/G8tl-o3xos8/s1600/alg_walking_dead.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 239px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRfJlAbb50I/AAAAAAAAAG8/G8tl-o3xos8/s320/alg_walking_dead.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5555130302992213826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;To nie są szelki. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NAJLEPSZA SCENA WALKI 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W tej kategorii króluje Kick-Ass tylko że nie mogę się zdecydować która ze scen walki jest fajniejsza: &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rxtCk4cAdYA&amp;feature=related"&gt;ta w której Hit-girl masakruje bandę ćpunów&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=zU2Apkp1n_0"&gt;czy ta w której Hit-girl masakruje bandę mafiozów?&lt;/a&gt; Czy jest coś fajniejszego od 11latki strzelającej, dźgającej i szlachtującej bandziorów? Otóż jest! Dlatego w tej kategorii wygrywa &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=OGg3eBaZrxo&amp;feature=related"&gt;scena walki w korytarzu w Incepcji&lt;/a&gt;. Jeśli jakaś scena zmusza mnie do powiedzenia "ożeż ja pierdzielę" za każdym razem jak ją widzę (a widziałem ją już 5 razy normalnie plus te 6 które poświęciłem przygotowując tą kategorię) to coś znaczy nie? Ogromny plus za absolutny brak efektów specjalnych!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NAJLEPSZY FILM 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;O rany to jest najcięższa kategoria.. dlatego wyrzuciłem z niej animacje i dałem im osobną kategorię. Ale to i tak pozostawia mi trzy okropnie różne filmy, które zwaliły mnie w tym roku z nóg. Nie pozostaje mi więc nic innego jak przyznać im tą nagrodę ex equo i dodać po dwa zdania wyjaśnienia przy każdym. Zaczynamy od Incepcji: za nowatorski pomysł (kurna w mediach wszyscy byli w szoku, gdy ten nieoparty na żadnej znanej licencji film tyle zarobił), osiągnięcie wyżyn wizualnych praktycznie bez wykorzystania efektów specjalnych i za scenę walki w korytarzu. Drugi film to "Kick-ass" za to, że jest taki.. dobra w kontekście tego filmu muszę użyć tego słowa: zajebisty. Najlepszy film nakręcony na podstawie komiksu (do czasu oczywiście kiedy wypuszczą film "Sandman"). Ostatni film to "Social Network" za to, że z dwugodzinnego spektaklu gadających o komputerach głów reżyser zrobił wciągające widowisko. No i ta ścieżka dźwiękowa!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NAJLEPSZA ANIMACJA 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tutaj też było ciężko. Zazwyczaj to Pixar zgarnia tego typu nagrody ale tym razem muszę przyznać palmę pierwszeństwa Dreamworksowi za jego "Jak wytresować smoka". Nie wiem dlaczego ten film tak do mnie trafił ale muszę przyznać, że mnie totalnie urzekł. Prawdopodobnie to zasługa "Szczerbatka", który mając wygląd &lt;a href="http://i117.photobucket.com/albums/o59/Kittrel/Kitts%20Random%20Pics/toothstitch.jpg"&gt;Stitcha&lt;/a&gt; zachowuje się jak połączenie konia, psa i sfochowanego nastolatka. Nie zrozumcie mnie źle.. Toy Story 3 z Pixara też jest bardzo dobrym filmem, tyle tylko że jest przepełniony melancholią i nostalgią i głównie przez to przegrał z "Jak wytresować smoka".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NAJWAŻNIEJSZY ZGON... O KTÓRYM NIKT NIE SŁYSZAŁ&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Irvin Kershner. Człowiek, który dał światu najlepszy film Sci-fi: "Gwiezdne Wojny V: Imperium Kontratakuje" zmarł 27 listopada 2010.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym smutnym akcentem chciałbym zakończyć tą listę. Jeśli ktoś ma jakieś sugestie lub nie zgadza się z jakąś pozycją na liście zapraszam do dyskusji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-1857216216594608725?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/1857216216594608725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/12/subiektywne-podsumowanie-roku.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/1857216216594608725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/1857216216594608725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/12/subiektywne-podsumowanie-roku.html' title='Subiektywne podsumowanie roku.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRfIjlB6cpI/AAAAAAAAAG0/5rFL_q-cBf4/s72-c/mirrors-movie-poster-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-4157677720779776961</id><published>2010-12-22T02:11:00.010+01:00</published><updated>2010-12-22T02:35:06.629+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='huey'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='helikopter'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wietnam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pilot'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='licencja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='medal of honor'/><title type='text'>Chęć latania to rzecz ludzka, chęć do unoszenia się w powietrzu to rzecz boska.</title><content type='html'>Na początek mała instrukcja obsługi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Wchodzicie tutaj: &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=NoBFhdeR9PE"&gt;LINK&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. Czytacie dalej posta.&lt;br /&gt;3. W razie gdyby nagranie się skończyło wróć do pkt. 1.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz gdy udało mi się zbudować odpowiedni klimat chciałbym pogadać o czymś co mnie od zawsze (czyli od jakichś 3 tygodni) pociąga. Pierwszy z nich powstał ponoć w Chinach już 400 lat przed Chrystusem; następnie próby zbudowania go podjął się między innymi Leonardo da Vinci (który zbudował też: &lt;a href="http://www.ripten.com/wp-content/uploads/2010/10/tank_image1.jpg"&gt;czołg&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.thetoyzone.com/wp-content/uploads/2009/07/Multibarrledmachinegun1.jpg"&gt;karabin maszynowy na kółkach&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.stjohnscollege.edu/media/images/AN/davinci1.jpg"&gt;samochód&lt;/a&gt;, czy &lt;a href="http://static.howstuffworks.com/gif/nuclear-submarine-2.jpg"&gt;łódź podwodną&lt;/a&gt;). Ale dopiero niejakiemu panu Sikorsky'emu udało się dopracować do perfekcji budowę tego pojazdu, który stał się słynny za sprawą pewnego konfliktu wojennego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRFTbFXU3eI/AAAAAAAAAGI/qYCZw6Mchpw/s1600/3278079_gal.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRFTbFXU3eI/AAAAAAAAAGI/qYCZw6Mchpw/s320/3278079_gal.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553311540286119394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Witaj w Wietnamie, maleńka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jest: dzisiaj pogadamy o helikopterach, a konkretniej o modelu UH-1 firmy Bell, znanym też jako "Huey". Podczas wojny w Wietnamie nasz "Huey" i jego bracia (było ich tam łącznie 12.000) wykonali prawie 500,000 misji bojowych, ewakuacyjnych i zwiadowczych co przeliczyło się na jakieś 9.713.762 godzin lotu (kurcze zawsze mnie to zastanawia kto to wszystko liczy? Ciekawe czy wie, że poza liczbami istnieje jeszcze inny, magiczny świat?). Podczas tych wielu godzin piloci byli nieustannie narażeni na ostrzał, z każdej strony (to taka specyfika wojny w Wietnamie: widzisz kamień większy niż 30x30cm? Pewnie pod nim siedzi wkurzony azjata z AK-47). Kurcze... żeby być pilotem helikoptera podczas wojny w Wietnamie naprawdę trzeba było mieć jaja ze stali przekraczające prawie udźwig maszyny... żeby nie pozostać gołosłownym chciałbym omówić przypadek niejakiego majora Patricka Brady'ego, który otrzymał Medal za Honor i nawet przeżył by go odebrać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale co takiego uczynił nasz pilot? Zacznijmy od tego, że pan major zgłosił się na ochotnika by pomóc rannym żołnierzom, którzy utknęli w pewnej dolinie CAŁKOWICIE zajętej przez mocno okopanego wroga i CAŁKOWICIE przykrytej gęstą jak masa perłowa mgłą. Wykorzystując wirnik helikoptera by przegnać mgłę nasz dziarski koleżka przeleciał nisko nad doliną i gdy w końcu znalazł rannych wojaków, wylądował zupełnie nie zwracając uwagi na to, że z bliska bezkarnie naparzali do niego żołnierze Północnego Wietnamu (to ci źli) ewakuował wszystkich dwóch (!!) żołnierzy i odleciał. Mało?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRFTmF2ZkOI/AAAAAAAAAGQ/bPZ1XfJtDfY/s1600/Afgh-Zabul-SF-mountain-landing.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRFTmF2ZkOI/AAAAAAAAAGQ/bPZ1XfJtDfY/s320/Afgh-Zabul-SF-mountain-landing.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553311729395011810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;W Afganistanie też umieją nieźle latać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie został wezwany (oczywiście znowu była gęsta mgła) by pomóc kolejnym żołnierzom, którzy kryli się jakieś 50 metrów od wroga. Dodajmy, że Wietnamce zestrzelili już dwa inne helikoptery a kilka innych próbowało ale się im nie udało. Co na to major? Wylądował jakby nigdy nic, zabrał na pokład żołnierzy i odleciał. I tak cztery kurna razy! (a podczas trzeciego razu miał już mocno poturbowany helikopter wraz z rozwaloną połową kontrolek lodu) Mało? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilkę później wymienił helikopter i został poproszony o ewakuowanie plutonu Amerykańców, który utknął na polu minowym. Tak jest.. nie mylą was oczęta: pan Brady miał posadzić tą 17 metrową, ważącą 2 tony bestię na cholernym polu minowym! Gdy jedna z min wybuchła koło jego helikoptera raniąc 2 osoby z jego załogi ten szalony major pewnie tylko wzruszył ramionami, poczekał aż wszyscy się załadują i odleciał czymś co się nadawało już tylko na złom. Teraz już wiecie czemu chcę być pilotem helikoptera? (Nie.. to wcale nie jest wpływ Call of Duty).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRFTxvfMsZI/AAAAAAAAAGY/KrKamM7DMSQ/s1600/exhibits_planes_uh1_7.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 244px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRFTxvfMsZI/AAAAAAAAAGY/KrKamM7DMSQ/s320/exhibits_planes_uh1_7.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553311929550549394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;To wyglądało mniej-więcej tak, tylko że z setką Wietnamczyków i jeszcze większą ilością karabinów oraz wybuchów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra.. ale czego potrzebuję jako przyszły pilot? Cóż.. przede wszystkim potrzeba mi licencji pilota a tej jest kilka rodzajów (i chyba jest nietrudna do zdobycia skoro nawet John Travolta może latać): &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;- Pilot Uczeń:&lt;/span&gt; pozwala latać pod okiem instruktora, lub samemu w ściśle określonych warunkach (nie dalej niż 100 metrów od lotniska czy coś w tym stylu), więc to odpada.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;- Pilot Sportowy:&lt;/span&gt; pozwala latać Lekkimi Sportowymi Samolotami co tłumaczy się jako: Kosiarka ze Skrzydłami. To też odpada.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;- Pilot Rekreacyjny: &lt;/span&gt;daje możliwość latania samolotami o mocy silnika 130kW (kilo Watów jakby co)... Wiecie ile ma Huey? 1.044kW. No proszę.. nie bądźmy śmieszni.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;- Pilot Prywatny:&lt;/span&gt; ta licencja daje możliwość latania niekomercyjnego więc już na tym etapie mógłbym pozostać ale dla ciekawskich podam jeszcze pozostałe dwa.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;- Pilot Komercyjny:&lt;/span&gt; może latać za pieniądze aczkolwiek jeszcze nie dla linii lotniczych.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;- Pilot Transportowy Linii Lotniczych:&lt;/span&gt; ten to jest pełen serwis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ustaliłem zatem, że na licencji Pilota Prywatnego mogę się zatrzymać, więc teraz skupmy się na kosztach i na czasie jaki mi to zajmie (wszystkie dane są pobrane ze strony Australijskiego Rządu). Najgorsze jest to, że muszę po kolei robić wszystkie licencje, a te swoje kosztują. Niestety udało mi się znaleźć tylko koszt licencji pilota prywatnego, który wynosi $17000 (a wy narzekacie na koszty prawa jazdy). Jeśli bym chciał być pilotem linii lotniczych bym musiał wydać około $65600 + ceny trzech pierwszych licencji, dlatego zostanę chyba przy prywatnym lataniu. Jak długo mi to zajmie? To może być zaskakujące ale trzeba wylatać tylko 55-60 godzin (chyba, że robi się dłuższym trybem, z większymi odstępami między kolejnymi lotami: wtedy czas wydłuża się do 200 godzin). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra.. powiedzmy że mam licencję i umiejętności... do szczęścia brakuje mi tylko maszyny. Trzeba zatem się odwołać do aukcji Hueyów, która oprócz tego, że sprzedaje te świetne maszyny ma &lt;a href="http://www.globalplanesearch.com/gpsads/ads/ad_bell-205a1_1979.htm"&gt;najgorszy na świecie wygląd strony&lt;/a&gt;. Ogólnie znalazłem kilka ofert z czego jeśli bym miał się skusić to kupiłbym tego za €1.650.00 jako że jest bezwypadkowy, do kupienia w Niemczech i ma tylko 8.400 godzin wylatanych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To by było na tyle dzisiaj. Nadal trwam w swoim zapale (ciekawe jak długo jeszcze) i nie przeszkadza mi nawet to, że Hollywood zredukował rolę helikopterów w filmach do: "fajnie to wygląda jak główny bohater wyskakuje/rozwala/prawie ginie w wypadku/ wysiada epicko z helikoptera. Na koniec dwie fotki z Wietnamu: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRFT82wYjsI/AAAAAAAAAGg/AG6inZ0m_Ko/s1600/wietnam6.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 210px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRFT82wYjsI/AAAAAAAAAGg/AG6inZ0m_Ko/s320/wietnam6.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553312120480239298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRFUD-Z-r4I/AAAAAAAAAGo/QU1uDpKvx8o/s1600/wietnam7.jpeg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 209px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRFUD-Z-r4I/AAAAAAAAAGo/QU1uDpKvx8o/s320/wietnam7.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553312242792836994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-4157677720779776961?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/4157677720779776961/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/12/chec-latania-to-rzecz-ludzka-chec-do.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4157677720779776961'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4157677720779776961'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/12/chec-latania-to-rzecz-ludzka-chec-do.html' title='Chęć latania to rzecz ludzka, chęć do unoszenia się w powietrzu to rzecz boska.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TRFTbFXU3eI/AAAAAAAAAGI/qYCZw6Mchpw/s72-c/3278079_gal.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-6280158706490175483</id><published>2010-12-08T00:08:00.012+01:00</published><updated>2010-12-08T00:24:17.571+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='panda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wszechświat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kung-fu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wymiar'/><title type='text'>POPROSTU NIE MYŚLISZ CZTEROWYMIAROWO! cz. 2</title><content type='html'>Dzisiaj bez zbędnego wstępu przechodzę do dalszych rozważań o naturze wymiarów. By jednak nie rzucać was na otwarte egipskie wody (piszę egipskie bo nie dość, że są głębokie to mają jeszcze rekiny jedzące ludzi!) krótkie przypomnienie: w kolejności od zera do pięć wymiary to: kropka, długość, szerokość, głębokość, czas i gdybanie. Dzisiaj przede mną trudne zadanie wytłumaczenia wam, moi drodzy czytelnicy kolejnych pięciu wymiarów i aby sobie z nim poradzić postanowiłem zatrudnić pewnego pomocnika: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TP6_BkxjZgI/AAAAAAAAAFo/tmRYmjteaKY/s1600/600full-kung-fu-panda-photo.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 192px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TP6_BkxjZgI/AAAAAAAAAFo/tmRYmjteaKY/s320/600full-kung-fu-panda-photo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548081824739321346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Panda Po znany też jako "Zaczepiasz-mojego-kumpla?"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój drogi pomocnik ochoczo przybrał pozę idealnie ilustrującą piąty wymiar, który będzie naszym punktem wyjścia. Załóżmy, że stopa (łapa?) którą trzyma na ziemi to czas kiedy Po był jeszcze małym pandziątkiem. Jego uniesiona prawa ręka (łapa?) to ten moment, w którym zdetonował najbardziej niedobrego kiciusia w Chinach. Teraz pomyślmy co by było gdyby Panda został w knajpie ojca. Z wnikliwej obserwacji wnioskuję, że kleił by kluski do końca życia (co w świetle nowych informacji o tej animacji nie byłoby takie złe bowiem nie dopuściło by to do powstania kolejnych 6 części tego filmu). To niech będzie jego druga ręka (łapa?). Dobra.. wyszło na to, że was okłamałem i napisałem kolejny przydługi wstęp ale już przechodzę do rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WYMIAR 6: Zagięcie (znowu). Załóżmy, że Panda może podróżować w czasie do swojej stopy by się pośmiać z tego jakim był nieudacznikiem. Możemy to potraktować jako zagięcie czwartego wymiaru do piątego, lub po prostu napisać, że Po musi zrobić skłon prawą ręką do swojej stopy. Niezależnie od tego w którym momencie między Po-pandziątko a Po-największy-rozpierdzielator by się znalazł, nadal by pozostał w "swojej" linii czasu gdzie wszystko potoczyło się tak jak to scenarzysta zaplanował. Gdyby jednak chciał się przenieść do jego drugiej łapy gdzie byłby dalej kuchcikiem musiałby się cofnąć do swojego dzieciństwa, gdzie by musiał się nakierować tak by w ogóle nie myśleć o Kung-Fu tylko o kluskach, zmieniając przyszłość i tworząc w ten sposób nową linię czasu, w której przejmuje rodzinny interes po ojcu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TP6_OjpbWkI/AAAAAAAAAFw/df1-Xv3Ozv8/s1600/inception_m.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 226px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TP6_OjpbWkI/AAAAAAAAAFw/df1-Xv3Ozv8/s320/inception_m.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548082047775103554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chyba, że ktoś mu podsunie pomysł by zniszczyć ten interes.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To by było jednak podążenie dłuższą drogą. Krótszą byłoby poprostu zgiąć ręce (łapy?) i złączyć je umożliwiając w ten sposób przeskoczenie z jednej linii czasu do drugiej. To jest właśnie szósty wymiar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WYMIAR 7: Linia (to tutaj zaczyna się jazda). No dobra.. więc czwarty wymiar to linia nie? Więc może to być także linia łącząca początek i koniec wszechświata prawda? Prawda. To teraz postarajcie się wyobrazić cały szósty wymiar jako punkt (mi w tym momencie wypłynął mózg). Żeby wam to ułatwić chcę przedstawić wam wizualizację: weźcie początek naszego wszechświata (czyli prawdopodobnie Wielki Wybuch), wyobraźcie sobie wszystkie możliwe linie czasowe prowadzące do końca naszego wszechświata (czyli np Wielki Chłód, Wielki Krach, czy Wielkie Pierdnięcie Energii Próżni) - to jest nasz punkt, znany też jako nieskończoność. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymiar o którym właśnie mówię jest linią łączącą dwa sześciowymiarowe punkty czyli tak naprawdę dwie nieskończoności. "O rety!", zakrzyknie mój asystent, "jak może istnieć druga nieskończoność?" Cóż drogi Pando.. to w miarę proste: musi zwyczajnie mieć inny początek, inny zestaw praw fizyki i inne rodzaje jego końca. Może inny wszechświat powstał po zderzeniu się dwóch kosmicznych firanek? (tzw. M-teoria) A może jest wypełniony przez myślące szafy emitujące światło słoneczne? W każdym razie siódmy wymiar łączy te dwie nieskończoności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TP6_ZMTA7ZI/AAAAAAAAAF4/tqtOkFEIzkA/s1600/daimos.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 311px; height: 271px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TP6_ZMTA7ZI/AAAAAAAAAF4/tqtOkFEIzkA/s320/daimos.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548082230485642642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Albo może istnieje wszechświat gdzie Daimos jest postacią historyczną.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymiar 8: Rozgałęzienie (tu kończy się jazda a zaczyna abstrakcja). Gdyby od linii łączącej dwie nieskończoności poprowadzić jeszcze jedną prostopadłą prowadzącą do innej nieskończoności (np. takiej gdzie zwierzęta uczą się Kung-Fu i są narysowane) dostalibyśmy ósmy wymiar. To by było na tyle. Idziemy dalej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymiar 9: Zagięcie. Tak jak było w przypadku wymiaru szóstego, gdzie zagięliśmy szósty wymiar do wyższego by umożliwić przeskoczenie z jednego punktu do innego punktu w szóstym wymiarze, dziewiąty wymiar możemy uzyskać zaginając jedną nieskończoność na drugą tak by możliwe było bezpośrednie przejście z jednej na drugą. Tak wiem, że to brzmi tak jakby Panda Po miał trzymać za rękę (łapę?) mistrza Oogwaya gdy ten zamienił się w płatki drzewa brzoskwini i odleciał w kosmos ale to ma sens. To znaczy.. dla kogoś gdzieś na ziemi to ma sens.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymiar 10: Punkt. Ujmę to najprościej jak potrafię: wyobraźcie sobie, że mamy nieskończoną ilość możliwych rozgałęzień zawartą w nieskończonej ilości linii czasu zawartych w nieskończonych ilościach wszechświatów i to wszystko sprowadźcie do punktu - właśnie wyobraziliście sobie dziesiąty wymiar!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TP6_o23eh6I/AAAAAAAAAGA/eU0y_Nc_u48/s1600/kung_fu.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 241px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TP6_o23eh6I/AAAAAAAAAGA/eU0y_Nc_u48/s320/kung_fu.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548082499610904482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Panda nadal próbuje ale utknął na siódmym wymiarze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To by było na tyle. Dzięki, że wytrwaliście do końca tej szalonej podróży! Jakieś pytania?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-6280158706490175483?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/6280158706490175483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/12/poprostu-nie-myslisz-czterowymiarowo-cz.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/6280158706490175483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/6280158706490175483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/12/poprostu-nie-myslisz-czterowymiarowo-cz.html' title='POPROSTU NIE MYŚLISZ CZTEROWYMIAROWO! cz. 2'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TP6_BkxjZgI/AAAAAAAAAFo/tmRYmjteaKY/s72-c/600full-kung-fu-panda-photo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-2491363620598877236</id><published>2010-11-27T01:58:00.009+01:00</published><updated>2010-11-27T13:42:13.995+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trzeci wymiar'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czas'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paris hilton'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sliders'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wymiar'/><title type='text'>POPROSTU NIE MYŚLISZ CZTEROWYMIAROWO! cz. 1</title><content type='html'>Z problemem, który chciałbym dzisiaj omówić mieliśmy tak naprawdę do czynienia już od dzieciństwa. Któż z nas nie oglądał genialnego serialu puszczanego swego czasu na RTL 7 pt. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=sf6V-eZ7RYI&amp;feature=related"&gt;"Sliders"&lt;/a&gt;? Dla tych, którym jednak się udało jakimś cudem go ominąć słówko wyjaśnienia: więc są kolesie, którzy mają urządzenie pozwalające przenosić się do istniejących równolegle wszechświatów i którzy (jakżeby inaczej) gubią się w alternatywnych wymiarach i nie mogą znaleźć drogi do domu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TPBYhW1PtXI/AAAAAAAAAFQ/3gB0uoZqf7c/s1600/3012sliders2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 283px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TPBYhW1PtXI/AAAAAAAAAFQ/3gB0uoZqf7c/s320/3012sliders2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544028471380915570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wiedzieliście, że Sliders to też rodzaj.. hamburgerów?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji ich podróży dowiadujemy się m.in. jak wyglądałby świat gdyby nie wynaleziono penicyliny, gdyby USA zostało podbite przez komuchów, czy gdyby kobiety rządziły światem (pierwsze dwa sezony były naprawdę ciekawe... dopiero potem zaczął się prawdziwy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;danse idiotis&lt;/span&gt; gdy bohaterowie podróżowali właściwie tylko po to by sprawdzić czy w innych wymiarach ludzie też uprawiają seks). Ostatnio sobie przypomniałem o tym serialu i zacząłem się zastanawiać: ile tak naprawdę jest tych wymiarów? I jak je sobie wyobrazić? Wiem, że was też zżera ciekawość więc postanowiłem wam pomóc odpowiedzieć na te pytania. Jako, że wymiarów jest sporo (a każdy kolejny coraz ciężej się opisuje) pozwoliłem sobie notkę podzielić na dwie części. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak zaprosić do lektury!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WYMIAR 0: Punkt. Tak ten wymiar to kropka. Serio. Taka jak ta, która kończy to zdanie. Przyjrzeliście się uważnie? Nie? To tu macie jeszcze jedną. Przechodzimy dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WYMIAR 1: Linia. Jako, że to też będzie proste do opisania, postanowiłem zrobić wam na złość i to skomplikować. Linia łączy dwa pozbawione wielkości i wymiaru punkty (które są jedynie umownym pojęciem wyznaczającym różne pozycje w danym systemie) więc co za tym idzie linia posiada tylko długość co czyni ją szczególnym przypadkiem nieograniczonej z obydwu stron krzywej o nieskończonym promieniu krzywizny w każdym punkcie. Nadążacie jak narazie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WYMIAR 2: Rozgałęzienie. Tym razem będzie łatwiej: bierzemy jedną linię, rysujemy przechodzącą przez nią drugą linię i voila! mamy Drugi Wymiar. To jest płaskie królestwo szerokości i długości do którego należy między innymi &lt;a href="http://www.freewebs.com/mmxcalibur/PaRappa%20the%20Rapper.jpg"&gt;raper Parappa&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TPBYr5OY6YI/AAAAAAAAAFY/i-0JTWbtmhI/s1600/paris-hilton-15918835-MBHF.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TPBYr5OY6YI/AAAAAAAAAFY/i-0JTWbtmhI/s320/paris-hilton-15918835-MBHF.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544028652411873666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jak i Paris Hilton przed operacją plastyczną.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WYMIAR 3: Zagięcie. Z tym będzie gorzej bo dla łatwości przyszłej argumentacji nie mogę wam powiedzieć, że Trzeci Wymiar to wszystko co nas otacza i w czym się teraz znajdujemy (wymiar ten ma swoje uroki: &lt;a href="http://www.thebuzzmedia.com/wp-content/uploads/2007/12/boobs.jpg"&gt;WERSJA DLA JARKA&lt;/a&gt;. &lt;a href="http://www.chip.pl/images/2010/02/22/avatar_helikopter.jpg/image_preview/Avatar_helikopter.jpg"&gt;WERSJA DLA WSZYSTKICH INNYCH&lt;/a&gt;). Tak więc ten wymiar można opisać jako zagięcie jednej z linii z Drugiego Wymiaru tak by znalazła punkt wspólny z drugą linią z tego samego wymiaru, umożliwiając przejście z jednej linii na drugą. Chyba, że ktoś jest leniwy to może sobie poprostu nazwać ten wymiar "głębokością".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WYMIAR 4: Linia (ha tego się nie spodziewaliście!). Jeśli pierwsze trzy wymiary to, w kolejności: długość, szerokość i głębokość to jak opisać Czwarty Wymiar jednym słowem? Fani "Powrotu do Przyszłości" już wiedzą, że chodzi o "czas". No fajnie ale jak czas może być kreską? Pomyślcie jacy byliście 5 lat temu i jacy jesteście teraz. To są dwa punkty i gdyby połączyć je linią uzyskalibyśmy czas w formie.. no.. linii. Spróbujmy spojrzeć na siebie w Czwartym Wymiarze: widzielibyśmy siebie jako węża ze  stadium embrionalnym na początku i trumną na końcu. Wszystko pomiędzy byłoby zamazane. Ale jako, że żyjemy w Trzecim Wymiarze widzimy tylko swój przekrój (tak samo można zrobić z trzecim wymiarem np. z sześcianem, z którego można wyciągnąć dwuwymiarową płaszczyznę).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TPBY0q7bRLI/AAAAAAAAAFg/Eq4nzzwVhQ0/s1600/pomocne.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 159px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TPBY0q7bRLI/AAAAAAAAAFg/Eq4nzzwVhQ0/s320/pomocne.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544028803193062578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pomocny obrazek #1&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;WYMIAR 5: Rozgałęzienie. To tutaj się znajdowali Slidersi i to tutaj zaczyna się prawdziwa jazda. Najprościej rzecz ujmując jest to mnogość różnych ścieżek jakimi mogłyby się potoczyć nasze losy. Przykład? Idziecie ulicą i widzicie staruszkę próbującą przejść przez jezdnię. Postanawiacie jej pomóc - to jest wasz Czwarty Wymiar. W tym samym momencie tworzy się Piąty Wymiar, w którym nie pomagacie staruszce przejść. Tak naprawdę Piątych Wymiarów w tym momencie tworzy się bez liku i powstają nawet takie, w których staruszka ginie na przejściu, albo wy ją popychacie pod koła samochodu, albo na ziemię spada meteoryt zabijając całe życie na Ziemi (oprócz karaluchów oczywiście). Na powstawanie Piątego Wymiaru wpływ ma wiele czynników z waszymi osobistymi decyzjami na czele. Można się pokusić o stwierdzenie, że to właśnie tutaj trafiamy gdy "gdybamy". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że gdy piszę te słowa jest już tak późno, że aż wcześnie postanowiłem przerwać w tym miejscu. Mój mózg wszczyna rebelię przeciwko mnie a omówienie kolejnych wymiarów będzie wymagało pełnej współpracy z jego strony, więc pozostawiam was z chamskim (jak w Piratach z Karaibów 2 tudzież Matrixie 2) "ciąg dalszy nastąpi".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-2491363620598877236?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/2491363620598877236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/11/poprostu-nie-myslisz-czterowymiarowo-cz.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/2491363620598877236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/2491363620598877236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/11/poprostu-nie-myslisz-czterowymiarowo-cz.html' title='POPROSTU NIE MYŚLISZ CZTEROWYMIAROWO! cz. 1'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TPBYhW1PtXI/AAAAAAAAAFQ/3gB0uoZqf7c/s72-c/3012sliders2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-8631529242489083938</id><published>2010-11-12T00:19:00.009+01:00</published><updated>2010-11-13T01:15:06.482+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='viet cong'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='całus'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabójstwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='robotnicy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lunch atop'/><title type='text'>Zamordować prawdę aparatem.</title><content type='html'>Znacie to powiedzonko, że jedna fotografia warta jest tysiąca słów? Tak? Świetnie (Jeśli wcześniej nie znaliście to nie szkodzi - przeczytajcie jeszcze raz pierwsze zdanie, może się utrwali w pamięci). To teraz się zastanówcie co się dzieje jeśli mylnie interpretujemy daną fotografię? Zdarzyć się może bowiem, że pozbawione jakiegokolwiek kontekstu, luźne zdjęcie będzie "przeczytane" zupełnie inaczej. Staje się wtedy nośnikiem kłamstw. Chcę wam przedstawić trzy najbardziej znane fotografie, których prawdziwe historie są bardzo mało znane. Jako, że temat jest całkiem poważny postanowiłem go ukazać.. niepoważnie. Zobaczcie zresztą sami - pierwsza fotografia to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TNx7wGjIlWI/AAAAAAAAAEI/bdLOSw86GW0/s1600/balakov-vj-day-times-square-lego.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 214px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TNx7wGjIlWI/AAAAAAAAAEI/bdLOSw86GW0/s320/balakov-vj-day-times-square-lego.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538437708080780642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://images2.fanpop.com/images/photos/2700000/VJ-Day-Kiss-famous-kisses-2799413-600-897.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Całuski na Times Square, znane też jako "Wygraliśmy-wojnę-a-teraz-daj-buzi."&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcie to zostało zrobione 14 sierpnia 1945 podczas obchodów tzw. V-J Day (Victory over Japan Day w tłumaczeniu: Dzień Dokopania Japończykom). I ukazuje jak to ludzie wylegli na ulice w chwili spontanicznej radości i jak ową radość okazywali. Fotograf (Alfred Eisenstaedt - podaję to imię tylko po to by nie używać słowa "fotograf" w każdym zdaniu), który to zdjęcie zrobił zauważył uśmiechniętego marynarza podchodzącego do każdej kobiety na ulicy i całującego ją - nie ważne czy była już starą babcią, czy była chuda czy gruba, każda mogła liczyć na całuska. Gdy ów marynarz podszedł do pewnej pielęgniarki Alfred już wiedział - to jest kurna to! Zrobił łącznie 4 zdjęcia tej sceny - wybuchu spontanicznej i romantycznej radości pokazującej ducha patriotyzmu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyżby? Nikt nie wspomina o tym, że ten "czarujący" wojskowy był po prostu napalonym facetem (po spędzeniu kilku lat na morzu każdy by był). A co na to pani na zdjęciu? Cóż.. po namiętnym pocałunku odwdzięczyła mu się... pięścią w ryło, fangą w nos, bombą w twarz, bułą w buźkę (to ostatnie sam wymyśliłem.. myślicie, że się przyjmie?). Czyli mówiąc krótko nie była zadowolona. Nigdy się nie dowiedziano kto tak naprawdę był na tym zdjęciu. (Swoje kandydatury zgłosiło ponad 20 facetów i 4 kobiety). Zdjęcie to jest tylko odrobinkę mniej popularne od następnego, które chcę omówić i które zaraz po "Ostatniej wieczerzy" ma chyba największą ilość przeróbek i parodii: panie i panowie oto..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TNx75JO40BI/AAAAAAAAAEQ/JzHjpis127g/s1600/lego-parody-9%255B2%255D.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 210px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TNx75JO40BI/AAAAAAAAAEQ/JzHjpis127g/s320/lego-parody-9%255B2%255D.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538437863419990034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.arts-wallpapers.com/photography/Lunch-Atop-a-Skyscraper/img12.jpg"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Śniadanko na budowie, znane też jako "Ożeż-kurna-jak-tu-wysoko"!&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobione w 1932r. zdjęcie to przedstawia 11 robotników posilających się podczas przerwy w pracy na budowie wieżowca na Manhattanie. Sam budynek to przyszła siedziba amerykańskiej stacji telewizyjnej NBC, produkującej prawie nikomu w Polsce nieznany hitowy serial komediowy "30 Rock". Zdjęcie to było przerabiane naprawdę masę razy - samych wersji z lego jest kilka (w tym miejscu chciałbym sobie pozwolić na chwilę matematyki: &lt;a href="http://copamilwaukee.com/New/gallery2/main.php?g2_view=core.DownloadItem&amp;g2_itemId=12135&amp;g2_serialNumber=2"&gt;KLOCKI LEGO&lt;/a&gt; + &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_gXLJq-z63k8/TDpjHX93INI/AAAAAAAAA98/fhT1Dn_Vx0g/s800/lunchtime-atop.jpg"&gt;GWIEZDNE WOJNY&lt;/a&gt; = &lt;a href="http://farm5.static.flickr.com/4023/4241085617_656331ddae_z.jpg?zz=1"&gt;LEGO STAR WARS&lt;/a&gt;). Ta fotka stała się tak popularna, że jej reprodukcja wisi prawdopodobnie w każdym pokoju w każdym mieszkaniu na każdej ulicy na Manhattanie. Każdy kto spojrzy na to zdjęcie westchnie pewnie i powie: "rany teraz już nie potrzeba takich odważnych facetów - wieżowce budują się prawie same."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiecie w czym tkwi szkopuł? W tym, że to zdjęcie tak naprawdę nie ukazuje odważnych mężczyzn tylko zwykłych pracowników. Pomyślcie tylko - w którym miejscu w wieżowcu mogłaby wystawać taka belka? Przecież wieżowce albo są proste albo zwężają się ku górze. Ci kolesie tak naprawdę siedzieli kilka metrów nad podłogą a samo zdjęcie jest sprytną manipulacją kadrem poczynioną przez sprytnego fotografa. Co innego mniej słynne zdjęcie &lt;a href="http://www.joemcnally.com/blog/wp-content/uploads/2009/05/europe_-461.jpg"&gt;"Zmiana żarówki - na cholernym Empire State Building"&lt;/a&gt; - to zdjęcie nie było ustawiane. Za każdym razem jak na nie patrzę to myślę sobie: "Ciekawe czemu stalowe jaja tego fotografa nie ściągnęły go na ziemię?" A teraz jako, że notka zbliża się ku końcowi wiecie na co nadszedł czas? Na kontrowersje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TNx8ChbLxQI/AAAAAAAAAEY/jtLjc98oDOc/s1600/2120061235_7cb09e5a93_z.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 223px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TNx8ChbLxQI/AAAAAAAAAEY/jtLjc98oDOc/s320/2120061235_7cb09e5a93_z.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5538438024532837634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_w1iq4z0Unjg/TFM2KZMc9BI/AAAAAAAAA70/hQY-CUSE8GI/s1600/viet_cong.jpg"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Zabójstwo Nguyena Van Lema przez generała Nguyen Ngoc Loana znane też jako "Totalnie-źle-zinterpretowana-fotografia."&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sytuacja wydaje się prosta: mamy złego generała, który zabija biednego cywila w Wietnamie a miliony ludzi uznaje to zdjęcie za protest przeciwko okrucieństwom wojny. Oczywiście jak poprawnie wnioskujecie prawda jest zupełnie odmienna. Tym "biednym cywilem" jest jeden z oficerów Viet Congu (to ci źli), członek wietnamskich Szwadronów Śmierci, zajmujący się tropieniem policjantów i mordowaniem ich razem z ich rodzinami. Ten koleś został złapany prawie na gorącym uczynku gdy stał nad rowem z 34 ciałami zamordowanych policjantów i ich rodzin (z czego 6 było chrześniakami generała). Nie wiem jak wy ale ja w pełni potrafię zrozumieć czemu ta egzekucja odbyła się na miejscu i bez sądu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim? To jak ludzie, źle zrozumieli tą fotografię i uznali generała Loana za zbrodniarza. Sam fotograf, który zrobił to zdjęcie żałował, że miało ono taki wpływ na obywateli: "Generał zabił członka Viet Congu. Ja zabiłem generała moim aparatem. Fotografie kłamią, nawet bez manipulacji. Są pół-prawdą." (Fotograf jakiś czas później osobiście przeprosił generała za uszczerbek na jego honorze, doznany w wyniku publikacji tego zdjęcia - nazwał go nawet bohaterem). Nie sposób się nie zgodzić z tym cytatem - smuci mnie gdy mam do czynienia z jawną manipulacją zdjęciami, gdy służą one uzyskaniu jakiegoś konkretnego celu (jak np. &lt;a href="http://www.wykop.pl/artykul/413991/bp-publikuje-zretuszowane-zdjecia-z-rejonu-zatoki/"&gt;słynna afera zdjęciowa z BP&lt;/a&gt; - całe szczęście, że ludziom jest coraz trudniej wcisnąć taki kit). Myślicie, że kiedyś sytuacja się poprawi? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Gdyby się ktoś nie skapnął: prawdziwe wersje zdjęć macie w tytułach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-8631529242489083938?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/8631529242489083938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/11/zamordowac-prawde-aparatem.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8631529242489083938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8631529242489083938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/11/zamordowac-prawde-aparatem.html' title='Zamordować prawdę aparatem.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TNx7wGjIlWI/AAAAAAAAAEI/bdLOSw86GW0/s72-c/balakov-vj-day-times-square-lego.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-6578891049280765114</id><published>2010-11-01T16:59:00.012+01:00</published><updated>2010-11-01T22:33:12.132+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nieśmiertelność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='douglas adams'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='graal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='indiana jones'/><title type='text'>3 sposoby na uzyskanie nieśmiertelności i czemu są one do bani.</title><content type='html'>Jako, że ostatnio stanąłem twarzą w twarz ze swoją kruchością a co za tym idzie śmiertelnością (pęknięty obojczyk to poważna sprawa) postanowiłem rozważyć co bym musiał zrobić by osiągnąć nieśmiertelność, a jaki jest lepszy sposób by się tego dowiedzieć niż przyjrzeć się jak zostało to ukazane w popkulturze? Zaznaczam, że nie szukałem trywialnych odpowiedzi w stylu: "Nasza religia gwarantuje Ci życie wieczne po śmierci" albo "Twoje dzieci to twoja nieśmiertelność" (patrząc na dzisiejszą biegającą gimnazjalną nieśmiertelność chyba wolałbym być zapomniany), czy "Twoje czyny sprawią, że będziesz zapamiętany." Problem w tym, że każda z tych opcji zakłada śmierć. A ja chcę ŻYĆ wiecznie nie być PAMIĘTANY wiecznie. Zatem moi drodzy.. jaki jest pierwszy najlepszy sposób osiągnięcia nieśmiertelności? (Urodzenie się nieśmiertelnym pomijam - to głównie przywilej głupich szyszko-jedzących elfich paniczyków).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż.. najlepiej po prostu postanowić nie umierać. Przyznajcie się.. nie wpadliście na to nie? Ten pomysł przyszedł do głowy niejakiemu Hobowi Galdingowi - jednemu z drugoplanowych bohaterów "Sandmana", napisanego przez Neila Gaimana. Otóż Hob stwierdził, że umieramy bo wszyscy inni umierają. Według niego to był pewien rodzaj nawyku, który postanowił rzucić tak jak rzuca się palenie, ćpanie czy picie po ciężkiej imprezie zakończonej kacem gigantem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TM7lE-pHmVI/AAAAAAAAADo/GWJuj2iCkbM/s1600/hangover.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 294px; height: 224px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TM7lE-pHmVI/AAAAAAAAADo/GWJuj2iCkbM/s320/hangover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534612865782618450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nigdy więcej nie umrę, koniec z umieraniem!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie jest haczyk pytacie? Otóż nie wystarczy coś powiedzieć żeby to się stało - muszą zaistnieć odpowiednie okoliczności. Na szczęście nie musi to być coś w stylu koniukcji 13 galaktyk tak żeby się ułożyły w &lt;a href="http://www.firstscience.com/home/images/legacygallery/galaxies.jpg"&gt;wizerunek wkurzonych oczu Songoku&lt;/a&gt;. Wystarczy na ten przykład znaleźć się na drodze spaceru Snu i Śmierci - rodzeństwa z rodu Nieskończonych, którzy dla zabawy dali naszemu bohaterowi wieczne życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TM7le41AmtI/AAAAAAAAADw/cNm2tV2nrlI/s1600/post3.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 186px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TM7le41AmtI/AAAAAAAAADw/cNm2tV2nrlI/s320/post3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534613310898477778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jeśli tak wygląda Śmierć to muszę się zastanowić czy naprawdę chcę nieśmiertelności.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to oznaczało dla pana Galdinga? Zostaje on bogaty, zdobywa żonę, jest pasowany na rycerza, potem popada w niełaskę, jest handlarzem niewolników, bogaci się, rzuca handel niewolnikami, potem prowadza się z córką niewolników, ale wiecie co jest najgorsze? Mimo nieśmiertelności nadal cofa mu się czoło... co to ma być za nieśmiertelność kiedy w jej trakcie i tak trzeba stawić czoła (nomen omen) jednemu z największych lęków mężczyzn?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt nie chce żyć przez milenia z recesywnym czołem więc koniecznie szukajmy dalej. Na tapecie ląduje Ten-którego-imienia-nie-wolno-wymawiać. O rany! ten to dopiero miał fioła na punkcie nieumierania. Czego to on nie wymyślił: podzielił swoją duszę na 7 części i schował ją w horkruksach (nie wiecie co to? MUGOLE! MUGOLE!!), poszukiwał Insygniów Śmierci, chciał odnaleźć Kamień Filozoficzny i pił krew jednorożca i to na tej ostatniej chcę się skupić. Ta oleista, srebrna substancja ma ponoć możliwość zagwarantowania życia wiecznego jeśli się ją wypije.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TM7l0u3yNuI/AAAAAAAAAD4/_1B9aMGe9DA/s1600/T1000.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 222px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TM7l0u3yNuI/AAAAAAAAAD4/_1B9aMGe9DA/s320/T1000.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534613686182885090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Oleista, srebrna substancja? Czyżby T-1000 coś ukrywał?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale i tutaj mamy do czynienia z małym haczykiem: żeby uzyskać krew jednorożca, trzeba go pierw zabić (wiem, wiem logiczne to bardzo), a morderstwo to wiąże się z maleńką klątwą. No więc to życie wieczne, które właśnie uzyskaliście będzie przeklęte. Nigdzie nie jest wspomniane o jaką klątwę chodzi ale to chyba coś większego niż klątwa sprowadzająca na waszą twarz kurzajki. Niektórzy nawet mówią, że przez to naszemu kumplowi Voldemortowi w życiu się nie powiodło (może jego klątwa miała na imię Harry Potter?). W każdym razie jest to haczyk zdecydowanie eliminujący tą metodę uzyskania nieśmiertelności (nie wiem jak wy.. ale ja lubię moje nieprzeklęte życie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idąc dalej docieramy do Świętego Graala. Tak jest panie i panowie.. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(SPOILER ALERT!!) &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zanim Dan Brown odkrył, że Święty Graal to tak naprawdę kobieta &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;(KONIEC SPOILERA)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;ludzie myśleli, że każdy kto wypije z tego kielicha uzyska życie wieczne. Po raz pierwszy na ten pomysł wpadli rycerze Króla Artura, którzy podczas poszukiwań zostali ujęci przez policję pod zarzutem morderstwa (jak to ukazuje świetny film dokumentalny pt. "Monty Python i Święty Graal"). Tam gdzie im się nie powiodło sukces odniósł niejaki Indiana Jones, który z małą pomocą ojca dotarł do miejsca gdzie kielich był przetrzymywany. Szybki łyczek i pyk! mamy nieśmiertelność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TM7mDLNxj6I/AAAAAAAAAEA/SDQYPegXVUo/s1600/the-10-grossest-indiana-jones-moments-where-does-crystal-skull-rank.2180235.87.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 276px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TM7mDLNxj6I/AAAAAAAAAEA/SDQYPegXVUo/s320/the-10-grossest-indiana-jones-moments-where-does-crystal-skull-rank.2180235.87.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5534613934309478306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chyba, że się wybrało zły kielich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tradycyjnie haczyk polegał na tym, że aby pozostać nieśmiertelnym trzeba było zostać w świątyni. Żadnego wyłażenia na zewnątrz i cieszenia się życiem wiecznym. Nic z tych rzeczy! Całą wieczność należało spędzić w zatęchłej jaskini gapiąc się na kielichy.. nie dzięki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując.. wiecie jakie wnioski udało mi się wyciągnąć? Jeśli ktoś potrafiłby żyć z tymi wszystkimi haczykami itp. miałby jeden wielki problem: to że nieśmiertelność zazwyczaj trwa w nieskończoność. Wyobraźcie sobie: nie potrafimy zorganizować sobie czegoś do roboty podczas deszczowego popołudnia a co dopiero przez kilka tysiącleci. W sytuację tą idealnie wpisuje się pewien drugoplanowy bohater serii książek Douglasa Adamsa "Autostopem przez Galaktykę": Wowbagger Nieskończenie Przedłużony. Uzyskał on nieśmiertelność w wyniku wypadku z akceleratorem cząsteczek, parą gumek do włosów i płynnym śniadaniem.. zresztą nieważne. Biedaczek nie radził sobie dobrze ze swoim wiecznym życiem dopóki nie znalazł sobie czegoś do roboty - mianowicie postanowił obrazić werbalnie każdą żyjącą istotę w całej historii wszechświata (obraził np Czengis Czana co poskutkowało spaleniem dużych połaci Azji). Więc pomysł na życie wieczne już mam.. teraz potrzebuję je osiągnąć...macie jakieś propozycje?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-6578891049280765114?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/6578891049280765114/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/11/3-sposoby-na-uzyskanie-niesmiertelnosci.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/6578891049280765114'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/6578891049280765114'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/11/3-sposoby-na-uzyskanie-niesmiertelnosci.html' title='3 sposoby na uzyskanie nieśmiertelności i czemu są one do bani.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TM7lE-pHmVI/AAAAAAAAADo/GWJuj2iCkbM/s72-c/hangover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-2879344591923010860</id><published>2010-10-11T11:18:00.006+02:00</published><updated>2010-10-11T11:30:55.368+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='castro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zabójstwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fidel'/><title type='text'>Umrzeć na 638 sposobów.</title><content type='html'>Do napisania tej notatki zainspirował mnie jeden news na pewnej stronce (celowo nie podaję źródeł). Ów wiadomość opisywała jak to przywódca Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (znani też pod nazwą: „Ci lewicowi terroryści, których zakładnicy zostali zabici przypadkiem.”) zginął w swojej bazie w środku dżungli. Victor Suarez, używający pseudonimu Mono Jojoy (nie skomentuję tego.. o nie), siedział sobie bezpiecznie w lesie poza zasięgiem satelitów i rozmyślał kogo by tu porwać, zlinczować i ewentualnie wypuścić (bo oni tacy mili terroryści byli), gdy pojawił się mały problem. Jojoy cierpiał na cukrzycę i przez nią tak opuchły mu stópki, że zamówił nowe specjalne buty. Zamówienie oczywiście przechwyciły kolumbijskie siły specjalne, naszpikowały buty elektroniką i zacierając dłonie wysłały biednemu Mono. Po zlokalizowaniu Jojoy’ego na miejsce wysłano 57 (!!!) samolotów i helikopterów, które zrzuciły na głowy terrorystów 50 bomb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TLLXBlpqQoI/AAAAAAAAADQ/MKmbkn7ZOYk/s1600/Avatar-Helicopter.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TLLXBlpqQoI/AAAAAAAAADQ/MKmbkn7ZOYk/s320/Avatar-Helicopter.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5526716115023708802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;James Cameron nawet nakręcił o tym film.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W podobny sposób Amerykanie pozbyli się jednego z przywódców Talibów w Afganistanie. Ten biedny staruszek na wózku inwalidzkim musiał się zmierzyć z salwą rakiet z helikoptera bojowego. Te dwie akcje są jednymi z wielu przykładów politycznych zabójstw i skłoniły mnie one by pogrzebać głębiej. Wyniki grzebania zamieszczam poniżej: zacznę pierw od dwóch najbardziej nieudanych zamachów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na scenę wkracza Giuseppe Marco Fieschi, który żywił uzasadnioną urazę do króla Ludwika Filipa za wtrącenie na 10 lat do ciupy (żeby nie było – Giuseppe był maksymalnie winny:  kradzieże i fałszerstwa były jego domeną). Urażona duma Giuseppego nie pozwalała mu pozostać bezczynnym i gdy nadarzyła się okazja postanowił zamordować króla. Zaczął od przemyślenia następującej kwestii: „jaki jest największy problem zabójców? Że zazwyczaj mają jeden strzał do dyspozycji.”  Zatem dziarski Giuseppe postanowił ominąć ten problem przez… połączenie ze sobą 20 broni, myśląc sobie zapewne, że któraś musi trafić. Ustawiwszy swoją Diabelską Maszynę Siejącą Śmierć Na Zawołanie, wymierzył jej 20 luf w stronę króla i odpalił. Oczywiście trafił wszystkich, w tym siebie, oprócz króla i jego rodziny. Rannego Giuseppego znaleziono, wyleczono, osądzono i stracono na gilotynie utwierdzając nas w przekonaniu, że najlepiej mordować na bliski dystans, patrząc wrogu w oczy prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TLLXdMl1jaI/AAAAAAAAADY/vYyn67EYVtM/s1600/legosniperrifle_intro.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TLLXdMl1jaI/AAAAAAAAADY/vYyn67EYVtM/s320/legosniperrifle_intro.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5526716589333122466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Nawet z klocków lego można zbudować bardziej zabójczą broń.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż.. nie. Przekonał się o tym Richard Lawrence. Kolesiowi nie spodobał się prezydent Stanów Zjednoczonych – Andrew Jackson, więc Richard postanowił go usunąć. Wiecie jaki był powód tej animozji? Richard twierdził, że jego ojciec zginął przez prezydenta i w niczym mu nie przeszkadzał fakt, że ojciec Lawrence’a nigdy nie był w USA i że faktyczna data śmierci ojca różniła się od tej podanej przez Richarda o 9 lat. Tak to bywa jak jest się malarzem i wdycha jakiś szajs. No ale wracając do sedna – pan Mszczący Się Malarz kupił dwa pistolce i przez tygodnie śledził poczynania prezydenta. Wreszcie nadarzyła się okazja i Lawrence ruszył w stronę prezydenta. W zwolnionym tempie wyciągnął pistolety, odciągnął młoteczek rewolwerów, wziął Jacksona na muszkę, wypalił i… chybił dwukrotnie (nie wiem czemu nie strzelał dalej… w końcu rewolwer ma 6 pocisków w komorze). I tu się zaczęły jego problemy: każdy by się zdenerwował, że się do niego strzela więc całkiem wkurzony prezydent ruszył do ataku i zaczął pałować swoją laską niedoszłego zabójcę. Potrzeba było pół tuzina ludzi by powstrzymać prezydenta. Lawrence spędził resztę życia w wariatkowie (no ale tak bywa jak się żąda pieniędzy od prezydenta po to by zostać królem Anglii). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tych nieudanych zamachach chcę wam przedstawić jeden udany, ale przy którym zabójcy się zdrowo namęczyli. Panie i panowie: oto prezydent Ekwadoru Gabriel Garcia Moreno znany też jako Stalowe-Jaja Moreno. Jego winą było wprowadzenie katolicyzmu jako religii dominującej i za to grupka zabójców chciała go dopaść. Stało się to przed katedrą w Quito. Uzbrojeni w maczety zabójcy opadli prezydenta niczym muchy świeżą kupę i zaczęli go rąbać. Rozcięli mu gardło, ugodzili w czaszkę, przebili się do mózgu, odcięli mu lewą rękę i prawą dłoń… a koleś dalej stał i rzucał gniewne spojrzenie a w tle prawdopodobnie leciał utwór z „300tu” (&lt;a href="http://peppe.wrzuta.pl/audio/8o3sgomyhiD/tyler_bates_-_fever_dream"&gt;SZNUREK&lt;/a&gt;). Zdumieni napastnicy szybko się otrząsnęli i zaczęli strzelać – 6 strzałów utkwiło w jego klatce piersiowej. Po tym i po łącznej liczbie 14 cięć Stalowe-Jaja padł wreszcie na ziemię, gdzie w przypływie natchnienia napisał „Bóg nie umiera”.. własną kurna krwią! Tak krwawiącego prezydenta wzięli księża do kościoła gdzie koleś żył jeszcze przez 15 min. 200 lat później Gabriel Moreno odrodził się jako Arnold Schwarzenegger i zagrał w filmie na podstawie jego doświadczeń: „Terminator”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TLLXqGAhgXI/AAAAAAAAADg/zHEk1_a7SoI/s1600/Garcia-Moreno-Catholic-President-of-Ecuador-is-Assassinated-Giclee-Print-C12366794.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 239px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TLLXqGAhgXI/AAAAAAAAADg/zHEk1_a7SoI/s320/Garcia-Moreno-Catholic-President-of-Ecuador-is-Assassinated-Giclee-Print-C12366794.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5526716810904306034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Dla odmiany dam poważny podpis pod poważnym zdjęciem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak na koniec: wiecie kto przeżył najwięcej zamachów na swoje życie? Nie kto inny jak Wielki Przedwieczny Fidel Castro. Wyobrażacie sobie? Próbowano go zabić 638 razy! Próbowano między innymi: podrzucić mu wybuchające cygaro w nadziei, że rozwali mu twarz; próbowano podłożyć ładunki wybuchowe pod muszlę i pomalować ją na dziko jaskrawe kolory po to by nurkujący Fidel podpłynął bliżej; próbowano nasączyć jego strój do nurkowania grzybem, który sprawiłby, że Castro dostałby jakąś nieprzyjemną chorobę skóry; używano strzykawek ukrytych w długopisach. Wynajęto nawet jego byłą kochankę, która miała podrzucić mu zatrutą pigułkę lecz ta się po prostu rozpuściła. Castro się zorientował, że wysłano ją z misją zabicia go i tak się przejął tym, że jej nie wyszło, że zaoferował jej pistolet. (Co za twardziel.. ah co za twardziel). Na zakończenie dodam, że o Castro i jego nieśmiertelności krąży masa dowcipów w tym ten: Castro dostał na urodziny żółwia z Galapagos, ale nie przyjął go gdy się dowiedział, że żółw może żyć tylko 100 lat. „Taki jest problem ze zwierzętami”, mówi Fidel, „przywiązujesz się do nich a one umierają tak szybko”.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-2879344591923010860?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/2879344591923010860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/10/umrzec-na-638-sposobow.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/2879344591923010860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/2879344591923010860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/10/umrzec-na-638-sposobow.html' title='Umrzeć na 638 sposobów.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TLLXBlpqQoI/AAAAAAAAADQ/MKmbkn7ZOYk/s72-c/Avatar-Helicopter.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-8535368328618563180</id><published>2010-08-02T13:19:00.008+02:00</published><updated>2010-08-02T13:43:10.843+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szpieg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szpiedzy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hitler'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chapman'/><title type='text'>Nazywam się Zigzag, agent Zigzag.</title><content type='html'>Żyjemy w czasach gdy szpiegostwo zostało pozbawione twarzy i sprowadzone do podpatrywania co nowego wymajstrowali kolesie z konkurencyjnej korporacji i jak im to popsuć. Kurcze, nawet współczesnym filmom o Jamesie Bondzie się oberwało: tyle w nich zostało z powieści szpiegowskiej ile jest mięsa w kiełbasie. Nie zrozumcie mnie źle! „Casino Royale” („Quantum of Solace” łaskawie pomińmy) jest fajnym filmem akcji, ale niestety okazuje się, że Bond został zredukowany do postaci mięśniaka dostarczającego widzom wybuchów, a nie o to przecież w Bondach chodziło nie? Dobra do rzeczy... Ci z was którzy śledzili doniesienia prasowe z ostatniego miesiąca wiedzą, że to co tu wypisuję jest oczywistą podpuchą. Otóż szpiegostwo ma nową twarz! I to jaką!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://assets.nydailynews.com/img/2010/07/05/alg_anna_chapman.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 485px; height: 364px;" src="http://assets.nydailynews.com/img/2010/07/05/alg_anna_chapman.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedstawiam państwu Annę Chapman, 28 letnią kobietę-szpiega złapaną ostatnio w USA. Ona i dziewięciu innych byli tzw. uśpionymi agentami, zwerbowanymi przez rosyjskie Służby Wywiadu Zagranicznego, czekającymi na umówiony sygnał by rozpocząć akcje dywersyjne. Po złapaniu przez FBI ta laureatka uczelnianego konkursu na Miss Piękności (studiowała na Uniwersytecie Przyjaźni Narodów w Moskwie… jeśli czegoś nas nauczył Orwell to tego, że jeśli coś ma miłość, przyjaźń, sprawiedliwość w nazwie to znaczy, że robi się tam coś totalnie przeciwnego tym słowom) została deportowana do Moskwy i wszystko by już ucichło gdyby nie fakt, że nasza droga Anka stała się… sławna. Tak jest! Zdjęcia z jej profilu na Facebook’u zostały dosłownie rozkradzione i wydrukowane w każdym liczącym się czasopiśmie (nic tak nie zwiększa nakładu jak ładna buźka przy kontrowersyjnym artykule). Podbiła Youtuba, gdzie krótko po jej aresztowaniu pojawiły się tuziny filmików o niej (rany ona była rosyjskim szpiegiem w 100% - miała nawet słodki rosyjski akcent). Do licha! Wyprodukowano nawet jej lalkę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TFaqq28YuMI/AAAAAAAAAC4/ahJHQjtAesU/s1600/szpieg+za+30dolcow.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 183px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TFaqq28YuMI/AAAAAAAAAC4/ahJHQjtAesU/s320/szpieg+za+30dolcow.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500771648159660226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Twoja własna naga kobieta-szpieg za jedyne $29.90!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wiecie co jest najciekawsze? To, że nasza droga Anna dzieli nazwisko z kimś kogo uznaję za największego szpiega na świecie! Eddie Chapman, znany też jako Agent Zigzag (przyrzekam! To nie ja to wymyśliłem!), działał w czasie II Wojny Światowej i zabił Hitlera. No.. prawie. Zrobiłby to gdyby mu pozwolono, ale nie wyprzedzajmy faktów. Chapman w 1940 przesiadywał sobie w więzieniu na wyspie u wybrzeży Francji gdy zgarnęli go naziści. Musicie bowiem wiedzieć, że ten przyjemniaczek był profesjonalnym włamywaczem i łamaczem sejfów wsadzonym do ciupy za włamanie (zanim go złapano zaliczył spektakularną akcję z wyskakiwaniem przez zamknięte okno włącznie). No więc agent Zigzag przekonał Niemców by przyjęli do wywiadu, przeszkolili i zrzucili na spadochronie na teren Wielkiej Brytanii by mógł popełniać straszne akty sabotażu. A co zrobił Chapman? Zaraz po wylądowaniu skierował się na komisariat gdzie powiedział dla kogo pracuje i zaoferował swoje usługi MI5 (to takie brytyjskie CIA z czasów IIWŚ). Wywiad brytyjski sfingował zamach, dzięki czemu Zigzag miał dostąpić zaszczytu wzięcia udziału w wiecu gdzie poznałby Hitlera, gdzie zdetonowałby się prosto w twarz temu wrednemu pokurczowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TFataLYSJrI/AAAAAAAAADA/z0UHIsPNRMY/s1600/hitler2.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 168px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TFataLYSJrI/AAAAAAAAADA/z0UHIsPNRMY/s320/hitler2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500774660122486450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zigzag nie mógł wiedzieć, że pierwsi dorwali Hitlera komandosi z Bękartów Wojny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście gdy przedstawił swój plan dowódcy ten powiedział, że to by była podróż w jedną stronę dla Chapmana, na co ten odrzekł z rozbrajającą brytyjską flegmą: „Ale za to JAKA podróż!” Przepełniony po uszy patriotyzmem i chęcią zmazania kryminalnej przeszłości Eddie błagał by mu pozwolono to wykonać, lecz sam Winston Churchill, do uszu którego wiadomość o takich planach dotarła, nie wyraził zgody na atak gdyż Wielka Brytania miała długoterminową politykę niemordowania głów państw (w tym momencie ręce opadają). Chapman wrócił więc do Niemiec gdzie został nagrodzony Żelaznym Krzyżem za „niesamowite oddanie i sukces”, dostał 110 000 marek niemieckich i własny jacht po czym został odesłany by informować o skutkach bombardowań rakietami V1. W tym momencie Chapman uratował setki istnień gdyż jako koordynator bombardowań podawał złe namiary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka oto jest historia jednego z największych szpiegów w historii. Koleś przekonał Niemców, że jest po ich stronie i jeszcze dostał za to medal (jako pierwszy brytol od 70ciu lat)! Naprawdę trzeba mieć jaja ze stali, żeby dokonać czegoś takiego, nie wspominając o planowanym zamachu samobójczym, który traktował z taką nonszalancją jak wyprawę na herbatkę albo do pubu. Jak napisał o nim jeden z oficerów MI5:  „Chapman kochał siebie samego, kochał przygody i kochał swój kraj, w tej właśnie kolejności.” Niezły materiał na film co nie? Cóż.. jeden już powstał, a za remake zabiera się nie kto inny niż Tom Hanks. Pozostaje nam czekać!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-8535368328618563180?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/8535368328618563180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/08/nazywam-sie-zigzag-agent-zigzag.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8535368328618563180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8535368328618563180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/08/nazywam-sie-zigzag-agent-zigzag.html' title='Nazywam się Zigzag, agent Zigzag.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TFaqq28YuMI/AAAAAAAAAC4/ahJHQjtAesU/s72-c/szpieg+za+30dolcow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-6241590015014194445</id><published>2010-07-26T00:46:00.018+02:00</published><updated>2010-07-26T01:08:19.725+02:00</updated><title type='text'>Anty-fan polskiej kultury zabiera głos.</title><content type='html'>Nigdy się nie kryłem z tym, że nie lubię wytworów polskiej kultury. Dzisiejszej polskiej muzyki po prostu nie daję rady słuchać bez odruchów wymiotnych, przebywanie w pobliżu sali kinowej gdzie grają kolejne polskie romansidło przyprawia mnie o dreszcze, a czytanie lektur polskich autorów sprawia, że mam wysypkę. Nie zrozumcie mnie źle: wśród zalewu chłamu i tandety staram się wyszukać naprawdę wartościowe przejawy polskości ale jest to okropnie trudne zadanie. Więc, myślę sobie, może to ze mną coś nie tak? Na ten przykład: wszyscy inni wychwalali „33 sceny z życia”, podczas gdy ja szukałem czegoś ostrego by skrócić swe męki podczas oglądania tego potworka(niestety nie znalazłem). Ale wiecie co? Nie ja jestem tutaj szajbnięty! To coś z polakami-artystami jest nie tak!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako naród lubujemy się w „uartystycznianiu” i nadawaniu wymiaru duchowego czemukolwiek. Częste są sytuacje gdy ktoś bierze do ręki aparat, strzela zdjęcia śmietnika i pisze pod nim egzystencjalne wiersze. Otóż moi drodzy: to nie jest sztuka! Tak samo sztuką nie jest to co mam zamiar pokazać wam poniżej i co mnie skłoniło do otwarcia woreczka z żółcią i wylania go w postaci tego wpisu. Kiedyś (lata 70-80te) Polacy uwielbiali przerabiać plakaty filmowe tak by dopasować je do naszych narodowych wymagań (przynajmniej tak mi się wydaje, bo innego wytłumaczenia dlaczego te ohydy powstały znaleźć nie mogłem). Poniżej przedstawiam pięć z nich, które mnie po prostu wybiły z rytmu, zjadły, przetrawiły i wydaliły pozostawiając niesmak w ustach. Ale dosyć pitolenia! Oto one:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TEzAmbXxn0I/AAAAAAAAACI/pLH0Dvpz70M/s1600/alien.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 217px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TEzAmbXxn0I/AAAAAAAAACI/pLH0Dvpz70M/s320/alien.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497981011527573314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ach tak.. 8 pasażer „Nostromo”. Patrząc na ten plakat od razu wiem o czym jest film. Żebro-macko-twarz z kosmosu próbuje zahipnotyzować siedmiu pozostałych pasażerów feralnego statku kosmicznego, używając pięknych błękitnych oczu. I jeszcze to hasło: „nikt nie może usłyszeć twego krzyku!” No raczej.. skoro potwory (a może to jest jakiś człowiek?!) nie mają buzi to jak mogą krzyczeć? Ale przynajmniej ten plakat informuje nas jakich treści możemy się spodziewać w filmie. Będzie to horror. A skąd to wiadomo? Bo przerażającym przeżyciem jest patrzeć na ten plakat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TEzA4Yk1JnI/AAAAAAAAACY/OXeNz4kUSYk/s1600/imperium.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 292px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TEzA4Yk1JnI/AAAAAAAAACY/OXeNz4kUSYk/s320/imperium.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497981320014669426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O w mordę! Zawsze chciałem obejrzeć film o rudym białasie na LSD (to stąd te dziwne plamki wokół jego głowy) wystrzeliwanym w kosmos! Że co? Słucham? To 5ty epizod Gwiezdnych Wojen? Ech.. a już myślałem, że to będzie coś ciekawego. Genialny jest ten plakat a już w szczególności to, że nigdzie nie jest zaznaczone, że to kolejna część tej kosmicznej sagi. W całej historii wszechświata nie było bardziej wprowadzającego w błąd plakatu filmu Sci-Fi. A nie.. czekajcie..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TEzBGt2quiI/AAAAAAAAACg/0aAwdys1KDs/s1600/apes2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TEzBGt2quiI/AAAAAAAAACg/0aAwdys1KDs/s320/apes2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497981566244796962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rety.. ten plakat jest nawet ciężko skomentować. Wygląda trochę jak mokry sen Andrzeja Mleczki, tyle że pozbawiony jakiegokolwiek śmiesznego elementu. Wiecie o czym jest film? Dwie inteligentne małpy z przyszłości (obie z doktoratami) przybywają by ostrzec Ziemian o nadchodzącej zagładzie ludzkości w wyniku wojen atomowych jakie się będą toczyły w niedalekiej przyszłości. W życiu bym tego nie wyczytał z tego plakatu. Panie Autorze Tego Plakatu: jesteś chorym człowiekiem. Chorym!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TEzBXmhlfXI/AAAAAAAAACo/CYkcDzruBy8/s1600/indiana.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TEzBXmhlfXI/AAAAAAAAACo/CYkcDzruBy8/s320/indiana.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497981856335101298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czyżby jakaś nowa część Indiany Jonesa, w której to szelmowski doktor musi się zmierzyć z mitami Cthulhu? Nie.. to plakat pierwszego filmu zrobiony przez Polaka. Rozmowa autora z pracodawcą pewnie przebiegała tak: „Zobacz jaka czacha mi się wczoraj śniła!”; „Ale czaderska! Wiesz co? Gdybyśmy dorzucili kilka otworów wagino-podobnych w tle to byłby super plakat!”. Zgroza, zgroza, zgroza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TEzBpXLN-nI/AAAAAAAAACw/kp5C9Snqio4/s1600/runaway-train.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 236px; height: 165px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TEzBpXLN-nI/AAAAAAAAACw/kp5C9Snqio4/s320/runaway-train.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497982161452399218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A ten film jest z kolei o kolei. Uciekający pociąg z więzienia na Alasce z uciekającymi uciekinierami na pokładzie wymyka się spod kontroli. A plakat? Wygląda jakby Obcy z „8 Pasażera Nostromo” kopulował z Kojakiem dając na świat oszalałego ze wściekłości pasożyta jelitowego. Nie wiem co brał autor tego plakatu ale pewne jest, że mocniejszych narkotyków już chyba nie znajdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To by było na tyle. Mam nadzieję, że to był wystarczający argument przeciwko „uartystycznianiu” pewnych rzeczy. Gdyby polska kultura miała postać cielesną właśnie by zarobiła ode mnie fangę w buźkę. Nie ważne czy byłaby kobietą czy nie. Ważne żeby się ocknęła i przestała wydawać na świat chłam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-6241590015014194445?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/6241590015014194445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/07/anty-fan-polskiej-kultury-zabiera-gos.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/6241590015014194445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/6241590015014194445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/07/anty-fan-polskiej-kultury-zabiera-gos.html' title='Anty-fan polskiej kultury zabiera głos.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TEzAmbXxn0I/AAAAAAAAACI/pLH0Dvpz70M/s72-c/alien.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-8581175993850648002</id><published>2010-07-19T17:36:00.005+02:00</published><updated>2010-07-19T23:00:10.544+02:00</updated><title type='text'>- Wrócę w ciągu 5-6 dni. - Wrócisz w 5-6 kawałkach!</title><content type='html'>Nasz świat ciągle stawia czoła różnym zagrożeniom: a to BP postanawia urozmaicić Zatokę Meksykańską przez wylanie do niej ropy, a to różni panowie z ręcznikami na głowach próbują wjechać jeepem przez drzwi główne na lotnisku w Glasgow (ta okładka mówi wszystko: http://seriouslulz.com/wp-content/uploads/2009/05/1242885695307-570x733.jpg), a to Matka Natura robi nam zbiorowe Kamehameha. Dużo tego. Ale wiecie co by było jeszcze straszniejsze? Gdyby ktoś wypuścił w mieście Raptory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba wszyscy widzieli film dokumentalny pt. „Jurrasic Park” prawda? Tam po raz pierwszy zostało utrwalone na taśmie (a potem wyświetlane w kinach ku przestrodze) co potrafią zrobić te gady z grupką ludzi, którzy nie doceniają tych dwunożnych maszyn do zabijania. Ktoś pewnie powie, że to niemożliwe żeby Raptory znalazły się w mieście, że nikt nie jest na tyle szalony by je rozmnażać w zaludnionych miejscach. No cóż.. podobne rzeczy się już zdarzały. Niejaki Enrico Fermi zbudował pierwszy (eksperymentalny!) reaktor atomowy na boisku do squasha w centrum Chicago. No dobra: do rzeczy! Z czym mamy tu dokładnie do czynienia i, co ważniejsze, jak przeżyć wiedząc, że te dranie się panoszą po Waszym mieście?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TERzyfE2BBI/AAAAAAAAAB4/Q1MGBGkGxr4/s1600/article-1140183-035CA678000005DC-363_468x286.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 195px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TERzyfE2BBI/AAAAAAAAAB4/Q1MGBGkGxr4/s320/article-1140183-035CA678000005DC-363_468x286.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495644756471317522" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Sniff sniff.. czuję świeże mięsko Henry!"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raptor to: inteligentny (czasami nawet inteligentniejszy od niektórych ludzi), posiadający fantastycznie rozbudowany zmysł węchu, olbrzymie szpony (12 śmiercionośnych centymetrów) i ostre zęby, rozwijający prędkość do 25 m/s, nie czujący strachu ani litości gadzi terminator. Dla porównania: jakie są przewagi ludzi? Kciuki, możliwości stosowania technologii i umiejętność wspinania się po drabinkach. Aha… no i potrafimy czuć strach, ale to chyba żadna przewaga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem jak się przed nimi bronić w środowisku miejskim? Cóż jest to łatwiejsze niż w lesie bowiem inni ludzie (najlepiej Ci którzy nie czytali tego poradnika) będą pożywką dla polujących Raptorów, podczas gdy Wy moi wierni czytelnicy będziecie mogli uciekać gdzie pieprz rośnie (chociaż bezpieczniej by było w stronę najbliższego sklepu z bronią). W ŻADNYM WYPADKU NIE WCHODŹCIE NA DRZEWA. Te dranie mogą z miejsca wyskakiwać na wysokość 9 metrów! Gdy okaże się że spostrzegł was jeden z tych gnojków jedyne co możecie zrobić to położyć się na ziemi i czekać na bolesną, ciągnącą się śmierć. Te dupki bowiem polują w stadach i gdy widzicie jednego przed sobą możecie być pewni, że zaraz z innych stron rzucą się na was dwa inne. Chcecie bohatersko walczyć z nimi do ostatniej kropli krwi? Proszę bardzo! Odwleczecie tylko chwilę waszej śmierci o te 2-3 sekundy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TER18TvOU0I/AAAAAAAAACA/gyfipswsito/s1600/Bez%C2%A0tytu%C5%82u.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 278px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TER18TvOU0I/AAAAAAAAACA/gyfipswsito/s320/Bez%C2%A0tytu%C5%82u.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495647124249793346" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jak widać jestem uznanym specjalistą w dziedzinie Raptorowego survivalu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc co robić? Musicie szukać najbliższego środka transportu (ale nie autobusu: duże okna – duże prawdopodobieństwo posiadania gadzich pasażerów na gapę), wciśnięcie gazu do dechy i niemyślenie o żadnych krewnych gdyż przez coś takiego byście się tylko niepotrzebnie narażali. Innym wyjściem jest zabarykadowanie się w wieżowcu i czekanie na ratunek na dachu po uprzednim rozmontowaniu maszyny ze słodyczami. Ale nawet będąc w budynku trzeba się mieć na baczności. Chociaż i to może być zbyteczne, ponieważ jeśli Raptor jest w pobliżu to i tak będzie wiedział gdzie jesteście. W każdym razie trzeba: unikać okien, parterów i klatek schodowych. Koniecznie trzeba zamykać (NA KLUCZ) każde drzwi bo, jak nauczył nas „Jurassic Park”, Raptory umieją je otwierać. Po zapewnieniu sobie schronienia pozostaje mieć nadzieję, że rząd nie prowadzi kontrolowanych doświadczeń z wypuszczaniem Raptorów w mieście i że przyjdzie wam z pomocą. Pod żadnym pozorem nie wolno wam polować na te gady, nawet posiadając znaczną siłę ogniową. To Raptor jest tutaj na polowaniu! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując: Raptory są zabójcze. Jeśli nie przeczytaliście tego to umrzecie. Jeśli tak to ten poradnik daje wam jakieś 32% szans na przetrwanie ataku Raptora. Powodzenia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TERxZvo9dJI/AAAAAAAAABw/n-BWnkoLLfg/s1600/raptor.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 128px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TERxZvo9dJI/AAAAAAAAABw/n-BWnkoLLfg/s320/raptor.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5495642132397782162" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Promocyjna plakietka do wydrukowania.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-8581175993850648002?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/8581175993850648002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/07/wroce-w-ciagu-5-6-dni.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8581175993850648002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8581175993850648002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/07/wroce-w-ciagu-5-6-dni.html' title='- Wrócę w ciągu 5-6 dni. - Wrócisz w 5-6 kawałkach!'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TERzyfE2BBI/AAAAAAAAAB4/Q1MGBGkGxr4/s72-c/article-1140183-035CA678000005DC-363_468x286.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-8793898888352707001</id><published>2010-07-08T01:35:00.006+02:00</published><updated>2010-07-08T01:48:17.097+02:00</updated><title type='text'>„Tu jest napisane, że piorun uderzył w wieżę w przyszłą sobotę o 22:04”</title><content type='html'>Ostatnio spędziłem trochę czasu zastanawiając się nad pewnym ciekawym aczkolwiek eksploatowanym do granic możliwości tematem. Nie ma takiego medium na świecie, które nie nawiązało kiedykolwiek do niego. Już w VI w. p.n.e. wspominała o tym mitologia Hindusów, a dziś jest powielany np. przez brytolski serial Dr Who. Próby okiełznania tego tematu często spełzały na niczym, dając nam ultra nielogiczne potworki. Tylko niektórym się udało ustrzec wielkich błędów a wśród nich znajduje się jeden z najlepszych filmów Sci-Fi. Wiecie już o co chodzi? Nie? To mała podpowiedź: co się rozpędza do 88 mil na godzinę i potem znika zostawiając dwa płomieniste ślady?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TDUPe8_qsJI/AAAAAAAAABQ/rHPzuxIHRMs/s1600/back_to_the_future-compositing.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 274px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TDUPe8_qsJI/AAAAAAAAABQ/rHPzuxIHRMs/s320/back_to_the_future-compositing.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491312345091846290" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Większej podpowiedzi chyba nie trzeba?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem do rzeczy. W trakcie swoich rozważań doszedłem do wniosku, że są trzy ciekawe cechy podróży w czasie, o których rzadko kiedy (lub w ogóle) się nie mówi. Na pierwszy ogień idzie niezmienialność przyszłości i przeszłości. Tak wiem wydaje się to absurdalne bo każdy film karmi nas hasłami w stylu: „nawet jeśli zabijesz tego jednego komara to Twoja matka się nie urodzi i wszechświat wybuchnie.” Czy coś w tym stylu. Nie musi być to prawdą bowiem jedna z teorii głosi, że małe, nic nie znaczące wydarzenia mogą zostać zmienione lecz by wpłynąć na te większe trzeba się naprawdę wysilić. Przykłady? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proszę bardzo: Twój ulubiony piesek ginie w wypadku podczas koszenia trawy. Więc co robisz? Wsiadasz do swojej budki telefonicznej/tostera/wanny/samochodu/wyspy/pamiętnika (wszystkie te przedmioty były wykorzystane jako wehikuły czasu w popkulturze), które sam skonstruowałeś by uratować pieska i lecisz w przeszłość. Oczywiście ratujesz go, lecz chwilę później on znowu ginie rozjechany przez ciężarówkę, a Ty niezłomnie cofasz się w przeszłość i kupujesz smycz by pupilek nie zginął pod kołami. Ale on uparcie znowu kopie w kalendarz. Czemu? Bo gdyby nie śmierć cholernego sierściucha nigdy by nie powstał wehikuł czasu by ocalić biednego pieska. Zatem według tej teorii wszechświat „wymusza” dzianie się pewnych wydarzeń i na nic się zdadzą nasze starania by to zmienić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inaczej sprawa ma się z przeciwstawną teorią o mega czułości i zamienialności czasu (tak tutaj pasuje to stwierdzenie z komarem). Wyobraźcie sobie, że dostajecie urządzenie, które pozwala wam zerknąć tylko na chwilkę w przyszłość bez żadnej fizycznej ingerencji. Szybki Look tak zwany. I w tej przyszłości widzicie siebie, który wygrał w Totolotka ogromną ilość $$$. I tu pojawia się problem bo wystarczy, że macie świadomość wygranej w przyszłości by owej wygranej nie zdobyć. Czemu? Bo będziecie się starali ze wszystkich sił przewidzieć KIEDY, lub GDZIE dokładnie tą wygraną dostaniecie i przez to możecie się rozminąć z prawdziwym miejscem i czasem gdzie ją powinniście dostać. Trochę to zakręcone ale ten przykład może się też rozwinąć w coś co nazywamy Paradoksem Ontologicznym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę zmieńmy sytuację. Używacie Szybkiego Look’a™ i widzicie gdzie i kiedy i jak wygrywacie kupę siana. Zatem czekacie na ten dzień i gdy nadchodzi robicie wszystko tak jak należy, gdy w tym samym czasie wy z przeszłości podglądacie was z teraźniejszości i przeszłe wy planuje robić to samo. Historia powtarza się do końca wszechświata i wszystko byłoby okej, tylko jest jeden problem: ktoś to musiał zacząć nie? Ale który? Skoro każde wasze wcielenie wiedziało jakie numerki wklepać bo podglądało wasze inne wcielenie? W tym momencie wszechświat wybucha.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TDUQo4XdmLI/AAAAAAAAABg/PYRD4LAYodw/s1600/explosion-in-space-wallpaper.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 216px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TDUQo4XdmLI/AAAAAAAAABg/PYRD4LAYodw/s320/explosion-in-space-wallpaper.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491313615159793842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;”Następny wszechświat będzie miał wyłączoną funkcję podróży w czasie”&lt;br /&gt;– Bóg&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejnym problemem, o którym absolutnie nikt nie mówi jest to, że każdy wehikuł czasu musi też poruszać się w przestrzeni. Na początku gdy o tym myślałem doszedłem do wniosku, że przecież Ziemia się porusza względem słońca prawda? Zatem chcąc się przenieść w przeszłość/przyszłość musielibyśmy znać dokładne położenie naszej planety tamtego dnia. Różnica np. 30 cm miała by katastrofalne konsekwencje – nikt nie chce wylądować w przeszłości po kolana w asfalcie co nie? Ale teraz jak to piszę dotarło do mnie jeszcze jedno: wszechświat się rozszerza i wszystko się w nim porusza względem wszystkiego, więc orbita Ziemi też nie znajduje się w stałym miejscu i to też trzeba by uwzględnić w obliczeniach. (Ci którzy myślą, że Ziemia jest pępkiem wszechświata: uspokajam, że to co tu wypisuję to tylko zły sen i tego tak naprawdę nie ma).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff na dzisiaj to by było na tyle. Temat jest praktycznie niewyczerpalny i kiedyś na pewno do niego wrócę a na dowidzenia zapraszam do zapoznania się z komiksem, który po części był inspiracją do powyższych rozważań. Howgh!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TDURV9ik47I/AAAAAAAAABo/71XVY6lNLlg/s1600/time_machine21.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 269px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TDURV9ik47I/AAAAAAAAABo/71XVY6lNLlg/s400/time_machine21.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5491314389642699698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-8793898888352707001?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/8793898888352707001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/07/tu-jest-napisane-ze-piorun-uderzy-w.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8793898888352707001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8793898888352707001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/07/tu-jest-napisane-ze-piorun-uderzy-w.html' title='„Tu jest napisane, że piorun uderzył w wieżę w przyszłą sobotę o 22:04”'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/TDUPe8_qsJI/AAAAAAAAABQ/rHPzuxIHRMs/s72-c/back_to_the_future-compositing.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-3317617740156511768</id><published>2010-06-20T21:45:00.002+02:00</published><updated>2010-06-20T21:57:13.533+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gwiezdne wojny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmiki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fajne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='trailery'/><title type='text'>TOP 5 trailerów.</title><content type='html'>Też tak macie czasami, że oglądacie jakiś filmik w necie i w pewnym momencie przechodzą was ciarki bo jest w nim jakaś niesamowita scena/muzyka/zdanie? Każdy z nas prawdopodobnie ma swoje "włączniki" ciarek i reaguje w ten sposób na coś innego. Pamiętam jak kiedyś brat puścił mi jakieś nagranie techno i mówi: "stary ale ciary mnie przechodzą" a ja zupełnie nic nie czułem. Zatem - kwestia gustu ot co. Dlatego dziś chciałem wam pokazać moje TOP 5 prywatnych i totalnie subiektywnych "ciaro-włączników" w formie trailerów do gier. Zadziwiające, że 3 z nich pochodzą z gier związanych ze światem Gwiezdnych Wojen... przypadek? Aha.. na koniec tego przydługiego wstępu: polecam oglądanie tych filmików w rozdzielczości 720p. Będą się długo wgrywały ale mówię wam: WARTO!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MIEJSCE 5: Star Wars: The Old Republic - Hope.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8gEzo9wyJrw&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/8gEzo9wyJrw&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Mamy w tym miejscu do czynienia z ciekawym zabiegiem. Jako, że filmik ten reklamuje grę MMO, w której można wcielić się zarówno w Jedi/Sitha jak i zwykłego żołnierza to twórcy musieli odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: "Jak u licha zmusić kogokolwiek by grał inną klasą niż Jedi/Sith?". W odpowiedzi popełnili ten trailer. Widzimy jak grupka zwykłych żołnierzy kopie dupy zarówno Sithom jak i robotom i innym żołnierzom. No i narrator tego filmiku jest niezłym madafaką! To co zrobił z granatem zasługuje na oklaski. Żeby nie było zbyt fajnie to w tym miejscu zmuszony jestem przyznać rację Pati, która widziała już ten filmik. Stwierdziła, że końcówka jest zbyt DragonBallowata (mówcie mi Pan Neologizm), ale pewnie została tak zrobiona, żeby Ci którzy nie wiedzą co to Moc, wiedzieli czemu kolesia rzuciło na kamyczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MIEJSCE 4: Assassin's Creed 2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/TcuEqTzRXl4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/TcuEqTzRXl4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Ten trailer z kolei działa w inny sposób niż poprzedni. Poprzez muzykę, stroje i scenografię ukazuje fantastyczny klimat karnawału w Wenecji, gdzie wśród tłumu czai się łowca. Początkowa radosna atmosfera ulega zdecydowanemu ochłodzeniu gdy zabójca przystępuje do akcji. Widzimy jak przebiega akt zabójstwa strażnika po czym płynnie przechodzimy do sceny pościgu. Bieganie po dachach nigdy nie było tak fajne jak w tej grze i zostało to fajnie pokazane w filmiku. Wrażenie prędkości i nieludzka wręcz zwinność bohatera zostały ładnie odwzorowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MIEJSCE 3: Star Wars Force Unleashed 2.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KgvzSDcCH4g&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/KgvzSDcCH4g&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Ten filmik jest niesamowity z kilku względów. Przede wszystkim to jak wygląda... rany nigdy nie widziałem tak realistycznie zrobionych szturmowców (chyba lepiej nawet wyglądają niż w filmach!). I ta scena na 1:10! O rany aż mi się go żal zrobiło. Do tego porażeni mocą szturmowcy naprawdę giną.. a to w sumie nowość bo trupy w Gwiezdnych Wojnach padały jak w spaghetti westernach: dostał to się teatralnie przewracał bez widocznych śladów obrażeń. Oczywiście logika filmiku może zostać zakwestionowana ale to nie o to chodzi. Filmik ma być WOW.. i jest WOW JAK CHOLERA!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MIEJSCE 2: Deus Ex 3: Human Revolution.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/47ROmg7Lr7E&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/47ROmg7Lr7E&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;O RANY! Tego filmiku nawet nie będę komentował. Czysta rozkosz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MIEJSCE 1: Star Wars: The Old Republic - Deceived.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/VjhJcm-lpjc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/VjhJcm-lpjc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;W komentach do tego filmiku ktoś napisał: "Lepsze niż trzy pierwsze epizody razem wzięte". Szczerze... to ciężko się nie zgodzić. Trailer jest poprostu fenomenalny! A scena lądowania tego pojazdu połączona z wyładowaniem jego "pasażerów"? O żeż w morde! Widziałem to już tyle razy, że w sumie dałoby pewnie cały jeden epizod, a najlepsze jest to, że nie mam tego dosyć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To by było na tyle. Wracam oglądać jeszcze raz te filmiki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-3317617740156511768?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/3317617740156511768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/06/top-5-trailerow.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/3317617740156511768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/3317617740156511768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/06/top-5-trailerow.html' title='TOP 5 trailerów.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-8082723625509386568</id><published>2010-06-12T21:23:00.006+02:00</published><updated>2010-06-12T22:48:27.029+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gaiman'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książka'/><title type='text'>- Czas jest tu płynny - oznajmił demon.</title><content type='html'>Dzisiaj o jednym z najlepszych pisarzy na świecie. Przy nim faktycznie czas jest płynny: z jego książką w dłoni godziny mijają jak sekundy. Zajmuje się pisaniem powieści, opowiadań, słuchowisk radiowych oraz scenariuszy filmowych (w tym angielską adaptację Księżniczki Mononoke) i komiksowych (to się nazywa wszechstronność). Nazywany „gwiazdą rocka” wśród pisarzy. Jego nazwiskiem ochrzczono jedną z ras w kosmicznym serialu „Babylon 5”. Panie i Panowie:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.wired.com/images_blogs/underwire/images/2008/05/30/neil_gaiman.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 250px; height: 275px;" src="http://www.wired.com/images_blogs/underwire/images/2008/05/30/neil_gaiman.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Neil Gaiman.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabawię się teraz w grę, którą nazywam „Ale-głupi-ci-niemcy” (pamiętacie tą akcję gdy nasi sąsiedzi zza zachodniej miedzy twierdzili, że Kopernik był Niemcem?) i powiem: Neil Gaiman to jeden z najlepszych pisarzy wywodzących się z Polski. Powyższe stwierdzenie jest oczywiście w 20% bzdurą, bowiem to nie Neil tylko jego pradziadek wyemigrował na Wyspy. Dobra… to by było na tyle odnośnie życiorysu, ponieważ wiem jak ludzie patrzą na tego typu akapity.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy raz się zetknąłem z Gaimanem gdy ktoś mi podrzucił jego książkę „Amerykańscy Bogowie”, która zapewniła mi wspaniałe 2 dni wypełnione lekturą. Sam pomysł by umieścić bogów różnych wyznań w USA prawdopodobnie wywodzi się od Terry’ego Pratchetta, który mówi o tym, że bogowie istnieją GDY się w nich wierzy i wraz z utratą wiary zaczynają słabnąć. Główny bohater – Cień zostaje wmieszany w sprawy owych bogów wywodzących się z różnych wyznań (Egipskie, Nordyckie, Greckie itp.) Książkę polecam każdemu kto chociaż troszkę lubi książki fantasy. Wciąga jak czarna dziura światło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innymi książkami poszło już jak z płatka: „Koralinę” (btw. Polecam animację nakręconą przez twórcę „Miasteczka Halloween”) łyknąłem w dzień, „Nigdziebądź” (gratka dla ludzi, którzy byli kiedykolwiek w Londynie) zajęło trochę więcej czasu a to wszystko przypieczętowane zostało zbiorem opowiadań pt. „Dym i Lustra” („To inni” jest najlepszym opowiadaniem jakie czytałem! A jeśli ktoś ma chwilę czasu niech przeczyta to: http://agathos.pinger.pl/m/1159536)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dopiero dzięki Jarasowi (dzięki Ci ziom!) zrozumiałem z jakiego kalibru pisarzem miałem do czynienia. Gdy w moje ręce wpadł „Sandman” nie wiedziałem jeszcze co mnie czeka. Całe szczęście, że cała seria komiksów (tak to komiksy!) została już zakończona bo bym nie wyrobił jakbym miał czekać miesiąc na kolejny zeszyt. Gaiman jest genialny. Czytając „Sandmana” miałem wrażenie jakby jego autor posiadł wyobraźnię co najmniej 100 osób tak bogaty świat wykreował. Cała seria jest: straszna, przerażająca, fascynująca, magiczna i genialna. Uwielbiam ten cykl za to jak przedstawił Śmierć. Na dodatek to wszystko nabiera rumieńców gdy człowiek wie co nieco o imć Szekspirze, do którego nawiązań jest od groma (chciałem napisać wpizdu ale nie chcę używać tak brzydkich słów).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://forbiddenplanet.co.uk/blog/wp-content/uploads/2006/06/Sandman%20and%20Death.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 297px;" src="http://forbiddenplanet.co.uk/blog/wp-content/uploads/2006/06/Sandman%20and%20Death.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dawno nie miałem do czynienia z kimś kto w taki sprawny sposób tworzy nowe światy i zaludnia je przewspaniałymi postaciami. Ludzie: czytajcie Gaimana!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-8082723625509386568?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/8082723625509386568/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/06/czas-jest-tu-pynny-oznajmi-demon.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8082723625509386568'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8082723625509386568'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/06/czas-jest-tu-pynny-oznajmi-demon.html' title='- Czas jest tu płynny - oznajmił demon.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-7037920971717950232</id><published>2010-06-05T01:48:00.002+02:00</published><updated>2010-06-05T02:03:25.404+02:00</updated><title type='text'>Ciuu-ciuu!</title><content type='html'>Tak mnie jakoś dziś natchnęło i zacząłem szukać sobie różnych bajerancko odjechanych akcji wojennych (takich gdzie jeden koleś rozpierdziela MIECZEM 42 niemieckich żołnierzy), lecz gdy przeczytałem za co przyznano pierwszy medal honoru w historii USA postanowiłem zmienić trochę charakter tej notki. Panie i panowie: oto pierwszy na świecie zmotoryzowany pościg! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Cała akcja zwana jest Rajdem Andrewsa i miała miejsce podczas wojny secesyjnej i została przeprowadzona przez armię Unionistów (to Ci, którzy mówili niewolnictwu stanowcze fuj). Daty i miejsca litościwie pominę, lecz wspomnę tylko, że chodziło o pomoc w zajęciu miasta o nazwie Chattanooga (czyt. Czatnuga). Sama akcja była tak przeprowadzona, że dziwię się że George Lucas nie przerobił jej na kolejny epizod Gwiezdnych Wojen (chociaż może to i lepiej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; No ale do ad remu. James Andrews, będący chyba protoplastą Hana Solo przemytnik szpiegujący dla Unii zaproponował przeprowadzenie dywersyjnego rajdu, którego celem byłoby zakłócenie pracy linii kolejowej Western &amp; Atlantic. Nasz dzielny Han Andrews (brzmi czadowo co nie?) wraz z 23 ochotnikami ugadali się, że ukradną pociąg i zaczną nim siać chaos i pożogę. 2óch nie mogło przyjść bo musieli ochotniczo wstąpić do armii parszywych konfederatów (żeby się nie wydało, że chcą ukraść pociąg i siać nim chaos i pożogę). A dwóch innych po prostu... zaspało. (żeby było jasne: budziki wynalazł Platon ok 400 p.n.e.).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc ukradli pociąg "Generał", którym jechali i skierowali się na północ chcąc robić po drodze niezły bajzel poprzez rozkręcanie torów, niszczenie zwrotnic, podpalanie mostów itp działalność partyzancką. Jednakże konduktor "Generała" nie dał za wygraną i rzucił się w szaleńczy pościg - goniąc lokomotywę pierw z buta a potem drezyną. Wyobrażacie to sobie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://farm2.static.flickr.com/1187/565445151_83a2d159db.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 437px;" src="http://farm2.static.flickr.com/1187/565445151_83a2d159db.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;       &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;       &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Za tym uciekającym pociągiem!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następne wydarzenia wyglądały tak: konduktor Darth Fuller (zaimponował mi więc podam jego nazwisko) jak na amerykańskich filmach rekwiruje jakąś lokomotywę, przesiada się na inną, idzie na piechotę, rekwiruje znowu jakiś parowóz i rusza dalej w pogoń jadąc na wstecznym! Brakuje tylko dramatycznego driftu i zawrócenia pociągu o 180stopni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Sprytni partyzanci po uniknięciu wielu podbramkowych sytuacji podpalili jeden wagon i zostawili na moście jako przeszkodę lecz na niewiele im się to zdało, gdyż rozjuszony Darth Fuller po prostu zepchnął go z drogi. Na dodatek w parowozie Hana zaczynało brakować pary a bez tego nie ma pędzącego ciuu-ciuu, więc postanowili zawrócić parowóz i posłać go w stronę pogoni. Co też na niewiele się zdało... gdyż nie da się rozpędzić tych 22ton pociągu jak nie ma pary. W końcu więc zostali złapani. Han Andrews i 7miu innych zostało powieszonych, 8miu złapanym udało się uciec z więzienia (biegli sobie raptem 160km) reszta została uwolniona w ramach wymiany "my wam damy tych a wy nam naszych". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Cóż.. lubię myśleć, że za takie akcje po śmierci trafia się do specjalnego rodzaju nieba, gdzie dookoła Ciebie latają Walkirie powtarzając non-stop jaki to zajebisty jesteś i trzęsąc olbrzymimi biustami polewają Ci wiecznie zimnego browara, Ty palisz bez przerwy cygara i Kurt Cobain codziennie wymyśla nową piosenkę, koniecznie zawierającą słowa "Ale im skopałeś tyłki. Koleś."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-7037920971717950232?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/7037920971717950232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/06/ciuu-ciuu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/7037920971717950232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/7037920971717950232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/06/ciuu-ciuu.html' title='Ciuu-ciuu!'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://farm2.static.flickr.com/1187/565445151_83a2d159db_t.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-2497879452801787515</id><published>2010-05-30T23:39:00.003+02:00</published><updated>2010-05-30T23:59:48.640+02:00</updated><title type='text'>N-I-E-N-A-W-I-D-Z-Ę  Cię MPAA!</title><content type='html'>Słowem wyjaśnienia: w tym miejscu miała być recenzja filmu pt. "Prince of Persia: Piaski Czasu", ale zastanawiając się co napisać o nim doszedłem do wniosku, że jest jedna ważniejsza rzecz do omówienia. Mianowicie: dlaczego MPAA jest do bani?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla tych, którzy nie wiedzą co znaczy ów skrót służę pomocą. MPAA to Motion Picture Association of America, co mniej-więcej tłumaczy się jako: Te Dupki Przez Których Filmy Są Okrajane i Cenzurowane. Jak to działa? Weźmy takiego Prince of Persia. Dużo machania mieczami i zabijania się na różne sposoby - brzmi to jak film dla dorosłych nie? A film dla dorosłych nie sprzeda się dobrze ponieważ to zawęża grono odbiorców. Co robią zatem producenci? Sprawiają, że zabijanie się na ekranie traci cały pazur i pozbywają się bryzgającej, chlupoczącej, ochlapującej krwi. (Wyobrażacie sobie "300" bez krwi? STRACH!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki temu MPAA może dać jakieś głupie ograniczenie w stylu "od lat 13" i wszyscy są zadowoleni. Bynajmniej! (pozdrawiam Pati :P) Mi się to cholernie nie podoba! W grach z serii Prince of Persia kroili się w pół, wszerz, wzdłuż i na wysokości głowy aż miło i nikt nie protestował. A i juchy było co nie miara! Agresja! ARGHH!&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://amish7.files.wordpress.com/2009/02/prince-of-persia-warrior-within-47381472411.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 533px; height: 400px;" src="http://amish7.files.wordpress.com/2009/02/prince-of-persia-warrior-within-47381472411.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dobra, a jak tam film?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Skakanie po dachach w rytm szybkiej, orientalnej muzyki połączonej z motywami rockowymi? JEST.&lt;br /&gt;- Fajna choreografia walk? JEST.&lt;br /&gt;- Ładna laska, którą trzeba ciągle w męski sposób ratować? JEST.&lt;br /&gt;- Koleś, który nie wnosi nic do fabuły ale rzuca fajnymi tekstami? JEST.&lt;br /&gt;- Ładna scenografia, pięknie ukazująca magiczny bliski wschód? JEST.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.andpop.com/wp-content/uploads/2010/04/Prince-of-Persia-Jake-Gyllenhaal.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://www.andpop.com/wp-content/uploads/2010/04/Prince-of-Persia-Jake-Gyllenhaal.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zatem: film jest fajny :P (moja ocena: 8/10)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-2497879452801787515?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/2497879452801787515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/05/n-i-e-n-w-i-d-z-e-cie-mpaa.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/2497879452801787515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/2497879452801787515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2010/05/n-i-e-n-w-i-d-z-e-cie-mpaa.html' title='N-I-E-N-A-W-I-D-Z-Ę  Cię MPAA!'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-8170598959055679045</id><published>2009-12-03T22:59:00.002+01:00</published><updated>2009-12-03T23:54:01.067+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nuklearna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bomba'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='księżyc'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zimna wojna'/><title type='text'>Zimna wojna była czadowa.</title><content type='html'>Niesamowite co potrafią wymyślić odpowiednio zmotywowani ludzie, a przez „odpowiednio zmotywowani” mam na myśli: „masz rok na wysłanie tego cholernego kundla w kosmos albo przekonasz się czemu w naszej fladze jest młotek i sierp”. Tak. Zdecydowanie  fajnie było w tamtych czasach. Ale odbiegam od tematu.. więc co robią zmotywowani ludzie?&lt;br /&gt;Myślą.&lt;br /&gt;        Efekty ich burzy mózgów są porażające. Przykład? Proszę bardzo: wspaniała, kapitalistyczna myśl amerykańska miała mały problem podczas wczesnych lat zimno-wojennych. Czerwoni na długo przed USA wysłali w kosmos pierwszego satelitę i pierwszego człowieka, więc co robią Stany?&lt;br /&gt; Wymyślają Projekt A119, który najprościej ujmując, zakładał zbombardowanie księżyca. Taktyczną Bombą Nuklearną. Nie mylą was oczęta – jajogłowi w USA chcieli zrobić księżycowi Hiroszimę. Osobiście uważam to za o wiele lepszy pomysł niż wysłanie tam człowieka, ale sztab uznał, że „mimo, że byłoby to wikuśnie spektakularne to chyba lepiej nie wpieniać opinii publicznej” (cytat z głowy). Pewnie tej decyzji towarzyszył Niechętny Pomruk Aprobaty, czyli taki jaki wydają dzieci gdy bawią się w piaskownicy a mama woła na obiad. No więc wszyscy spuścili głowy, wysłali tam Armstronga i więcej nie wracali do sprawy. &lt;br /&gt; Na dziś to by było na tyle. W sumie potraktujcie to jako wstęp do mojego prywatnego TOP 3 szalonych zimno-wojennych Radzieckich pomysłów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Aha. Wybuch miał wyglądać mniej-więcej tak: &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SxhBDQVASmI/AAAAAAAAABA/1jamEJUYDQo/s1600-h/Untitled-2.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 184px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SxhBDQVASmI/AAAAAAAAABA/1jamEJUYDQo/s200/Untitled-2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5411146476464130658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-8170598959055679045?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/8170598959055679045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2009/12/zimna-wojna-bya-czadowa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8170598959055679045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/8170598959055679045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2009/12/zimna-wojna-bya-czadowa.html' title='Zimna wojna była czadowa.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SxhBDQVASmI/AAAAAAAAABA/1jamEJUYDQo/s72-c/Untitled-2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-4461105064824504181</id><published>2009-11-29T23:24:00.005+01:00</published><updated>2009-11-29T23:32:41.097+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dystrykt 9'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Krótki poradnik grania na nosie bucom z Hollywood.</title><content type='html'>W tym roku w październiku miała miejsce premiera pewnego filmu, który udowodnił, że są jeszcze na świecie historie warte opowiedzenia. Pamiętacie tą scenę z Braveheart co Szkoci wystawiają gołe dupy do Brytoli? To samo zrobił Neill Blomkamp ze swoim Dystryktem 9. Pokazał biednym Hollywoodzkim reżyserom dupę, środkowe palce i jeszcze kilka obelżywych i obscenicznych gestów.&lt;br /&gt; Jak mu się to udało? Oto kilka koniecznych do wypełnienia punktów. Trzeba: &lt;br /&gt;1. Znać Petera Jacksona (najlepiej tak dobrze żeby pożyczył $30mln).&lt;br /&gt;2. Nakręcić film o kosmitach.&lt;br /&gt;3. Wrzucić do niego przemoc (FLAKI!!), przekleństwa (FOKKING!!) i broń.&lt;br /&gt;4. Mieć naprawdę dużo przekleństw.&lt;br /&gt;5. Przyprawić całość naprawdę niebanalnym pomysłem i trochę głębszym przesłaniem.&lt;br /&gt;Aha. &lt;br /&gt;6.      Trzeba dać jeszcze Wikusa.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SxL1NW0NlXI/AAAAAAAAAA4/nm3h8dNJ78w/s1600/district9_biggun.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 145px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SxL1NW0NlXI/AAAAAAAAAA4/nm3h8dNJ78w/s200/district9_biggun.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5409655712237065586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak na serio: wiecie czemu ten film jest taki wikuśny? (znaczenie słówka „wikuśny”: zajebisty) Mimo, że opowiada o „inwazji” kosmitów na Mateczkę Ziemię to jest taki… prawdziwy. Wplecione w fabułę są wywiady z ludźmi, którzy mają jakiś pogląd na całą sytuację, akcja czasami jest pokazana z nietypowych kamer (przemysłowe, z ręki, z helikoptera telewizyjnego), główny bohater jest zwyczajny. Szary urzędnik z debilnym wąsem i jeszcze głupszą fryzurą, który pod wpływem wydarzeń zmienia się nie do poznania. &lt;br /&gt;I kopie dupy.&lt;br /&gt;Ważny jest też fakt, że akcja dzieje się w Johannesburgu, a nie znowu w [tu wpisz dowolne Amerykańskie miasto, najlepiej stolicę]. Tak! Filmowcy odkryli, że istnieją inne kraje niż USA! Co za tym idzie fabuła jest pozbawiona tego głupiego, cholernego Amerykańskiego patosu. Tak więc żadnych łopoczących dramatycznie flag, żadnych latających w myśliwcach prezydentów, żadnych „Za naszą ojczyznę!”.&lt;br /&gt;Wikuśnie!&lt;br /&gt;Tak więc podsumowując: szukacie czegoś nowego? Szukacie czegoś efektownego? Porywającej fabuły? Genialnej muzyki? Odpowiedzią jest: Dystrykt 9.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-4461105064824504181?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/4461105064824504181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2009/11/krotki-poradnik-grania-na-nosie-bucom-z.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4461105064824504181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4461105064824504181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2009/11/krotki-poradnik-grania-na-nosie-bucom-z.html' title='Krótki poradnik grania na nosie bucom z Hollywood.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SxL1NW0NlXI/AAAAAAAAAA4/nm3h8dNJ78w/s72-c/district9_biggun.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-534675267099903057.post-4174359517038154931</id><published>2009-10-11T15:07:00.001+02:00</published><updated>2009-10-11T15:07:57.935+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paparazzi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Capa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marudzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='znani'/><title type='text'>Ja pierdzielę, cholerni paparazzi.</title><content type='html'>&lt;meta equiv="Content-Type" content="text/html; charset=utf-8"&gt;&lt;meta name="ProgId" content="Word.Document"&gt;&lt;meta name="Generator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;meta name="Originator" content="Microsoft Word 11"&gt;&lt;link rel="File-List" href="file:///C:%5CUsers%5CPit%5CAppData%5CLocal%5CTemp%5Cmsohtml1%5C01%5Cclip_filelist.xml"&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:595.3pt 841.9pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Mimo, że to mój pierwszy wpis obędzie się bez obietnic w stylu: „będę pisał jak najczęściej” itp. Nie wspomnę ani słowem o czym dokładnie będę pisał. Głównie dlatego, że sam jeszcze tego nie wiem. Nigdy nie byłem dobry we wstępniakach więc i tego chyba czas zakończyć. Zatem krótko i na temat: zapraszam do lektury!&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Dziś połączę się ze swoją patriotyczną częścią.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Będę zachowywał się jak na Polaka przystało. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;Będę.. marudził.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Wielu z nas może powiedzieć, że nie trafili w swoje czasy. Jedni woleliby pewnie siać pożogę na średniowiecznych polach bitew i rozłupywać czaszki niewiernych zajebiście wielkimi toporami, inni pewnie woleliby pogrążyć się w rozpaczy nad kruchością ludzkich emocji a potem strzelić sobie w łeb (nienawidzę cię drogi Werterze, nienawidzę!) a jeszcze inni chcieliby stać się gangsterami i przemycać alkohol przez granice Kanady.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Jakkolwiek kusząca jest każda z tych wersji, no może oprócz Wertera (nawet się zastrzelić nie umiał ciota), mi bardziej by odpowiadało urodzić się w latach 30tych. W tamtych i odrobinę późniejszych czasach triumfy świecili najwięksi fotografowie, w tym wielki Robert Capa. To były czasy świetności, gdy zawód ten był kojarzony głownie z szarmanckimi i odrobinę szelmowskimi reporterami. Bez tego drugiego nie było możliwości uwiedzenia wielkich gwiazd Hollywoodu, które to uwodzenie zdawało się być wpisane w zawód (i ponownie na prowadzenie wysuwa się Robert Capa; Ingrid Bergman, z którą się związał to był kawał niezłej laski). Dzięki temu, że było ich naprawdę niewielu ich praca była czystą przyjemnością. Znali wszystkich.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Przykłady? Proszę bardzo:&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Robert Capa (no co.. lubię gościa) znał m.in.: Ernesta Hemingwaya, Gary Coopera, Gene'a Kelly’ego i wielu innych.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;A teraz? Czy byłoby możliwe spotkanie się w Paryskiej knajpce sam na sam z gwiazdą formatu Marleny Dietrich? Nie sądzę. Bardziej prawdopodobne byłoby oberwanie w buzię od ochroniarza i uczestnictwo w poniżającej scenie tańca na aparacie w wykonaniu owego goryla. I pozew do sądu. A po rozprawie, kolejny pozew i tak dalej. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Dziękuję wam panowie paparazzi. Jesteście zajebiści. Nie dość, że obdzieracie z szat i eksponujecie nago znane osobistości, to zrobiliście coś gorszego. Coś czego wam nie wybaczę nigdy.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;W poszukiwaniu taniej sensacji obdarliście fotografię z całego romantyzmu.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Stokrotne dzięki. Szkoda, że nie wzięliście przykładu z Wertera. &lt;/p&gt;  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/534675267099903057-4174359517038154931?l=subiektywniak.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://subiektywniak.blogspot.com/feeds/4174359517038154931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2009/10/ja-pierdziele-cholerni-paparazzi.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4174359517038154931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/534675267099903057/posts/default/4174359517038154931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://subiektywniak.blogspot.com/2009/10/ja-pierdziele-cholerni-paparazzi.html' title='Ja pierdzielę, cholerni paparazzi.'/><author><name>Pitek</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11034825147106749357</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_Y6ekjiJO3F0/SskGC5swTrI/AAAAAAAAAAM/-zW-x0Zjnxk/S220/pete.jpeg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
